Klasa A: Nie taki diabeł straszny w Krzanowicach

Ostatnie dwa spotkania w wykonaniu zespołu z Krzanowic nie wyglądały najlepiej. Najpierw porażka z piłkarzami Górek 0:3, a potem zaledwie jeden punkt w konfrontacji z Rzuchowem. Z kolei Gosław Jedłownik wygrał wszystkie swoje dotychczasowe mecze. Dlatego przed meczem spodziewano się, że Jedłownik powiększy znacznie swój dorobek bramkowy – okazały się to oczekiwania znacznie na wyrost, bo w pełnym walki spotkaniu padła tylko jedna bramka.
Początek spotkania należał do gospodarzy, ale świetnej okazji bramkowej nie wykorzystał Aleksander Abrahamczyk, który po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, z pięciu metrów trafił w bramkarza rywali. W błyskawicznie zawiązanej kontrze środkowy obrońca Tomasz Stolarski przy rzucie rożnym wyskoczył najwyżej do piłki, ale jego strzał pewnie wyłapał Krystian Wochnik. W kolejnej akcji kunszt techniczny zaprezentował Przemysław Kuczok, który przed polem karnym spokojnie przyjął piłkę klatka piersiową i strzelił z półobrotu, a jego strzał bramkarz gospodarzy wybił poza linię końcową boiska. Od tej chwili zaczęła się zarysowywać nieznaczna przewaga gospodarzy. Jej wymiernym efektem była poprzeczka po strzale z rzutu wolnego Waldemara Hnidy.
Jako że szczelna obrona Krzanowic nie dopuszczała piłkarzy gości w bezpośrednie sąsiedztwo bramki bronionej przez Wochnika, rywale próbowali uderzeń z dystansu – po jednym z takich uderzeń Marcina Ogiermana z ponad 30-stu metrów piłka przeszła tuż nad bramką. Takie pojedyncze zrywy nie mogły zmienić obrazu gry, a kibice gospodarzy wciąż mogli obserwować, jak ich piłkarze odważnie próbują atakować przeciwnika. Tylko na chwilę zadrżały w Krzanowicach kibicowskie serca, kiedy as gospodarzy, Tomasz Pieczarek, opuszczał boisko po faulu. Powrócił na nie po chwili, lekko utykając. Kolejne fragmenty spotkania to przede wszystkim coraz ostrzejsza gra z obu stron. Obie drużyny chciały zdominować środek pola, wskutek czego raz po raz na boisku leżał któryś z zawodników. Gorąco zrobiło się pod koniec pierwszej połowy, kiedy to najpierw ponownie uderzył z dystansu Ogierman, a chwilę później Pieczarek przegrał pojedynek oko w oko z Dawidem Miką, który przy tej interwencji ucierpiał. Nie było bramki do szatni, mimo, że piłkarze obu ekip mieli ku temu sporo okazji. Niestety, napastnicy gospodarzy, którzy zazwyczaj są najgroźniejszymi kartami w talii trenera Grzegorza Wojtasa, w tym dniu nie pokazali się z najlepszej strony.
Na początku drugiej połowy goście, wyraźnie zmotywowani przez trenera, przypomnieli sobie, że są liderami grupy i śmiało ruszyli do ataku - zza pola karnego mocno uderzał Piotr Kiełbasa, piłka odbiła się od obu słupków i ostatecznie wpadła w ręce Wochnika. W odpowiedzi przed znakomitą sytuacją stanął Krystian Polednik, lecz jego strzał wspaniale obronił Mika. Za chwilę powtórzył się scenariusz dobrze znany z pierwszej połowy- dużo walki w środku boiska i gry faul. W tym wszystkim na chwilę zajaśniała tylko szarża Wojnarowskiego, który został zatrzymany na 20 metrze przez świetnie spisującego się w tym spotkaniu Dawida Mikę. Za chwilę w ferworze walki Kiełbasa brutalnie sfaulował Hnidę, który długo dochodził do siebie poza linią końcową boiska. W końcu jednak padła bramka. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego niepilnowany w polu karnym Dawid Bober głową umieścił piłkę w siatce. Gospodarze nie rezygnowali z walki i starali się wyrównać, lecz ich starania nie przyniosły upragnionego celu. Sporo walki, trzy żółte kartki dla gospodarzy i ostra, zdecydowana gra z obu stron były wizytówką tego, nudnego nieco, spotkania, w którym najbardziej sprawiedliwy byłby remis. Szkoda tylko, że w niekulturalny sposób dali znać o sobie kibice, którzy w mało parlamentarny sposób wyzwali świetnie dysponowanego tego dnia bramkarza Gosława, Dawida Mikę. Panowie kibice, nie w taki sposób okazuje się sympatię dla własnego klubu.
KS 05 Krzanowice- KS Gosław Jedłownik 0:1
Bramka: Dawid Bober
KS 05 Krzanowice: K. Wochnik- J. Wochnik, T. Szafarczyk, D. Rusnak, A. Abrahamczyk- M. Hońca, K. Polednik, W. Hnida, A. Kerner- T. Pieczarek, M. Wojnarowski
KS Gosław Jedłownik: D. Mika- Sz. Kaźmierczak, K. Kordek, T. Stolarski, J. Bałuszyński- Sz. Tlołka, P. Kuczok, M. Ogierman, Woźnica, D. Bober, P. Kiełbasa
Grzegorz Wojtas, trener KS 05 Krzanowice: Mecz był bardzo zacięty, mieliśmy wiele sytuacji do strzelenia bramki, jednak ich nie wykorzystaliśmy. Tymczasem goście strzelili bramkę z takiej półsytuacji. Mógł być remis, niestety, przegraliśmy.
Janusz Kosubek, trener KS Gosław Jedłownik: Mecz był twardy, może nie był przyjemny dla oka, ale obfitował w walkę. Zwycięstwo cieszy, ponieważ Krzanowice to drużyna grająca konsekwentnie i jest trudnym przeciwnikiem. W przerwie mówiłem, że kto strzeli jedną bramkę, ten wygra. Jednak gdyby był tu remis, także byłbym zadowolony.
Najlepszy zawodnik: Dawid Mika - To, że w tym meczu Gosław nie stracił bramki, to przede wszystkim jego zasługa. Były momenty, że nawet gdyby skapitulował, nikt nie miałby do niego pretensji, jednak zdołał zachować czyste konto. Świetnie ustawiał się na linii i potwierdził, że bramkarz we współczesnym futbolu to także ostatni obrońca. Dyrygował sprawnie kolegami z obrony, w kilku sytuacjach pokazał wysokie umiejętności, dobrze grał nogami i znakomicie czytał grę na swoim przedpolu.
Grzegorz Zuber
Komentarze (0)
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany