Reklama

Najnowsze wiadomości

Styl życia28 marca 202109:26

Usuwanie burżuazyjnych reliktów, czyli jak pałac w Wojnowicach na szpital zamieniano

Reklama
Krzanowice:

Po wyprowadzeniu się z budynku pałacu dyrekcji PGR-ów wraz z wszystkimi działającymi na terenie obiektu instytucjami (przychodnie lekarskie, biblioteka, świetlica, wypożyczalnia sprzętu sportowego, pokoje dla pracowników sezonowych) władze powiatu przeznaczyły go na zamiejscowy oddział szpitala w Raciborzu na 90 łóżek o profilu chorób płucnych. 

Takie przeznaczenie obiektu stało się niemal wyrokiem na historyczne walory obiektu, bo trzeba go było dopasować do specyficznych wymogów szpitala. To właśnie w czasie tych prac adaptacyjnych, które trwały około dwa lata, wytłuczono wszystkie piece kaflowe i kominki, sztukaterie, gzymsy; zrywano rzeźby i podłogi, zamalowywano ornamenty i freski. Gwoli jednak sprawiedliwości, trzeba zrozumieć, że lokowanie szpitali, domów pomocy społecznej, czy nawet mieszkań w pałacach (obok aspektu ideologicznego, co akurat było dość głupie) miało swe uzasadnienie ekonomiczne. W zniszczonym wojną kraju był to najtańszy i najszybszy sposób na pozyskanie na cele społeczne dobrze wybudowanych i zlokalizowanych obiektów. Dla budynków natomiast było to jednocześnie szczęście i nieszczęście, bo z jednej strony przeprowadzane były bieżące naprawy i konserwacje, co ratowało pałace od totalnego szabru i zagłady. Z drugiej jednak strony prace „modernizacyjne” prowadzono w bardzo brutalny, nie liczący się ani z walorami estetycznymi ani tym bardziej historycznymi, sposób.

Nie inaczej było w wojnowickim pałacu. Budowlańcy podchodzili do kwestii przebudów w pałacu dość niefrasobliwie. W pierwszej kolejności zamurowano wiele otworów drzwiowych, natomiast w innych miejscach wykonano nowe przejścia. W jednym miejscu przeszkody nie stanowił nawet mur gruby na 90 cm. Wykuto otwór i mimo przechodzącego akurat w tym miejscu komina, futrynę zamontowano. Przykładów "radosnej twórczości" jest sporo. Jeśli potrzebne były ścianki działowe by z 45-metrowej sali zrobić trzy pokoiki i jeszcze przedsionek, budowlańcy wstawili do podłogi żelazne podciągi i wymurowali ściany z cegły "na 12". To było całkowicie zgodne z zasadami sztuki budowlanej (płyt kartonowo-gipsowych jeszcze wtedy nie znano). Ale już budując ścianki działowe na II piętrze, zaoszczędzono na "tregrach" (bo też czasy były ciężkie i o materiał było trudno), zrobiono w stropie szczelinę i dalej murowano na ściance działowej z pomieszczenia położonego niżej. Co prawda, tym razem - aby ściana była lżejsza - cegły kładziono już "na sześć" (czyli na sztorc), ale i tak jest to temat dla prokuratora, bo gdyby komuś przyszła do głowy kolejna przebudowa i usunięcie ścianki na I piętrze, to zdarzyłaby się katastrofa budowlana.

Na szczęście, w późniejszych latach (bo w szpitalu ciągle coś przebudowywano, adaptowano, czy remontowano) zaczęto stosować lekkie ścianki działowe ze sklejki na konstrukcji kratownicowej z drewna, aż wreszcie w latach 90. płyty gipsowo kartonowe na konstrukcji z profili metalowych, wypełnione wełną mineralną.

Ekipa budowlana wykonywała roboty budowlane wiele miesięcy, a do zrobienia było wiele. Prócz wspomnianego "oczyszczenia" z "przestarzałych burżuazyjnych" reliktów, dostosowywano podłogi do nowych wymogów. Musiały przecież być łatwo zmywalne i nienasiąkliwe, a jednocześnie bez zbędnych progów. Jak trzeba było wmurować dość potężny dwuteownik jako podstawę pod ścianę działową, wykuwano otwory w ścianach, po czym go wkładano i zamurowywano, a jeśli akurat natrafiono przy tym na przewód kominowy, to nawet lepiej, bo mniej roboty przy wykuwaniu otworu. A że przekrój komina radykalnie się zmniejszył, a wpadający gruz i zaprawa go przytkały, to żadne zmartwienie. Niech się kiedyś martwi inna ekipa, jak przyjdzie zima...

Kolejny "wynalazek" dotyczył szpitalnych łazienek, w których podłogi muszą być wykafelkowane. Mimo drewnianych stropów, podłogi zerwano, wybrano część kruszywa wypełniającego strop, ułożono izolację z papy i siatki druciane, po czym zalano to betonem. Na to wylewka poziomująca i płytki ceramiczne. Dzięki tym zabiegom trudno się było zorientować, że strop jest (nadal) drewniany. Całe szczęście, że technologię tę zastosowano tylko w małych pomieszczeniach, bo przeciążono w ten sposób stropy niemiłosiernie.

Wraz z adaptacją budynku na szpital, zrobiono centralne ogrzewanie. Wcześniej nie było potrzebne, bo poszczególne pokoje czy biura – jak za czasów pałacowych - można było opalać indywidualnie i według potrzeb. Tyle tylko, że w czasach „pańskich” pewnie na opale nie oszczędzano, natomiast pracownicy biur Dyrekcji PGR-ów skarżyli się na niedogrzane pomieszczenia. W przypadku jednak szpitala sprawa musiała być rozwiązana systemowo. W tym celu wybudowano zupełnie nowy przewód kominowy o dużym przekroju, który poprowadzono akurat przez reprezentacyjną salę na parterze. Przewęziło ją to nieco i niewątpliwie oszpeciło, ale pewnie była to jedyna możliwość, skoro już kotłownię zlokalizowano tam, gdzie zlokalizowano.

Początkowo węgiel składowano pod gołym niebem, na specjalnie wylanej z betonu płycie, a wcześniej – po prostu na trawie. Nieco później wybudowano od strony zachodniej, między skrzydłami pałacu, olbrzymi, mający 85 metrów kwadratowych, częściowo podziemny skład na opał, który jednocześnie jest tarasem, po którym wchodzi się do pałacu od strony zachodniej. Niegdyś były schodki bezpośrednio przed drzwiami.

Stara kuchnia, jak to zazwyczaj praktykowano w pałacach, zlokalizowana była w piwnicach w skrzydle południowo-zachodnim. Nie odpowiadała już jednak wymogom powojennych przepisów budowlanych, szczególnie w kwestii wysokości pomieszczenia. Dlatego też, by pomieszczenie było wyższe, rozebrano ceglany strop żaglowo-kolebkowy i wykonano żelbetowy, podnosząc przy okazji poziom podłogi części parteru nad kuchnią o kilkadziesiąt centymetrów. Daje to dziwaczny efekt polegający na tym, że w tych pomieszczeniach okna sięgają niemal do podłogi. Spowodowało to konieczność wykonania dodatkowych schodków z korytarza zachodniego na parterze oraz zupełnie nowej klatki schodowej do piwnicy.

Posadzki podniesionych pomieszczeń wykonano z modnej w latach sześćdziesiątych, drobnej czarno-białej terakoty, układanej w szachownicę. Choć kosteczki były dostarczane w postaci segmentów naklejanych na papier i wystarczyło je tylko starannie ułożyć na kleju, nikt się zbytnio wzorem nie przejmował i tak to już zostało na całe dziesięciolecia.

Przed „remontem” kuchnia była dość starannie i efektownie wykończona. Na posadzce ciekawe lastrico, zupełnie inne niż na korytarzach, ale oryginalnie ozdobne poprzez wprowadzenie dodatkowych kolorowych kamyczków. Na ścianach (zachowane tylko w niektórych miejscach) jasne płytki ceramiczne wykończone ładnym gzymsikiem. O staranności tego wykończenia świadczy fakt, że zastosowano kilka rodzajów gzymsu: podstawowy, narożnikowy wewnętrzny i zewnętrzny. Komu by się chciało w dzisiejszych czasach tak "pieścić” z wykończeniem kuchni dla personelu?

Prace adaptacyjne budynku na szpital dotyczyły nie tylko wnętrza. Bardzo niestarannie pomalowano pałacowe elewacje, zaś przy tej okazji zlikwidowano winobluszcz obrastający całą wschodnią stronę pałacu, tak pięknie wyglądający na zdjęciu z lat czterdziestych XX wieku (dziś, dzięki zabiegom obecnego właściciela, winobluszcz znów obrasta elewację). Od strony zachodniej zaczęto natomiast na II piętrze likwidować portale okalające okna, lecz na szczęście okazało się to zbyt pracochłonne i po pierwszych trzech oknach, dalszego „unowocześniania” elewacji zaniechano. Zlikwidowano też dotychczasowe bezpośrednie wejście do kuchni od zewnątrz. Była to mała dobudówka od strony południowej, ze schodami w dół.

Nawet niektóre zabytkowe, kute z żelaza kraty w oknach na parterze przeszkadzały nowym użytkownikom. Świetlicy PGR-owskiej nie przeszkadzały (bo tam był magazyn wypożyczalni sprzętu sportowego), ale już jadalni szpitalnej przeszkadzały. Za czasów von Bancków wszystkie okna na całym parterze były okratowane, co zresztą było praktykowane w większości pałaców posiadających kondygnację parterową na przyziemiu. Trudno zresztą się temu dziwić, bo w końcu było co chronić; w codziennym użyciu były bowiem srebrne zastawy i kandelabry, a we wnętrzach wisiały obrazy w złoconych ramach, wyeksponowane były dzieła sztuki i inne drogie przedmioty. Jednak na potrzeby szpitala, kraty zdemontowano, pocięto na części i na chybił trafił, tzn. nie bacząc na układ wzoru, wykorzystano część z nich do okratowania powiększonych okienek piwnicznych od strony wschodniej.

Dotychczasową drogę do i wokół pałacu, która "od zawsze" była utwardzona jedynie wysypanym kruszywem, zastąpiono wreszcie, może niezbyt pięknym, ale za to bardzo solidnie wykonanym brukiem z bloczków betonowych.

W sumie to i tak wojnowicki pałac miał dużo szczęścia, że w jego bezpośrednim sąsiedztwie nie nabudowano żadnych pomieszczeń gospodarczych, przybudówek, szop, garażów ani warsztacików. Wyjątkiem był tylko „okazały” betonowy śmietnik, zlokalizowany dwadzieścia metrów od pałacu, od strony północnej. Garaże natomiast ulokowano praktycznie i estetycznie przy murze, niedaleko bramy wjazdowej. Podobnie zresztą jak pomieszczenie awaryjnego generatora prądu i oczyszczalnię ścieków. Szczęśliwie również umarł śmiercią naturalną pomysł z lat siedemdziesiątych zakładający dobudowanie III piętra. Sporządzono studium wykonalności takiej inwestycji, które wykazało, iż jest to możliwe. Oczywiście musiałby zostać rozebrany obecny stylowy dach, zaś dobudowane piętro miałoby dach płaski. Taka inwestycja raz na zawsze odebrałaby budynkowi spójność stylistyczną i charakter pałacowy. Dobrze się więc stało, że na jej realizację zabrakło funduszy, a potem to już rozpoczęto budowę nowego, wielkiego szpitala w Raciborzu. Ostatecznie to właśnie do niego wyprowadził się zamiejscowy oddział pulmonologiczny w Wojnowicach, a zabytkowa nieruchomość mogła być przeznaczona na sprzedaż.

Również w odniesieniu do parku stwierdzić należy iż aspekt estetyczny nie odgrywał żadnej roli. Aby ułatwić koszenie trawy (kosiarką elektryczną), ustawiono na samym środku pałacowej polany, od strony zachodniej, drewniany słup telegraficzny, do którego przeciągnięto w powietrzu kabel i zamontowano gniazdko. Natomiast część polany, od strony wschodniej, "ozdobiono" krzewami porzeczek i agrestu oraz śliwami. Choć na pewno nie była to jakaś świadoma akcja, wygląda to tak, jakby celowo robiono wszystko, by przypałacowy park również zatracił swój dworski charakter.

Smutną natomiast pozostałością tych wszelkich przebudów i remontów były tejemnicze, pokryte chwastami pagórki, które przy bliższym poznaniu, tj. rozkopaniu, okazały się wysypiskami gruzu, porozbijanych kafli z pieców, starych płytek ceramicznych i nie wykorzystanej zaprawy murarskiej. Kto by tam sobie wtedy głowę zawracał i ponosił koszty wywożąc poremontowe odpady. Myk w krzaki i już. Podobnie było z żużlem z pieców, gruzem po powojennych barakach, jak również i uszkodzonymi betonowymi elementami, które zostały po budowie kanalizacji. Leżały pod murem około pół wieku. Odpady szklane, tzn. potłuczone szkło, nieskończone ilości butelek, a nawet ścinki blach po remontach po prostu zakopywano w różnych miejscach parku.

Na zdjęciach: Budynek przed adaptacją na szpital; główny wjazd do szpitala; ekspertyza budowlana z 1974 roku dotycząca możliwości dobudowania III piętra; spis telefonów wewnętrznych z czasów szpitalnych; nieznany mężczyzna na ganku przed wejściem (widoczna stara, żeliwna latarnia, która nie wiadomo kiedy i gdzie, zaś przede wszystkim dlaczego - zniknęła)

Autor: Zbigniew Woźniak, redakcja@naszraciborz.pl

Bądź na bieżąco z nowymi wiadomościami. Obserwuj portal naszraciborz.pl w Google News.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Autor: Gość (Aby podpisać komentarz swoim nickiem musisz się zalogować)
Portal naszraciborz.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom,
niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.
Pozostało (1000) znaków do wykorzystania
Aby potwierdzić, że jesteś człowiekiem kliknij: czajnik
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Aktualności7 grudnia 202208:54

Smutne wieści z raciborskiej palestry. Zmarł mec. Werner Gruszka

Smutne wieści z raciborskiej palestry. Zmarł mec. Werner Gruszka - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
Autor wspomnienia Ryszard Frączek
Aktualności5 grudnia 202221:09

Noemi Broża z najlepszym biznesplanem

Noemi Broża z najlepszym biznesplanem - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
Racibórz:

Dziś jeszcze bankowiec, a od nowego roku właścicielka agencji eventowej Artegoma wygrała dziś, 05.12., konkurs na najlepszy raciborski biznesplan.

red.
Reklama
Reklama
Aktualności6 grudnia 202220:26

Pożar auta w raciborskim Zakładzie Karnym!

Pożar auta w raciborskim Zakładzie Karnym! - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
1
Racibórz:

Bunt na terenie przywięziennej hali produkcyjnej, odbicie zakładnika oraz pożar samochodu na terenie Zakładu Karnego w Raciborzu. Tak właśnie wyglądały czwartkowe ćwiczenia w raciborskiej jednostce.

mat. prasowy ZK/tekst i foto: st. szer. Justyna Poznakowska
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Aktualności7 grudnia 202213:12

Miłość jest najważniejsza. Złote gody w Raciborzu [FOTO i WIDEO]

Miłość jest najważniejsza. Złote gody w Raciborzu [FOTO i WIDEO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
Racibórz:

Dziś, 7 grudnia, siedem par odebrało z rąk włodarza Raciborza medale za długoletnie pożycie małżeńskie przyznane przez Prezydenta RP.

red.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Partnerzy portalu

Dentica 24
ostrog.net
Szpital Rejonowy w Raciborzu
Spółdzielnia Mieszkaniowa
Ochrona Partner Security
PWSZ w Raciborzu
Zajazd Biskupi
Kampka
Nasz Racibórz - Nasza ekologia
Materiały RTK
Nieruchomości powiatu raciborskiego
Nasze Nieruchomości
Fototapeta.shop sklep z tapetami i fototapetami na zamówienie
Aktualności6 grudnia 202222:53

Święty Mikołaj zawitał do Bojanowa, a dzieci pokazały jego nowe pojazdy

Święty Mikołaj zawitał do Bojanowa, a dzieci pokazały jego nowe pojazdy - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
Krzanowice:

W magiczny świąteczny nastrój mieszkańców Bojanowa w gm. Krzanowice wprowadziło spotkanie ze św. Mikołajem, zorganizowane 5 grudnia przez Radę Sołecką w miejscowym domu kultury.

fot. Nina Perek
Reklama
Aktualności7 grudnia 202209:13

Raport 998. Zadymienie w mieszkaniu przy Kanałowej

Raport 998. Zadymienie w mieszkaniu przy Kanałowej - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
red., fot. arch. portalu
Sport5 grudnia 202212:40

OSiR zaprasza na turniej kręglarski

OSiR zaprasza na turniej kręglarski - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
red., fot. arch. portalu
Sport6 grudnia 202220:33

Siatkarskie mikołajkowe zmagania raciborskich szkół

Siatkarskie mikołajkowe zmagania raciborskich szkół - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
materiał nadesłany/J. Hyjek
Reklama
Reklama

Najnowsze wydania gazety

Nasz Racibórz 25.11.2022
25 listopada 202209:38

Nasz Racibórz 25.11.2022

Nasz Racibórz 18.11.2022
23 listopada 202216:14

Nasz Racibórz 18.11.2022

Nasz Racibórz 11.11.2022
16 listopada 202221:26

Nasz Racibórz 11.11.2022

Nasz Racibórz 04.11.2022
8 listopada 202219:20

Nasz Racibórz 04.11.2022

Zobacz wszystkie
© 2022 Studio Margomedia Sp. z o.o.