Złote gody w Pietrowicach Wielkich

11 par małżeńskich z gminy Pietrowice Wielkie odebrało dziś z rąk wójta Andrzeja Wawrzynka medale Prezydenta RP za długoletnie pożycie małżeńskie. Wszyscy świętujący dziś małżonkowie pobrali się w 1963 roku. Oprócz uroczystości wręczenia medali, listów gratulacyjnych i kwiatów, czekał na nich też słodki poczęstunek oraz okazjonalny występ dzieci z piotrowickiej szkoły podstawowej.
Jan i Jadwiga Kupczyk pobrali się 11.11.1963 roku, a poznali się… po drodze do pracy. – Jesteśmy z Pawłowa, ja chodziłam do pracy w Żelbecie, a mąż w mydlarni. No i tak chodziliśmy do pracy, a zaszliśmy aż przed ołtarz – śmieje się pani Jadwiga. Do tej pory mieszkają w Pawłowie, mają 4 córki i 11 wnucząt. – Dwie córki mieszkają za granicą, ale spotykamy się często na rodzinnych spotkaniach – mówi. Ich recepta na szczęście? – Po prostu wspólnie żyć i wtedy jakoś idzie – uśmiechają się.
Zofia i Wilhelm Konieczny poznali się i mieszkają w Amandowie. Ślub cywilny wzięli w lipcu 1963 roku, kościelny 3 miesiące później – w październiku. Poznali się w styczniu 1963 na zabawie. – Zabawa, taniec, zakochaliśmy się i pół roku później ślub. No trudno! – mówi ze śmiechem pani Zofia. Na pytanie, czy mają dzieci, odpowiada: - Toć! Pięć dzieci! Wszystkie w Niemczech! Spotykamy się średnio co pół roku. Wnuków doczekali się trzynaściorga. Mają też dwójkę prawnucząt. – Jednego mieliśmy wnuka tutaj, Rafała, on teraz też pojechał do Reichu – dodaje pan Wilhelm. Pracowali w Amandowie w spółdzielni. Recepta na szczęśliwe życie jest prosta – żyć razem. – No proszę pani, życie krótkie, a pić się chce! – śmieje się jubilatka.
Elżbieta i Aleksander Plura z Pawłowa pobrali się 28 kwietnia 1963, a poznali się dwa lata wcześniej w Pawłowie na zabawie. – Mąż pracował, a ja w domu byłam, zajmowałam się trójką dzieci. Dwie córki i syn mają już swoje dzieci, piątkę. Jedna z córek mieszka już z naszą wnusią Natalą w Austrii. – Jaki sposób znaleźli na wspólne, długie życie? - W życiu jest roztomajcie, raz słońce, raz deszcz. Najgorsze jak oboje są oparci. Ja nie mogę być uparty. Jak co, to za godzinę i dugnę żonę, mówię: nie gadasz ze mną? – śmieje się pan Aleksander. – No, ktoś musi mieć rację! – dodaje jego żona.
Renata i Franciszek Mrazek są z Pawłowa. Pobrali się 23 września 1963, a poznali się 4 lata wcześniej. – Spotykaliśmy się na zabawach, trochę w pracy w RSP, mój mąż ujął mnie samym sobą – wspomina pani Renata. Mają dwóch synów i czworo wnucząt. Na udane małżeństwo mają 3 sposoby: zgoda, zrozumienie i wybaczanie.
Regina i Franciszek Marcińscy ślub cywilny wzięli 25 listopada 1963 roku, kościelny odbył się w Cyprzanowie. Znali się od 1961 roku. Spotkali się na zabawie. – Ja zawsze chodziłam do Pawłowa na zabawę, bo w Żerdzinach nie było – wspomina pani Regina. – Ona miała buty pod mostkiem, to ja jej skrył i to była pierwsza przyczyna – dodaje jej mąż. Mieszkaliśmy w Pawłowie, mąż pracował w RSP, a ja wychowywałam dzieci: dwóch synów i córkę. Jeden syn i córka są za granicą, najstarszy niestety zmarł. Mamy pięcioro wnucząt i troje prawnuków – mówi jubilatka. Recepta na udane małżeństwo? – Jak mówił wójt, raz jest słońce, raz deszcz, trzeba znieść to wszystko – dodaje. – Ja już nie chcę innej baby mieć, ino moja! – deklaruje z uśmiechem pan Franciszek.
Zofia i Tadeusz Benesz pobrali się 9 lutego 1963 roku, a poznali się trzy miesiące wcześniej. – Taka silna miłość – uśmiecha się pani Zofia. – Ona jest z Zawiercia, a ja z Gródczanek, ale przyjechałem pociągiem, wagonami z rodziną ze Wschodu w 1945 roku – wspomina pan Tadeusz. Mają 2 córki i syna, 4 wnuków, 2 wnuczki i 1 prawnuka. – Zakochaliśmy się w sobie od razu. Ja miałam kuzynkę w Roszkowie, a on przyjechał z kolegą i tak to się stało. Nigdy nie żałowaliśmy tej decyzji – zapewnia pani Zofia. – Nasz sposób na udane małżeństwo jest prosty: jak jest źle – przeczekać. To minie – mówią oboje.
Rita i Reinhold Libera mieszkają w Pietrowicach Wielkich. Pobrali się 30 kwietnia 1963 roku. – On przyjechał na zabawę i mnie wybrał – wspomina pani Rita. – W Pawłowie były prawie każdą niedzielę zabawy. Nie wiem jak to się stało, ze akurat ona. Jeździłem tam z kolegą i.. zostaliśmy szwagrami - dodaje jej mąż. Ona pracowała w RSP, on w ZEW-ie jako elektryk. Całe życie mieszkają w Pietrowicach. Mają troje dzieci – 2 synów i córkę oraz 6 wnucząt. Ich recepta na szczęśliwe małżeństwo? Długo się zastanawiają. – Ja… nie wiem – mówi pani Rita. – Każdy musi czasem odpuścić – stwierdza jubilat.
Danuta i Rudolf Niewiera pobrali się w Rypinie, rodzinnej miejscowości jubilatki, 20 października 1963 roku. Poznaliśmy się rok wcześniej, przyjechałam tu do pracy, mąż był traktorzystą. – Ja jestem bardzo zadowolona z mojego męża, nie wiem nawet kiedy te wszystkie lata zleciały – uśmiecha się pani Danuta. – Ja pracowałam 7 lat w roszarni, później przeszłam tutaj do szkoły, byłam intendentką. Mąż był kierowcą w spółdzielni produkcyjnej w Kornicy. – wspomina. Nie mają dzieci, obecnie są na emeryturze, a ich złoty środek na udane małżeństwo to uczciwość, zrozumienie i jak najmniej kłótni.
Joanna i Wiktor Paskuda spotykali się przez dwa lata, zanim wzięli ślub. Ona jest z Pietrowic. – A ja jestem obcokrajowiec ze Studziennej – uśmiecha się pan Wiktor. – Ale wie pani, gdzie trafi miłość, tam się idzie – dodaje. Mają jedną córkę, wnukę i w drodze pierwszego prawnuka. – Ja pracowałam 37 lat w Welurze, a mąż w Rafako – wspomina jubilatka. Recepty na szczęście nie mają. Życie jest nieprzewidywalne – raz słońce, raz deszcz. Nie może być cały czas słonecznie, bo przyjdzie susza i wszystko wyschnie - uśmiechają się. – Ale trzeba sobie zawsze wybaczać – podkreślają.
Waltrauda i Joachim Rochowscy pobrali się 14 października 1963. Zanim wzięli ślub, spotykali się dwa lata. Poznali się w Krowiarkach. – Mieszkaliśmy po sąsiedzku, on przyszedł i… tak został przez 50 lat – mówi pani Waltrauda. Mają 3 córki. Jedna mieszka w Maciowakrzu, 2 w Krowiarkach. Mają też 5 wnucząt. Recepta na szczęście to zgoda. A teraz życzymy sobie tylko zdrowia i żeby jak najdłużej być razem – mówią.
Hildegarda i Paweł Wacławczyk wzięli ślub 18 listopada 1963. Mają czworo dzieci – 3 córki i syna oraz dwoje wnuków. Poznali się na zabawie. – Ale ja nie wiedziałam, ze to będzie mój mąż – uśmiecha się pani Hildegarda. On zajmował się tapicerstwem. Pracował w Ramecie, ona zajmowała się gospodarstwem domowym. Recepta na szczęślwie małżeństwo? Jak najmniej się spotykać miedzy sobą – śmieją się małżonkowie. – ja pani powiem, co jest receptą: pracować. Jak człowiek ma pracę, to ma satysfakcję i nie szuka zwady z drugim – podkreśla pan Paweł.
Jubilatom gratulujemy i życzmy dużo zdrowia i kolejnych wspólnych lat razem!











































![Audi dachowało na Warszawskiej w Raciborzu [FOTO] Audi dachowało na Warszawskiej w Raciborzu [FOTO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1770805928img-20260211-wa0016-.jpg)

![Kolizja na Kościuszki. Toyota prawie wjechała do sklepu [FOTO] Kolizja na Kościuszki. Toyota prawie wjechała do sklepu [FOTO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1770808091img-20260211-wa0033-.jpg)




![Złota Jesień w nowym blasku. Wielki finał termomodernizacji w Raciborzu [FOTO i WIDEO] Złota Jesień w nowym blasku. Wielki finał termomodernizacji w Raciborzu [FOTO i WIDEO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1770738918dsc-0585-.jpg)










![Od San Remo do Zamku Piastowskiego. Recital włoskiej piosenki w domu książęcym [ZAPROSZENIE] Od San Remo do Zamku Piastowskiego. Recital włoskiej piosenki w domu książęcym [ZAPROSZENIE] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1770760438zrzut-ekranu-2026-02-10-o-22-33-52-.png)
































Komentarze (0)
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany