Miasto przegrało proces

Racibórz przegrał proces z właścicielem nieruchomości przy ul. Łąkowej. Zgodnie z wyrokiem sądu, musi wykupić sporny grunt za 2,6 mln zł. Prezydent zapowiedział odwołanie, bo, jego zdaniem, sąd był nieobiektywny. Robert Myśliwy obawia się, że ucierpi na tym budżet.
– Panie prezydencie proszę mi powiedzieć, czy to prawda, że miasto niedawno przegrało proces z właścicielem nieruchomości przy ul. Łąkowej? Według wyroku sądu ma wykupić jego grunt za niebagatelna 2,600 mln zł? – zapytał na wczorajszej komisji gospodarki miejskiej Robert Myśliwy. Prezydent Mirosław Lenk, potwierdził takowe zdarzenie. – Rzeczywiście przegraliśmy proces z właścicielem prywatnego przedsiębiorstwa ogrodniczego przy ul. Łąkowej. Jednak nie chciałem nagłaśniać tej sprawy. Dla mnie sąd postąpił pochopnie, nie dopuszczając naszej linii obrony, nie biorąc pod uwagę opinii naszego rzeczoznawcy. Dlatego będziemy się odwoływać – przekonywał prezydent.
Właściciel centrum ogrodniczego oskarżył miasto, że chce mu zepsuć grunt. Chciał powiększyć swoją działalność, jednak według sporządzonego przez magistrat planu tamtędy miała biec obwodnica. Dlatego studencka stołówka, jaką próbowała otworzyć właściciel, byłaby niemożliwa. – Obwodnicy budować nie będziemy. A ten pan nie miał żadnej dokumentacji, żadnego dowodu, że rozpocznie takową działalność. Przeprowadził jedynie jedną rozmowę z kanclerzem uczelni i to wszystko – zapewniał Mirosław Lenk. – Z tego co wiem, to ten pan jakiś czas wcześniej chciał zamykać interes. Konkurencja w postaci dużych marketów budowlanych go przecież miażdży – dodał przewodniczący komisji Henryk Majnusz.
Mężczyzna nie wystąpił nawet do gminy po odszkodowanie, tylko od razu poszedł do sądu. – Tym bardziej jestem zszokowany wyrokiem sądu, nakazującym nam kupno ziemi tego pana. Gdybyśmy mieli wypłacić mu odszkodowanie, to jeszcze mogę się zgodzić, bo gmina musi być przygotowana na taką ewentualność, ale nie na wykup i to jeszcze za taką cenę – niedowierzał prezydent. Na szczęście wyrok nie jest prawomocny. Za miesiąc odbędzie się kolejna rozprawa w sądzie II instancji. – Jestem spokojny o werdykt, bo sąd dopuścił nasz dowód, czego nie zrobił poprzedni. Pewnie skończy się na tym, że gmina wypłaci temu panu odszkodowanie – mówił spokojnym głosem Lenk.
– Dobrze, a jeśli znów przegramy proces. I przyjdzie miastu zapłacić 2,600 mln zł. Skąd weźmiemy te środki? W jakim stopniu uderzy to w budżet? – zapytał radny Robert Myśliwy. – W tym wypadku powinno dojść do oddalenia pozwu. Będę o to walczył. Poza tym nie jesteśmy małą gminą, damy sobie radę – zapewniał Lenk.
– Gmina musi się liczyć, że przyjdzie jej płacić odszkodowania od kiedy weszliśmy do Unii Europejskiej. Ale to nie może być tak, że sąd nakazuje wykup ziemi. Powinien wycenić odszkodowanie. Inna opcja jest dla mnie nienormalna – dodał na zakończenie.
Justyna Korzeniak
Komentarze (0)
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany