Reklama

Najnowsze wiadomości

Styl życia27 sierpnia 201413:19

Pamiątki po Oppersdorffach, czyli kochliwy król

Pamiątki po Oppersdorffach, czyli kochliwy król  - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
Reklama
Racibórz:

Wizyta króla Jana III Sobieskiego na zamku w Raciborzu utrwaliła się w publikacjach za sprawą pechowej dla monarchy karcianej partyjki, w której ograła go „najstarsza jakaś i najszpetniejsza” dama dworu. Wspomnijmy też pikantne wydarzenia z 1655 roku, kiedy to Maria Kazimiera D’Arquien, od 1655 roku Sobieska, była na dworze właścicieli raciborskiego zamku świadkiem miłosnych perypetii króla Jana Kazimierza. 

Areną wydarzeń był zamek w Głogówku, w którym rezydowali Oppersdorffowie, podówczas panowie na zamku w Raciborzu. Miłosne wypadki poprzedziły opisany przez Sienkiewicza w 23. Rozdziale Potopu wymarsz króla Jana Kazimierza do Polski, którą trzeba było wyzwolić od szwedzkich okupantów. Jako że polski dwór (w tym 14-letnia wówczas Marysieńka – przyszła żona Sobieskiego) w obstawie wojskowej jechał przez Racibórz, więc nasze miasto znalazło sobie miejsce w tej słynnej powieści. - Przez Racibórz przejechano, koniom tylko popasłszy. Nikt króla nie poznał, nikt na orszak nie zwrócił zbytniej uwagi, bo wszyscy byli zajęci niedawnym przejściem dragonów... – skreślił nasz powieściopisarz.

Wróćmy jednak do sekretów alkowy króla Jana Kazimierza. Po ucieczce z Polski, monarcha zagościł w murach głogówieckiego zamku wraz z żoną Ludwiką Marią, nuncjuszem papieskim Lorenzo Littą, prymasem Andrzejem Leszczyńskim i kilkoma senatorami oraz niemałym królewskim dworem. Według anonimowego, plotkarskiego dziełka pt. Miłostki królewskie, wydanego po raz pierwszy w 1679 roku w Paryżu (domniemanym autorem pamfletu był ponoć Francuz Rousseau de La Valette), zamiast martwić się o losy podbitej przez Szwedów Polski, 46-letni monarcha zakochał się bez pamięci w 17-letniej Austriaczce, Annie Schönfeld „z fraucymeru” jego żony Ludwiki Marii, w którym to była też młodziutka Francuzka z ubogiej szlachty w Nevers, Maria Kazimierza D’Arquien de la Grange.

Romans z Schönfeldówną rekompensował zapewne monarsze troski wynikłe ze szwedzkiej okupacji. Rychło stał się tematem plotek i kpin. Dworak królewski, baron Saint-Cyr, spuszczał królowi drabinkę przez okno, aby ten mógł się dostać do ukochanej. Innym razem gwardziści wzięli monarchę, skradającego się nocą korytarzem, za złoczyńcę i stłukli go niemiłosiernie. Wkrótce umysł Jana Kazimierza zaprzątał błahy dla spraw kraju problem zamążpójścia – co kryć – urodziwej kochanki. – Kibić – jak czytamy we wspomnianych Miłostkach królewskich - miała wysmukłą i prezentującą się nader korzystnie, twarz owalną, oczy błękitne, podłużnego kształtu, w którym wyraz pewnego rozmarzenia mieszał się z żywością... Król, kiedy to potajemny romans odkryła królowa, chciał koniecznie wydać młodziutką kochanicę za Jana Zamoyskiego, dzięki czemu mógłby nadal widywać ją w swoim otoczeniu. Zazdrosna Ludwika Maria pokrzyżowała te plany. Nałożnicę męża odesłała do Austrii i doprowadziła do ślubu Zamoyskiego ze wspomnianą Marią d'Arquien. Narzeczeni z przymusu stanęli na ślubnym kobiercu w 1658 roku mimo że Maria od trzech lat była zafascynowana postacią poznanego w Warszawie pułkownika Jana Sobieskiego, późniejszego króla Polski. Przedwczesna śmierć Zamoyskiego otwarła jej drogę do ponownego zamążpójścia. Tym razem, w 1655 roku, dozgonną miłość ślubowała wybrankowi swojego serca – wtedy już posłowi Janowi Sobieskiemu, nominowanemu do laski marszałka wielkiego koronnego.

Oppersdorffowie, którzy przyjęli króla Sobieskiego w 1683 roku na zamku w Raciborzu, byli zatem dobrze znani królowej Marysieńce. Monarchini miała zapewne w pamięci burzliwe wydarzenia sprzed 28 lat oraz byłą koleżankę „z fraucymeru” Ludwiki Marii, Annę Schönfeld, przez którą zmuszona była wziąć ślub z Janem Zamoyskim. Słysząc w sierpniu 1683 roku o planowanym przejeździe męża przez Racibórz była bardzo ciekawa, co też aktualnie słychać na górnośląskim dworze jej znajomych. Król poczuł się w obowiązku poinformować o tym małżonkę i 25 sierpnia 1683 roku „o pierwszej z południa” skreślił w Opawie list z relacją z pobytu w Raciborzu. Korespondencja koncentruje się na obiedzie, co zresztą nie dziwi, bo – nazwijmy to oględnie - monarcha nie cierpiał na brak apetytu. - Król jest mężczyzną pełnej tuszy i wspaniałej postawy – czytamy w Nowo przybyłym kurierze wojennym udzielającym co tydzień wiadomości o zdarzeniach i wynikach walk pomiędzy chrześcijańskim a tureckim orężem na Węgrzech. Polskie źródła były bardziej precyzyjne, kreśląc obraz monarchy jako obżarciucha i karciarza.

W Raciborzu królowi towarzyszyli m.in: królewicz Jakub; hetman wielki koronny Stanisław Jan Jabłonowski; podkomorzy i koniuszy koronny Marek Matczyński; podskarbi koronny Modczewsky; hrabia Denhoff - późniejszy kardynał Jan Kazimierz Denhoff ; królewski spowiednik jezuita Przeborowski; królewski medyk doktor Braun; prałat i kanclerz wielki koronny Jan Wydżga; osiemnastu młodych szambelanów, dwóch sekretarzy, podkoniuszy i pisarz koronny. Do tego dochodziła liczna służba, w tym cześnik i stolnik, no i oczywiście wojsko. 

Nie wszyscy mieli okazję skorzystać z gościny na raciborskim zamku. Wspomniany Nowo przybyły kurier, wzmiankując w trzynastym numerze pisma pobyt króla na ziemi raciborskiej, pisze bowiem: - Dnia 22 tegoż miesiąca przenocował Jego Królewska Mość milę od Rudy, gdzie piękny klasztor cystersów. Następnego dnia przybył tenże do Raciborza na obiad i zamieszkał w naszym zamku. Przed obiadem grał z naszą hrabiną, hrabiną Prażmową i panią von Zierotin w lombarda , królewicz zaś jadł z pannami. Po skończonej grze poszli do stołu. Po lewej króla usiadł królewicz, za nim wiele najprzedniejszych pań wraz z naszą hrabiną i panną, które damy przedstawiły i posadziły. Z jego towarzyszy obiadowali tylko hetman wielki koronny, wielki koniuszy i kilku pułkowników. Inni kawalerowie jako też i nasi posługiwali, a dowodzili nimi hrabia Colonna i hrabia von Prószkowski.

Towarzystwo nie było Sobieskiemu obce. „Młody pan hrabia Denhoff” był siostrzeńcem hrabiny Oppersdorffowej na Raciborzu. Ślub Franciszka Euzebiusza Oppersdorffa z Anną Teresą Zuzanną z domu Bees odbył się w Warszawie. Narzeczona była dwórką królowej Marii Ludwiki, przyjaciółką Marii Kazimiery d’Arquien, żony Sobieskiego. Siostrą Anny Teresy, hrabiny Oppersdorff była z kolei Katarzyna Denhoffowa, żona podkomorzego koronnego Teodora, faworyta króla Jana II Kazimierza, matka Elżbiety Lubomirskiej. Oppersdorffowie byli więc również skoligaceni z Lubomirskimi. Kuzynka młodej Oppersdorffówny, wspomniana Elżbieta Lubomirska z Denhoffów, była od 1676 roku drugą żoną marszałka wielkiego koronnego Stanisława Herakliusza Lubomirskiego. W 1683 roku – jak pisał raciborski historyk dr Ryszard Kincel – na zamku w Raciborzu „biesiadowali sami swoi”: Oppersdorffowie, Denhoffowie i Lubomirscy. 

