Reklama

Najnowsze wiadomości

Aktualności5 grudnia 201318:25

Złote gody w Pietrowicach Wielkich

Złote gody w Pietrowicach Wielkich - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
Reklama
Pietrowice Wielkie:

11 par małżeńskich z gminy Pietrowice Wielkie odebrało dziś z rąk wójta Andrzeja Wawrzynka medale Prezydenta RP za długoletnie pożycie małżeńskie. Wszyscy świętujący dziś małżonkowie pobrali się w 1963 roku. Oprócz uroczystości wręczenia medali, listów gratulacyjnych i kwiatów, czekał na nich też słodki poczęstunek oraz okazjonalny występ dzieci z piotrowickiej szkoły podstawowej.

Jan i Jadwiga Kupczyk pobrali się 11.11.1963 roku, a poznali się… po drodze do pracy. – Jesteśmy z Pawłowa, ja chodziłam do pracy w Żelbecie, a mąż w mydlarni. No i tak chodziliśmy do pracy, a zaszliśmy aż przed ołtarz – śmieje się pani Jadwiga. Do tej pory mieszkają w Pawłowie, mają 4 córki i 11 wnucząt. – Dwie córki mieszkają za granicą, ale spotykamy się często na rodzinnych spotkaniach – mówi. Ich recepta na szczęście? – Po prostu wspólnie żyć i wtedy jakoś idzie – uśmiechają się.

Zofia i Wilhelm Konieczny poznali się i mieszkają w Amandowie. Ślub cywilny wzięli w lipcu 1963 roku, kościelny 3 miesiące później – w październiku. Poznali się w styczniu 1963 na zabawie. – Zabawa, taniec, zakochaliśmy się i pół roku później ślub. No trudno! – mówi ze śmiechem pani Zofia. Na pytanie, czy mają dzieci, odpowiada: - Toć! Pięć dzieci! Wszystkie w Niemczech! Spotykamy się średnio co pół roku. Wnuków doczekali się trzynaściorga. Mają też dwójkę prawnucząt. – Jednego mieliśmy wnuka tutaj, Rafała, on teraz też pojechał do Reichu – dodaje pan Wilhelm. Pracowali w Amandowie w spółdzielni. Recepta na szczęśliwe życie jest prosta – żyć razem. – No proszę pani, życie krótkie, a pić się chce! – śmieje się jubilatka.

Elżbieta i Aleksander Plura z Pawłowa pobrali się 28 kwietnia 1963, a poznali się dwa lata wcześniej w Pawłowie na zabawie. – Mąż pracował, a ja w domu byłam, zajmowałam się trójką dzieci. Dwie córki i syn mają już swoje dzieci, piątkę. Jedna z córek mieszka już z naszą wnusią Natalą w Austrii. – Jaki sposób znaleźli na wspólne, długie życie? - W życiu jest roztomajcie, raz słońce, raz deszcz. Najgorsze jak oboje są oparci. Ja nie mogę być uparty. Jak co, to za godzinę i dugnę żonę, mówię: nie gadasz ze mną? – śmieje się pan Aleksander. – No, ktoś musi mieć rację! – dodaje jego żona.

Renata i Franciszek Mrazek są z Pawłowa. Pobrali się 23 września 1963, a poznali się 4 lata wcześniej. – Spotykaliśmy się na zabawach, trochę w pracy w RSP, mój mąż ujął mnie samym sobą – wspomina pani Renata. Mają dwóch synów i czworo wnucząt. Na udane małżeństwo mają 3 sposoby: zgoda, zrozumienie i wybaczanie.

Regina i Franciszek Marcińscy ślub cywilny wzięli 25 listopada 1963 roku, kościelny odbył się w Cyprzanowie. Znali się od 1961 roku. Spotkali się na zabawie. – Ja zawsze chodziłam do Pawłowa na zabawę, bo w Żerdzinach nie było – wspomina pani Regina. – Ona miała buty pod mostkiem, to ja jej skrył i to była pierwsza przyczyna – dodaje jej mąż. Mieszkaliśmy w Pawłowie, mąż pracował w RSP, a ja wychowywałam dzieci: dwóch synów i córkę. Jeden syn i córka są za granicą, najstarszy niestety zmarł. Mamy pięcioro wnucząt i troje prawnuków – mówi jubilatka. Recepta na udane małżeństwo? – Jak mówił wójt, raz jest słońce, raz deszcz, trzeba znieść to wszystko – dodaje. – Ja już nie chcę innej baby mieć, ino moja! – deklaruje z uśmiechem pan Franciszek.

Zofia i Tadeusz Benesz pobrali się 9 lutego 1963 roku, a poznali się trzy miesiące wcześniej. – Taka silna miłość – uśmiecha się pani Zofia. – Ona jest z Zawiercia, a ja z Gródczanek, ale przyjechałem pociągiem, wagonami z rodziną ze Wschodu w 1945 roku – wspomina pan Tadeusz. Mają 2 córki i syna, 4 wnuków, 2 wnuczki i 1 prawnuka. – Zakochaliśmy się w sobie od razu. Ja miałam kuzynkę w Roszkowie, a on przyjechał z kolegą i tak to się stało. Nigdy nie żałowaliśmy tej decyzji – zapewnia pani Zofia. – Nasz sposób na udane małżeństwo jest prosty: jak jest źle – przeczekać. To minie – mówią oboje.

