Vulcan ostrzegał, urząd przespał - raciborską oświatę czeka bolesny zabieg [OPINIA]
![Vulcan ostrzegał, urząd przespał - raciborską oświatę czeka bolesny zabieg [OPINIA] Vulcan ostrzegał, urząd przespał - raciborską oświatę czeka bolesny zabieg [OPINIA] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1767824370img-2545-.jpg)
Już 8 stycznia prezydent, jego zastępca i naczelnik oświaty staną przed radnymi, by odpowiedzieć na pytania o nową sieć szkół. Dyskusja, choć gorąca, przypomina dziś wizytę u dentysty, którą przekładaliśmy latami. Ślady próchnicy w raciborskim systemie edukacji zauważono już dekadę temu, ale zamiast szybkiego i taniego plombowania, postawiono na strategię „może samo przestanie boleć”.
Nie przestało. Dziś, w 2026 roku, ból finansowy dla miejskiego skarbnika jest nie do zniesienia, a jedynym rozwiązaniem wydaje się drogie i bolesne leczenie kanałowe. Pytanie tylko, czy mamy dobrego specjalistę i odpowiednie znieczulenie dla mieszkańców.
Powrót do przeszłości – co proponowano w 2016 r.?
W obecnej debacie jak bumerang wraca raport firmy Vulcan z 2015 roku. Rzeczywiście ostrzegał on przed demograficznym tsunami, ale interesujący jest dokument późniejszy, z jesieni 2016 r., dotyczący sieci raciborskich szkół w obliczu likwidacji gimnazjów, przygotowany w czasie prezydentury Mirosława Lenka, dziś przewodniczącego Rady Miasta. Warto go przeczytać.
Rozważano tam przykładowo, czy placówki w Markowicach oraz Studziennej mogłyby stać się filiami silnych jednostek centralnych (odpowiednio SP 1 i SP 18). Filie kształciłyby dzieci w klasach 1–6, pozwalając najmłodszym uczyć się blisko domu, podczas gdy klasy 7–8 trafiałyby do bogato wyposażonych szkół macierzystych, gdzie możliwe byłoby wyrównanie poziomu nauczania – do czego zresztą przed laty powoływano gimnazja. Prawo oświatowe dopuszcza dziś tworzenie filii, choć jest to proceduralnie trudne.
Demografia nie bierze jeńców
Liczby są bezlitosne. Ale nie tylko te finansowe, które teraz każą miastu na gwałt reformować horrendalnie drogą sieć placówek oświatowych, lecz przede wszystkim te pokazujące, co będzie dalej.
Do 2022 roku postępująca próchnica była znośna – rodziło się ponad 300 dzieci rocznie. Trzy kolejne lata to jednak nagły dramat: spadek w okolice 200 urodzeń. To właśnie wywołało panikę w ratuszu i wśród nauczycieli bojących się o swoje miejsca pracy, ale także determinację obecnego prezydenta Jacka Wojciechowicza. Budżet miasta jest w trudnej sytuacji. Oświata pożera dziś pieniądze na inwestycje, bez których z kolei trudno się wykazać i zyskać poklask.
W 2032 roku w Studziennej i Sudole do pierwszej klasy pójdzie łącznie… trzynaścioro dzieci. W Markowicach – dziesięcioro. Na Płoni sytuacja wygląda jeszcze marniej; za siedem lat przywitamy tam zaledwie trzech pierwszoklasistów.
W tym kontekście trzymanie się pełnowymiarowych ośmioklasowych szkół w każdej dzielnicy może przypominać budowanie stadionu dla drużyny, która nie jest w stanie skompletować nawet „piłkarskiej szóstki”. Jak w takich warunkach uczyć gier zespołowych czy zdrowej rywalizacji w większej grupie, nie tylko sportowej?
Czy nie lepiej pójść krok dalej i stworzyć na Płoni filię SP 1 lub SP 13 oraz oddział Przedszkola nr 11 z ul. Jana? To samo dotyczy Studziennej – czy tamtejsze przedszkole nie mogłoby funkcjonować pod skrzydłami „dwudziestki trójki” z ul. Mysłowickiej, którą teraz (razem z przedszkolem na Żółkiewskiego) miasto chce wcisnąć do SP 18?
To pytanie o alternatywne rozwiązania, których władze – jak wynika z oświatowej dyskusji w grudniu – nie widzą, a radni nie są w stanie wypracować sami, jakby nie mieli pojęcia, o czym mowa. Ratusz chce dyskutować, ale tylko o smaku tego, co położył na stole.
Jakość vs. koszty
Dziś w magistracie mówi się głównie o pieniądzach, bo miejska kasa ledwo zipie pod ciężarem oświatowych kosztów. Ale w 2016 roku stawiano sprawę jasno: zmiany mają służyć podnoszeniu jakości kształcenia. Tymczasem teraz mało kto ten temat podnosi, nie pyta, dlaczego szkoły z ościennych gmin powiatu regularnie przeganiają raciborskie w wynikach egzaminów ósmoklasisty i jak to zmienić.
Gdyby raciborskie placówki oferowały rzeczywisty poziom premium – naukowy lub sportowy – przyciągałyby dużo więcej uczniów z zewnątrz i w ten sposób neutralizowały problemy demograficzne miasta. Można odnieść wrażenie, że przespały ostatnie lata, choć miały w bagażu przeświadczenie jeszcze z lat 80. i 90., że szkoły w dużych miastach są z definicji lepsze.
Dziś Racibórz traci ten potencjał, a system urbanistyczny miasta zaczyna pękać. Szkoły w centrum to świetna infrastruktura i serce miasta. Jeśli władze je zamkną, co zrobią z budynkami, na które wyłożono miliony? Podaż nieruchomości w Raciborzu już teraz znacznie przewyższa popyt. Puste gmachy w śródmieściu staną się pomnikami wyludnienia – podobnie te w dzielnicach, tyle że później. Trudno przecież kreślić świetlaną przyszłość dla szkoły na Płoni przy śladowej liczbie urodzeń.
Centrum czy peryferia?
W 1933 roku, przy powierzchni 32,86 km², Racibórz zamieszkiwało 51 680 osób. W 1980 roku, po przyłączeniu Markowic, Brzezia, Ocic Górnych oraz Sudoła, powierzchnia miasta wzrosła do 74,96 km², a liczba mieszkańców osiągnęła 55 532. Dziś to niewiele ponad 40 tysięcy – i jest to punkt wyjścia do myślenia o skalowaniu Raciborza przyszłości.
Miasto staje przed fundamentalnym dylematem: czy utrzymujemy funkcje miejskie w centrum, czy ratujemy je w wyludniających się dzielnicach kosztem serca miasta? Sieć placówek oświatowych jest ważnym elementem tego procesu. W zmianie jej kształtu nie chodzi więc tylko o reperowanie finansów, ale o ochronę potencjału miastotwórczego.
Kto za tym stoi?
W 2015 roku raciborską oświatę diagnozowała doświadczona, zewnętrzna firma, dziś robi to magistracki naczelnik i jego ekipa. W 2016 r. były to rzetelne raporty podparte wyliczeniami, dziś – tabelki i wysuwane na ich podstawie ustne wnioski oraz propozycje. Pod materiałami z 6 listopada 2025 r. nikt się nie podpisał, jakby historia miała zostać bez odpowiedzi na pytanie, kto tak naprawdę wymyślił kierunek zmian – Jacek Wojciechowicz, Michał Kuliga czy Krzysztof Żychski. Być może wynika to z faktu, że sztuczna inteligencja (modele ChatGPT oraz Gemini) wyciąga z przedstawionych danych inne wnioski niż naczelnik i włodarze. A było przecież sporo czasu na raport Vulcan 2.0 i nową politykę oświatową (ostatnia, aktualna do 2022 r., ma datę 2017). Trudno się dziwić, że propozycje zmian budzą kontrowersje, sprzeciw albo długą listę pytań radnych, którzy zresztą nic poza tym z siebie nie wykrztusili.
Czy ta wątpliwa merytorycznie i metodologicznie podbudowa wystarczy, by ząb raciborskiej oświaty przeżył zabieg kanałowego leczenia i – co ważniejsze – by po reanimacji był zdolny spełniać swoje dotychczasowe funkcje? Oby nie zakończyło się to jego wyrwaniem i szpetnym uśmiechem.

![Kryta pływalnia ANS przechodzi do historii. W jej miejscu powstanie nowa aula [FOTO] Kryta pływalnia ANS przechodzi do historii. W jej miejscu powstanie nowa aula [FOTO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1767893765img-4030-.jpg)


![Groźne zdarzenie drogowe w Krowiarkach [FOTO] Groźne zdarzenie drogowe w Krowiarkach [FOTO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1767773094photo-2026-01-07-08-53-21-2-.jpg)

![Zderzenie Forda i Toyoty w Kuźni Raciborskiej [FOTO] Zderzenie Forda i Toyoty w Kuźni Raciborskiej [FOTO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1767782548612947534-122116934109079676-8390672481762165846-n-2-.jpg)












































Komentarze (49)