Reklama

Najnowsze wiadomości

Styl życia20 kwietnia 202209:22

Skarby z pałaców, czyli rozważania o sztuce

Reklama
Region:

Pałace, zamki i dwory kojarzą się każdemu nie tylko z pięknymi budowlami, kompozycjami parkowymi i wnętrzami, ale i wspaniałymi przedmiotami, które je wypełniają. Są wśród nich kunsztownie zdobione meble, kobierce, żyrandole, składniki dawnego uzbrojenia, trofea myśliwskie, piece i kominki, lecz przede wszystkim obrazy i rzeźby - pisze Zbigniew Woźniak, właściciel pałacu w Wojnowicach, kolekcjoner.

Można by zadać pytanie: po co właściciele pałaców gromadzili to wszystko? Na pewno z powodu przyrodzonej człowiekowi próżności i chęci zaimponowania otoczeniu, jak również i "utarcia nosa" właścicielom innych pałaców. Ale czy nie jest również i tak, że w człowieku tkwi naturalne zamiłowanie do rzeczy pięknych?

Na początku dziejów ludzkości, w czasach prehistorycznych, we wspólnotach plemiennych panowała względna równość. Wiązało się to z podstawowym faktem, iż – jak to ujęto grubo później w ewangeliach - „w trudzie będziesz zdobywał [...] pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego żywota”. Ludzie ledwo potrafili wyprodukować, a właściwie nazbierać, czasem upolować i przytaszczyć do swego siedliska niezbędną ilość żywności. Czasami oczywiście i nie potrafili, więc zdarzały się okresy głodu a nawet śmierci głodowej. Wszyscy mieli po równo i wszyscy musieli ciężko pracować (albo przynajmniej nachodzić się), by przeżyć. Najbardziej więc cenioną sztuką, która miała wtedy powodzenie, była... sztuka mięsa.

Kiedy człowiek udoskonalił nieco swe umiejętności i mógł mieć trochę więcej dóbr niż potrzebował do przeżycia - natychmiast pojawiło się rozwarstwienie społeczne. Co sprytniejsi wymyślili sobie, że będą się specjalizować w obronie tych, którzy będą pracować. Sami przestali zatem pracować, a tylko zajęli się doskonaleniem rzemiosła wojennego, co zresztą stało się przydatne także do utrzymywania porządku wewnątrz wspólnoty. Najsprytniejsi zaś wymyślili, że są jakieś bóstwa, od których zależy los ludzi. I to właśnie oni będą pośredniczyć między żyjącymi w trudzie ludźmi a tymi bóstwami, a w razie potrzeby będą je błagać (w imieniu swoich ludzi) o wszelkie łaski. Naturalnie, służąc swemu ludowi, zwykle utrzymywali dobre relacje z rządzącymi, pomagając w utrzymania porządku społecznego, w zamian korzystając z wielu przywilejów. Sensu nabrało branie w niewolę ludzi z innych, pokonanych plemion.

Wcześniej, pojmanych w lokalnych potyczkach wrogów albo zabijano, albo asymilowano, bo innego pożytku z nich być nie mogło. Teraz, przy wyższej wydajności pracy, niewolnik nie dość, że zapracował na swoje minimalne utrzymanie, to jeszcze dawał nadwyżkę. To otwarło drogę do coraz większego rozwarstwiania się społeczeństw i ewolucji kolejnych form ustrojowych. Wspólnotę pierwotną zastąpiło więc niewolnictwo, potem feudalizm, a w dalszej kolejności kapitalizm. Te ustroje, rzekłby ktoś z gruntu złe i niemoralne, bo oparte o wyzysk drugiego człowieka (choć ktoś może powiedzieć, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia), umożliwiły jednak pojawienie się dzieł i budowli, które do dziś zachwycają.

Co prawda wcześniej zdarzały się nagryzmolone spontanicznie na ścianach jaskiń malowidła przedstawiające sceny z polowań, czy ulepione z gliny figurki krągłych kobiet, ale powiedzmy to sobie jasno: bez bezwzględnego faraona nie powstałyby piramidy, a bez posiadającego władzę absolutną ciemiężyciela "Króla Słońce" Wersalu. Szalony Ludwik Bawarski, kosztem niemal doprowadzenia do bankructwa swego kraju, postawił zachwycający do dziś, przecudny zamek Neuschwanstein, a samodzierżawca car kazał zbudować na mokradłach pełen przepychu Sankt Petersburg. Również i bazylika św. Piotra, czy katedra Notre Dame, nie powstałyby w warunkach równości społecznej, bez presji i niedoli ludzkiej. Wyzyskiwani budowniczowie już dawno wymarli, ale stworzone ich rękami dzieła sztuki przez duże "S" zostały na wieki jako dziedzictwo kulturalne ludzkości.

Czy się to komu podoba czy nie, w minionych wiekach największy wkład w rozwój kultury, sztuki, nauki, nie wspominając już o przemyśle, wnieśli ludzie należący do klas uprzywilejowanych. I nie dlatego, że byli zdolniejsi, lecz z powodu tego, że mieli czas i możliwości uczyć się, korzystać z dorobku i zasobów obejmujących tysiące tomów bibliotek na dworach, w pałacach i klasztorach, zgromadzonych przez swych ojców i dziadów lub też instytucje kościelne. Im też powierzano - jako posiadającym odpowiednie kwalifikacje - zarządzanie. Oni zatem, wyzyskując swych poddanych lub pracowników, jednocześnie jednak przymuszali ich do tworzenia rzeczy wiekopomnych. To również oni byli mecenasami sztuki, składając zamówienia u artystów, którzy bez tego nie mieliby z czego żyć i nie mogli rozwijać swych talentów.

Naturalnie, taki porządek społeczny nie mógł się podobać i nie podobał się tym "maluczkim". Ilekroć jednak komuś przychodziło na myśl, by go zmienić, kończyło się to tragicznie. Po przejęciu władzy w Rosji przez bolszewików, kraj z największego na świecie eksportera zboża zamienił się w miejsce, w którym umarły z głodu dziesiątki milionów ludzi. W Kambodży za czasów Pol Pota wcale nie było lepiej, zaś Korea Północna jest współczesnym przykładem, że oficjalne zlikwidowanie wyzysku kończy się źle. Zresztą, z tym zlikwidowaniem wyzysku to tylko pozory, bo - jak to zauważył kiedyś ktoś bystry - "kapitalizm to wyzysk człowieka przez człowieka, a w komunizmie jest na odwrót".

Podsumowując kwestię: gdyby nie ci wszyscy krwiopijcy i ciemiężyciele, ale i ekscentryczni lub wyrachowani mecenasi, tudzież zdziwaczałe, bogate pięknoduchy - po minionych wiekach zostałyby tylko jaskinie, ślady po drewnianych chałupach krytych strzechą, i może jakieś ziemianki.

Drugi niezbędny warunek rozwoju społecznego to warunki środowiskowe. W rejonach, gdzie klimat ludzi nie rozpieszczał, zmuszeni byli do budowania lepszych siedlisk, sporządzania ciepłych ubrań, a nawet butów, organizacji hodowli i upraw, budowania kanałów i spichrzów, robienia zapasów żywności. Dzięki temu rozwijała się cywilizacja, następował stały rozwój. W puszczy amazońskiej natomiast do dziś żyją plemiona, które "nic nie musiały", bo pożywienia w okolicy zawsze pod dostatkiem, wystarczy wziąć koszyk, włócznię czy łuk i zawsze coś się do chaty z bambusa i liści palmowych przyniesie. Buty i ciepła odzież też niepotrzebne, więc nie ma żadnej motywacji, by coś wymyślać. A człowiek, z natury rzeczy, jest istotą leniwą i jak go coś (albo ktoś) nie przyciśnie, to woli się wylegiwać i nic nie robić. Naturalnie, w wolnych chwilach, których mają pod dostatkiem, wyrabiają różne niezbędne i nawet ładnie zdobione przedmioty, ale raczej nigdy nie będą to dzieła wiekopomne.

Rozwój systemu kapitalistycznego przyniósł wolność osobistą i wielkie migracje ludności ze wsi miast. Pojawiły się uczelnie artystyczne, na których mogli studiować również ludzie z niższych klas społecznych, a ponieważ talenty zdarzają się wszędzie, bez względu na przynależność klasową, nastąpił bezprecedensowy "wysyp" sztuki. Dzięki swobodzie twórczości, jak grzyby po deszczu powstawały nowe nurty artystyczne, trendy, grupy twórcze. Ukształtowała się bohema artystyczna, skupiająca niezliczone ilości, bardziej lub mniej utalentowanych, artystów, którzy wywarli trudny do przecenienia wpływ na kształt sztuki w drugiej połowie XIX i w XX wieku. Wielu z nich zmarło z głodu, z przepicia, na gruźlicę czy syfilis, ale mocno zapisali się w historii sztuki...

W naszych czasach działa wielu niezależnych i wielkich artystów a jeszcze więcej amatorów, którzy tworzą dla przyjemności, bo im sytuacja życiowa na to pozwala. Generalnie jednak, podobnie jak cała otaczająca nas rzeczywistość, sztuka bardzo się skomercjalizowała. Coraz częściej kariera malarza czy rzeźbiarza (który jednak powinien mieć pewne zdolności, ale takich jest multum) jest "projektem" biznesowym, starannie wyreżyserowaną i realizowaną inwestycją. Poszczególne nazwiska, jak marki w biznesie, kreuje się, rozwija i... zarabia na tym pieniądze. Nie dziwi zatem fakt, że i wielu spośród tych "wielkich" to bogaci albo bardzo bogaci ludzie.

Naprawdę jednak bogatymi ludźmi są ci, którzy ich stworzyli i wylansowali. Znani handlarze sztuką, marszandzi, właściciele domów aukcyjnych czy galerii mają do dyspozycji wiele możliwości, by "odkryć" i wypromować konkretnego (swojego) artystę, zrobić wokół niego szum i "nakręcić" ceny jego dzieł. Same dokonania artystyczne jako niewymierne, są tu jakby najmniej ważne.

Podobnie zresztą funkcjonuje odkrywanie "wybitnych" przedstawicieli sztuki z przeszłości. U jakiegoś trzeciorzędnego marchanda, gdzieś w Paryżu, wśród zakurzonych marnych płócien z lat dwudziestych XX w. znajdują prace jakiegoś nikomu nieznanego młodzieńca, który umarł na suchoty, syfilis, albo i zapił się na śmierć. Potem "fachowcy" domalowują jeszcze całą ich serię, uwzględniając manierę i styl malarza. Robią to - oczywiście - na całkiem już artystycznie bezwartościowych, wykonanych przez jeszcze gorszych malarzy, płótnach. Ale za to te stare płótna uwiarygodniają całe przedsięwzięcie, bo są badane przez ekspertów. Jeszcze tylko wymyślić ciekawy życiorys i... można zacząć "cudem odkrytego artystę" odkryć i lansować... No i zarabiać kasę, śmiejąc się po cichu z ekspertów, którzy pieją z zachwytu, jaka to perła się trafiła. Eksperci są nie tylko przekonani o swej nieomylności, ale również przekupni, więc interes się kręci.

Podsumowując, należy stwierdzić, że na szczęście jest w naturze ludzkiej jakieś zamiłowanie do sztuki (powiedzieć, że do piękna to byłoby w wielu przypadkach, np. w nurcie kubistycznym, nadużyciem) i każdy okres w historii ludzkości miał swoje powody i sprężyny napędzające twórczość artystyczną. Nie sposób, a nawet nie ma potrzeby, ocenić, które mechanizmy powstawania sztuki były chwalebniejsze. Ważne, że były, a my możemy te dzieła podziwiać i napawać się ich wspaniałością.

A swoją drogą, ciekawe jak ocenią sztukę końca XX i początku XXI wieku następne pokolenia?

Autor: Zbigniew Woźniak, redakcja@naszraciborz.pl

Bądź na bieżąco z nowymi wiadomościami. Obserwuj portal naszraciborz.pl w Google News.

Reklama
Reklama

Komentarze (0)

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany

Reklama
Reklama

Najczęściej czytane artykuły

Reklama
Aktualności3 grudnia 202218:54

Zmarł były proboszcz w Raciborzu-Brzeziu

Zmarł były proboszcz w Raciborzu-Brzeziu - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
red., fot. stanislaw-zory.pl
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Sport3 grudnia 202215:58

Unia – Górnik. Remis na pożegnanie boiska [FOTO]

Unia – Górnik. Remis na pożegnanie boiska [FOTO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
Racibórz:

Po wielu latach starań boisko Unii Racibórz przy ulicy Srebrnej przejdzie gruntowny remont. Dziś, 3 grudnia 2022, rozegrano spotkanie pożegnalne. Zmierzyły się zespoły młodzików Unii i Górnika.

opr. (greh), fot. Piotr Bednarz
Sport4 grudnia 202215:16

W PCS nagrodzono najlepszych tenisistów

W PCS nagrodzono najlepszych tenisistów - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
Materiał nadesłany
Reklama

Partnerzy portalu

Dentica 24
ostrog.net
Szpital Rejonowy w Raciborzu
Spółdzielnia Mieszkaniowa
Ochrona Partner Security
PWSZ w Raciborzu
Zajazd Biskupi
Kampka
Nasz Racibórz - Nasza ekologia
Materiały RTK
Nieruchomości powiatu raciborskiego
Nasze Nieruchomości
Fototapeta.shop sklep z tapetami i fototapetami na zamówienie
Reklama
Reklama

Najnowsze wydania gazety

Nasz Racibórz 25.11.2022
25 listopada 202209:38

Nasz Racibórz 25.11.2022

Nasz Racibórz 18.11.2022
23 listopada 202216:14

Nasz Racibórz 18.11.2022

Nasz Racibórz 11.11.2022
16 listopada 202221:26

Nasz Racibórz 11.11.2022

Nasz Racibórz 04.11.2022
8 listopada 202219:20

Nasz Racibórz 04.11.2022

Zobacz wszystkie
© 2022 Studio Margomedia Sp. z o.o.