Rita i Reinhold Libera mieszkają w Pietrowicach Wielkich. Pobrali się 30 kwietnia 1963 roku. – On przyjechał na zabawę i mnie wybrał – wspomina pani Rita. – W Pawłowie były prawie każdą niedzielę zabawy. Nie wiem jak to się stało, ze akurat ona. Jeździłem tam z kolegą i.. zostaliśmy szwagrami - dodaje jej mąż. Ona pracowała w RSP, on w ZEW-ie jako elektryk. Całe życie mieszkają w Pietrowicach. Mają troje dzieci – 2 synów i córkę oraz 6 wnucząt. Ich recepta na szczęśliwe małżeństwo? Długo się zastanawiają. – Ja… nie wiem – mówi pani Rita. – Każdy musi czasem odpuścić – stwierdza jubilat.

Danuta i Rudolf Niewiera pobrali się w Rypinie, rodzinnej miejscowości jubilatki, 20 października 1963 roku. Poznaliśmy się rok wcześniej, przyjechałam tu do pracy, mąż był traktorzystą. – Ja jestem bardzo zadowolona z mojego męża, nie wiem nawet kiedy te wszystkie lata zleciały – uśmiecha się pani Danuta. – Ja pracowałam 7 lat w roszarni, później przeszłam tutaj do szkoły, byłam intendentką. Mąż był kierowcą w spółdzielni produkcyjnej w Kornicy. – wspomina. Nie mają dzieci, obecnie są na emeryturze, a ich złoty środek na udane małżeństwo to uczciwość, zrozumienie i jak najmniej kłótni.

Joanna i Wiktor Paskuda spotykali się przez dwa lata, zanim wzięli ślub. Ona jest z Pietrowic. – A ja jestem obcokrajowiec ze Studziennej – uśmiecha się pan Wiktor. – Ale wie pani, gdzie trafi miłość, tam się idzie – dodaje. Mają jedną córkę, wnukę i w drodze pierwszego prawnuka. – Ja pracowałam 37 lat w Welurze, a mąż w Rafako – wspomina jubilatka. Recepty na szczęście nie mają. Życie jest nieprzewidywalne – raz słońce, raz deszcz. Nie może być cały czas słonecznie, bo przyjdzie susza i wszystko wyschnie - uśmiechają się. – Ale trzeba sobie zawsze wybaczać – podkreślają.

Waltrauda i Joachim Rochowscy pobrali się 14 października 1963. Zanim wzięli ślub, spotykali się dwa lata. Poznali się w Krowiarkach. – Mieszkaliśmy po sąsiedzku, on przyszedł i… tak został przez 50 lat – mówi pani Waltrauda. Mają 3 córki. Jedna mieszka w Maciowakrzu, 2 w Krowiarkach. Mają też 5 wnucząt. Recepta na szczęście to zgoda. A teraz życzymy sobie tylko zdrowia i żeby jak najdłużej być razem – mówią.

Hildegarda i Paweł Wacławczyk wzięli ślub 18 listopada 1963. Mają czworo dzieci – 3 córki i syna oraz dwoje wnuków. Poznali się na zabawie. – Ale ja nie wiedziałam, ze to będzie mój mąż – uśmiecha się pani Hildegarda. On zajmował się tapicerstwem. Pracował w Ramecie, ona zajmowała się gospodarstwem domowym. Recepta na szczęślwie małżeństwo? Jak najmniej się spotykać miedzy sobą – śmieją się małżonkowie. – ja pani powiem, co jest receptą: pracować. Jak człowiek ma pracę, to ma satysfakcję i nie szuka zwady z drugim – podkreśla pan Paweł.
Jubilatom gratulujemy i życzmy dużo zdrowia i kolejnych wspólnych lat razem!

Bądź na bieżąco z nowymi wiadomościami. Obserwuj portal naszraciborz.pl w Google News.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Tagi:
Zobacz film z RTK

Komentarze (0)

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Partnerzy portalu

Materiały RTK
Regionalny Informator Ekologiczny
Dentica 24
ostrog.net
Spółdzielnia Mieszkaniowa
Szpital Rejonowy w Raciborzu
Ochrona Partner Security
Powiatowy Informator Seniora
PWSZ w Raciborzu
Zajazd Biskupi
Kampka
Fototapeta.shop sklep z tapetami i fototapetami na zamówienie
Reklama
Reklama

Najnowsze wydania gazety

Nasz Racibórz 06.02.2026
5 lutego 202621:01

Nasz Racibórz 06.02.2026

Nasz Racibórz 30.01.2026
29 stycznia 202621:33

Nasz Racibórz 30.01.2026

Nasz Racibórz 23.01.2026
22 stycznia 202619:18

Nasz Racibórz 23.01.2026

Nasz Racibórz 16.01.2026
15 stycznia 202616:52

Nasz Racibórz 16.01.2026

Zobacz wszystkie
© 2026 Studio Margomedia Sp. z o.o.