Reklama

Najnowsze wiadomości

Strony Partnerskie31 stycznia 202612:32

Lipki - Boże miejsce nad Raciborzem. Historia Brzezia spięta ramami przyrody

Lipki - Boże miejsce nad Raciborzem. Historia Brzezia spięta ramami przyrody - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
Reklama
Racibórz:

– Osada na prawym brzegu Odry leży przy drodze z Raciborza do Rybnika oraz w tak zwanych górach Brzezickich – pisał o Brzeziu w 1880 roku redaktor „Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich”. Lipki to jeden z najwyżej położonych punktów w graniach miasta, z którego rozciąga się piękny widok, latem i zimą.

O Lipkach było niedawno głośno w związku planami budowy tu osiedla domów jednorodzinnych. Po proteście mieszkańców Brzezia władze miasta zaniechały procedowania zmian w planie przestrzennym. Mieszkańcy chcą, by utworzyć na tym terenie zespół przyrodniczo-krajobrazowy. Z Lipek nadal więc będziemy mogli obserować piękne widoki i sięgać myślami do historii w wyjątkowym otoczeniu przyrody.

Lipki – wzgórze w dzielnicy Raciborza – Brzeziu, na zachodnim krańcu Płaskowyżu Rybnickiego, to miejsce szczególne. Wysokość wzniesienia wynosi 276,1 m n.p.m. i jest to jeden z najwyższych punktów w mieście. Swoją nazwę wzięło od siedmiu lip rosnących blisko siebie na szczycie, choć współczesne pomiary i mapa przyrodnicza regionu mówią o czymś znacznie więcej niż tylko o punkcie topograficznym. To prawdziwe Boże miejsce, gdzie panorama staje się lekcją geografii i historii zarazem.

Przez cały rok można tu spotkać wielu wędrowców podziwiających widoki, które rzadko gdzie na Śląsku są tak sugestywne. Na południu dostrzeżemy panoramę Raciborza, a w oddali majestatyczną Bramę Morawską – ten kluczowy dla europejskiej migracji ludów i gatunków przesmyk. Na zachodzie horyzont domyka pasmo Sudetów. Przy pięknej, klarownej pogodzie wzrok sięga znacznie dalej: zobaczymy wyraźnie nie tylko wieże kościoła w Sławikowie, ale i sylwetkę Góry Świętej Anny. To stąd najlepiej widać potęgę doliny górnej Odry oraz przyrodnicze bogactwo mikroregionu, w tym okoliczne lasy i ogromną czaszę zbiornika Racibórz. To fascynujący krajobraz, w którym starorzecza sąsiadują z nowymi ekosystemami budowanymi w oparciu o wyrobiska pożwirowe. To historia spięta ramami przyrody, która od ponad 800 lat (licząc od pierwszej wzmianki o Brzeziu z 1223 roku) towarzyszy tutejszym mieszkańcom.

Zapadnięte zamczysko i siedem królewien

Wzgórze ma niezwykle bogatą topografię legendową, która przez dekady fascynowała etnografów. – Bardzo dawno temu znajdowało się tu zamczysko – pisał Jerzy Pośpiech w „Śląskich opowieściach ludowych” („Kwartalnik Opolski” 4/1975). Według ludowych podań, w zamku mieszkało siedem pięknych królewien, które ponad wszystko kochały taniec i śpiew. Przez cały rok ze wzgórza dobiegały odgłosy muzyki i beztroskie śmiechy.

Kiedy nadszedł czas Wielkiego Postu, nadworny grajek przestrzegł panny, by uszanowały tradycję i zaprzestały zabaw, w przeciwnym razie zamek może zapaść się pod ziemię. Królewny jednak zignorowały ostrzeżenie. Jedynie najmłodsza z nich przejęła się słowami muzyka, lecz jej prośby na nic się zdały. W Wielki Piątek siostry rozkazały zagrać najskoczniejszy utwór. Wówczas ziemia zadrżała, a zamek z hukiem zniknął w otchłani. Na jego miejscu wyrosło siedem lip. Legenda niesie, że co roku piorun uderzał w jedną z nich, aż została tylko jedna – ta, która uosabia najmłodszą, bogobojną siostrę.

Miejsce to wzbudziło również zainteresowanie Jerzego Hyckla, wybitnego badacza i dyrektora raciborskiego Muzeum, autora zbioru „Was der Sagenborn rauscht” (1924). Hyckel zanotował historię o skarbach ukrytych na Lipkach przez zbójników. Pieniądze te miały „gorzeć” w wielkopiątkowe noce, wabiąc śmiałków. Opowieść o ojcu, który w pogoni za bogactwem stracił syna w czeluściach wzgórza, by odnaleźć go po roku dokładnie w tym samym miejscu, do dziś stanowi lokalną przestrogę przed chciwością. To nauka płynąca prosto z brzeskiej ziemi: skarby ziemskie są ulotne wobec sił natury.

Król Sobieski i husarskie skrzydła na Lipkach

Wśród historycznych wątków najważniejszym pozostaje ten związany z postacią Jana III Sobieskiego. Beata Kuliś w książce „Racibórz – Brzezie, topografia legendowa” (1998) przytacza wersję, według której siedem lip posadził sam król. Miało to być podziękowanie za gościnność karczmarza Lukasa, u którego monarcha zatrzymał się w drodze pod Wiedeń.

Czy król rzeczywiście mógł pojawić się na Lipkach? Przekazy historyczne i analizy współczesnych badaczy sugerują, że tak. Odsiecz wiedeńska i wizyta monarchy w Raciborzu (24 sierpnia 1683 r.) stały się wdzięcznym tematem, zwłaszcza po wojnie, gdy eksponowano polskie wątki w dziejach Górnego Śląska. Dla historyków wizyta Sobieskiego to nie tylko towarzyskie anegdoty o grze w karty na zamku, ale skomplikowana operacja militarna.

Widok z Lipek miał dla króla znaczenie strategiczne. To stąd mógł spoglądać w kierunku Kobylich Pól, gdzie koncentrowały się jego wojska, oraz na południe, ku Bramie Morawskiej, przez którą wiódł trakt na Wiedeń. Trzeba mieć świadomość skali tego wydarzenia: polska armia, zwana komputem, liczyła wraz z korpusami pomocniczymi nawet 37 tysięcy żołnierzy. Sama husaria, która budzi dziś taki zachwyt grup rekonstrukcyjnych, składała się z 24 chorągwi koronnych.

Marsz, który trwał dobę

25 sierpnia 1683 roku Racibórz stał się świadkiem przemarszu, jakiego miasto nie widziało nigdy wcześniej ani później. Sznur wojska – jazdy, piechoty, artylerii i taborów – liczył kilkanaście kilometrów. Przejście przez most zamkowy i rynek trwało od 2:00 rano do 20:00 wieczorem. Anonimowy autor z epoki pisał w „Nowo przybyłym kurierze wojennym”, że „wszyscy husarzy mają skrzydła, a odzież ich całkiem z wilczych futer”.

Wojsko podzieliło się pod dzisiejszym kościołem Matki Bożej: jeden korpus ruszył na Studzienną i Opawę, drugi starym traktem na Pietrowice Wielkie. Dla mieszkańców Brzezia i Raciborza widok husarskich skrzydeł i tysięcy koni musiał być dowodem na potęgę I Rzeczypospolitej, a Lipki stały się niemym świadkiem tej historycznej chwili.

Dziś, spacerując po wzgórzu, warto przypomnieć sobie także legendę o gęsiarce z doliny Dołki, która wyciągając tajemniczy sznurek ze źródełka, doprowadziła do zapadnięcia się kolejnego mitycznego gmachu – klasztoru. Wszystkie te opowieści, choć różne, łączy jedno miejsce. Lipki to punkt, w którym przyroda nie jest tylko tłem, ale aktywnym uczestnikiem historii. Od 800 lat Brzezie patrzy na świat z tego wzniesienia, a my, stojąc tam dzisiaj, możemy poczuć jedność z pokoleniami, które przed nami podziwiały piękno Bramy Morawskiej.


„Za treści zawarte w materiale dofinansowanym ze środków WFOŚiGW w Katowicach odpowiedzialność ponosi Redakcja”.



material

Autor: Grzegorz Wawoczny, [email protected]

Bądź na bieżąco z nowymi wiadomościami. Obserwuj portal naszraciborz.pl w Google News.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Komentarze (0)

Komentarze pod tym artykułem zostały zablokowane.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Partnerzy portalu

Materiały RTK
Regionalny Informator Ekologiczny
Dentica 24
ostrog.net
Spółdzielnia Mieszkaniowa
Szpital Rejonowy w Raciborzu
Ochrona Partner Security
Powiatowy Informator Seniora
PWSZ w Raciborzu
Zajazd Biskupi
Kampka
Fototapeta.shop sklep z tapetami i fototapetami na zamówienie
Reklama
Reklama

Najnowsze wydania gazety

Nasz Racibórz 30.01.2026
29 stycznia 202621:33

Nasz Racibórz 30.01.2026

Nasz Racibórz 23.01.2026
22 stycznia 202619:18

Nasz Racibórz 23.01.2026

Nasz Racibórz 16.01.2026
15 stycznia 202616:52

Nasz Racibórz 16.01.2026

Nasz Racibórz 09.01.2026
8 stycznia 202619:26

Nasz Racibórz 09.01.2026

Zobacz wszystkie
© 2026 Studio Margomedia Sp. z o.o.