Co w liście z Opawy pisze sam król? - Byliśmy też wczora w Raciborzu u p. grafa Obersdorfa w zamku; ale się jemu nie godziło nas częstować, tylko z kamery cesarskiej. Sama p. grafowa sprowadziła najmniej dam trzydzieści , które siedziały z nami do stołu; a lubo młodsza jest siostra naszej p. podkomorzyny, zda się, że jest jej matką. Grzeczna bardzo białogłowa i podobna mową i gestami cudownie do p. podkomorzyny. Ma dwie czyli trzy córki: najstarsza za p. von Prazmo, ruchawa i rozwodzi się z mężem; młodsza panna, nadobna, podobna bardzo do p. marszałkowej. Graliśmy w karty przed obiadem; najstarsza jakaś i najszpetniejsza ograła mię. Wspomniany Kurier wzmiankuje, iż król zagrał w karty z „hrabiną [Oppersdorff], hrabiną Prażmową i panią von Zierotin. Ta ostatnia przedstawicielka czesko-morawskiej szlachty wydaje się być ową „najstarszą i najszpetniejszą”, choć biegłą w grze w karty.

Lektura listów Sobieskiego do Marysieńki, zwykle obfitych w opisy obyczajów czy perypetii współbiesiadników, przekonuje, że raciborski obiad nie dostarczył mu zbyt wielu emocji, nie licząc oczywiście – wtrąconej jakby od niechcenia - przegranej w karty i trzydziestu sprowadzonych dam, ciekawych zapewne bliskości polskiego monarchy. Urodą, co ciekawe, zachwyciła go tylko jedna „nadobna” dama, a zaintrygował fakt, że Oppersdorff wyprawił gościnę nie za swoje, lecz cesarskie pieniądze (jemu nie godziło nas częstować, tylko z kamery cesarskiej). Atmosfera była zatem sztywna, a krótko po obiedzie król pojechał obozować poza Racibórz. Nie wspomniał, że stoły uginały się od jedzenia. Królewicz Jakub zanotował jednak w swoim dzienniku: - wstąpiliśmy do Raciborza, gdzie pan Obersdorf wraz z żoną, trzema córkami i krewnymi przyjmowali nas bardzo suto. Być może gościnność Oppersdorffa wynikała z faktu, że rachunek za ucztę powędrował do Wiednia. 

Dodajmy na koniec, że pożegnania, jakie kreślił Sobieski w swych listach do żony, mogłyby i dziś wzbudzić zachwyt niejednej kobiety. - Już tedy tą okazją nie śmiejąc dłużej inkomodować Wci serca mego, całuję, lubo w imaginacji, z niewymownym jednak gustem, wszystkie śliczności najukochańszego mego ciałeczka (…).

Grzegorz Wawoczny

Autor: Grzegorz Wawoczny, [email protected]

Bądź na bieżąco z nowymi wiadomościami. Obserwuj portal naszraciborz.pl w Google News.

Reklama
Reklama
Tagi:

Komentarze (0)

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Partnerzy portalu

Materiały RTK
Regionalny Informator Ekologiczny
Dentica 24
ostrog.net
Spółdzielnia Mieszkaniowa
Szpital Rejonowy w Raciborzu
Ochrona Partner Security
Powiatowy Informator Seniora
PWSZ w Raciborzu
Zajazd Biskupi
Kampka
Fototapeta.shop sklep z tapetami i fototapetami na zamówienie
Reklama
Reklama

Najnowsze wydania gazety

Nasz Racibórz 09.01.2026
8 stycznia 202619:26

Nasz Racibórz 09.01.2026

Nasz Racibórz 19.12.2025
18 grudnia 202521:43

Nasz Racibórz 19.12.2025

Nasz Racibórz 12.12.2025
11 grudnia 202519:49

Nasz Racibórz 12.12.2025

Nasz Racibórz 05.12.2025
8 grudnia 202511:20

Nasz Racibórz 05.12.2025

Zobacz wszystkie
© 2026 Studio Margomedia Sp. z o.o.