Reklama

Najnowsze wiadomości

Aktualności30 października 200819:52

Rdzenni raciborzanie

Rdzenni raciborzanie - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
Reklama

„Rdzenni mieszkańcy Raciborza są w mniejszości i prawie nieobecni” – napisał jeden z internautów w komentarzu do informacji o nowej książce Pawła Newerli. O kogo, do licha, może chodzić? – pomyślałem, ostrząc sobie od razu pióro na walkę z heimat mitami.

Temat to dość śliski, ale ciekawy, choć jak dotąd zawężany tylko do Ślązaków i ludności napływowej, zwanej mało ciekawie chadziajami, i to niezależnie od miejsca pochodzenia. Dyskusja o animozjach zrodzonych na Górnym Śląsku po 1945 r. jest przez to jałowa, niesnasek nie gasi, nie prowadzi do żadnych rozsądnych konkluzji i jako taka, w preferowanym dotąd ujęciu, niewarta kontynuacji. Warto natomiast spojrzeć na problem z perspektywy kilkuset lat.

Siła USA leżała w tym, że za ocean wybrały się najbardziej odważne i zdeterminowane jednostki, które w szybkim tempie przegoniły gospodarczo zgnuśniałą starą Anglię. Jest to jeden z przykładów procesu dziejowego, w którym ludność zdolna do migracji (nie przymuszana!) generuje w nowym miejscu znaczną dynamikę rozwoju, nieosiągalną praktycznie w starych warunkach. Audentes Fortuna iuvat, czyli śmiałym fortuna sprzyja – mawiali starożytni.

Kilka razy w historii zyskało na tym nasze miasto. Pierwszy raz na przełomie XII/XIII wieku, kiedy to naprzeciwko zamku na Ostrogu, na lewym brzegu rzeki, osiedlili się Flamandowie i Walonowie (obecnie to mieszkańcy Belgii i Holandii), migrujący z przeludnionej Europy Zachodniej na dziewicze, mocno zalesione obszary górnej Odry, gdzie założyli m.in. Racibórz. Rdzenna była wówczas pogańska i zapóźniona cywilizacyjnie ludność plemienia Golężyców, po której nie pozostało zbyt wiele śladów kronikarskich. Później, na przełomie XVII/XVIII wieku, Racibórz stał się atrakcyjny dla zamożnych kupców włoskich z familii: Rossi, Toscano, Primavesi, Bordollo, Cecola, Scotti i Galli, właścicieli najlepszych kamienic wokół rynku. I ostatni raz w XIX wieku. Wówczas to pojawili się wielcy przemysłowcy skuszeni przez raciborski magistrat tanią ziemią pod fabryki. Byli to m.in. Domsowie czy Reinersowie, twórcy znanych na całym świecie raciborskich imperiów tytoniowych.

Nawet założyciel księstwa raciborskiego nie był autochtonem. Mieszko wywodził się z królewskiego rodu Piastów i błyszczał na arenie politycznej nie względu na miejsce pochodzenia, ale solidne wykształcenie i zdolności przywódcze. Najbardziej prężna, niemal żelazna w rządach księżna raciborska, Wiola wywodziła się – uwaga! - z carskiego bułgarskiego rodu Asenowiczów, wydając na świat matkę króla Władysława Łokietka (tak, tak, babcia monarchy była panią na Raciborzu). Gospodarni książęta von Ratibor, rezydujący stale w Rudach, nie pochodzili z zasiedziałego górnośląskiego rodu, lecz ze znamienitej herbowej arystokracji niemieckiej.

Nawet zegar historii ma swoich zegarmistrzów – brzmi stare przysłowie. Okresy prosperity Raciborza zawsze były związane z liberalizmem i napływem obcej ludności, niosącej kapitał i wiedzę. Czasy stagnacji wynikały z protekcjonizmu, gnuśności starych, zasiedziałych, nie zawaham się stwierdzić, rdzennych mieszkańców, przy czym wcale nie musiały upłynąć wieki, by wzmiankowana gnuśność rozwinęła się w klinicznej postaci. Oto na przykład dynamiczni z początku osadnicy flamandzcy wydali na świat potomków, a ci z biegiem lat stworzyli „rdzenny” patrycjat raciborski, żądny przywilejów i za wszelką cenę ograniczający konkurencję. Wydany na jego życzenie cesarski patent o nietolerancji Żydów, zakazujący Izraelitom prowadzić interesy w Raciborzu, doprowadził miasto niemal na skraj upadku gospodarczego (czyż nie ma tu pewnych analogii do protestów rdzennych mieszkańców śródmieścia, protestujących przeciwko galerii np. pl. Długosza?). Dopiero polityka królów pruskich, która zmiotła stare przywileje cechowe i sprzyjała wolności gospodarczej, migracji ludzi oraz transmisji myśli i wiedzy pomiędzy regionami monarchii, spowodowała, że Racibórz - rządzony przez ludzi umiejących wyciągać wnioski z nowych realiów - znów zakwitł.

Przymiotnik rdzenny, jak więc widać, w ujęciu dziejowym ma charakter raczej pejoratywny, z czego propagatorzy heimat ideologii zapewnie nie zdają sobie nawet sprawy. Mówiąc wprost: - nie ma za bardzo się czym chwalić. Dostrzegli to już zapewne ci Ślązacy, którzy nie słuchając małoojczyźnianych haseł swoich dziadków pakują walizki, by lepiej zarabiać, a dziś także kształcić się na Zachodzie, w godniejszych warunkach, z bardziej świetlanymi perspektywami. Wielu z nich osiąga niemałe sukcesy naukowe i artystyczne, ale nie jest to z pewnością genius loci Raciborza i okolic – metryki pochodzenia, lecz efekt przyciągania przez inne miasta ludzi wybitnych, którym stworzono dobre warunki dla pracy twórczej. Kilkadziesiąt takich postaci wydał w XIX wieku Racibórz, ale rdzennych hanysów można policzyć na palcach jednej ręki. Genius loci naszego miasta nie tkwiło wówczas w autochtonizmie, lecz w warunkach do rozwoju gospodarczego i dużego napływu ludności – Niemców i obcokrajowców, katolików i protestantów, Żydów niemieckich i z Kongresówki (tak!). Magistrat rozumiał, że miasto działa jak firma. Nie liczy się tylko biznes plan i najlepsze intencje. Liczą się odpowiednio zmotywowani ludzie, nastawieni w równym stopniu na sukces, co szefostwo.

Myślenie zatem, że obecny raciborski regres (dowodem jest drastyczny spadek ludności na przestrzeni 1993-2008 o ponad 10 tys. osób!) ma coś wspólnego z podziałem na mieszkańców rdzennych bądź napływowych a także słyszane gdzieniegdzie przekonanie, iż rządy śląskiej większości byłyby w stanie coś zmienić, są oparte na fałszywych przesłankach i nie pokazują sedna problemu. Przywiązanie do rodzinnych stron ma może znaczenie w przypadku małych miejscowości, ale w liczących sobie kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców miastach czynnikiem postępu nie jest ideologia małoojczyźniana, lecz zdolność do generowania wzrostu gospodarczego z udziałem dynamicznej ludności napływowej. To dlatego kwitnie dziś Warszawa, Kraków czy Wrocław, w którym - patrząc na użytkowników portalu naszraciborz.pl - żyje niemała raciborska diaspora.

Grzegorz Wawoczny

Bądź na bieżąco z nowymi wiadomościami. Obserwuj portal naszraciborz.pl w Google News.

Reklama
Reklama
Tagi:

Komentarze (0)

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Aktualności1 stycznia 202600:23

Sylwester bez sceny, za to z klimatem. Nowy Rok przywitany na raciborskim Rynku [FOTO i WIDEO]

Sylwester bez sceny, za to z klimatem. Nowy Rok przywitany na raciborskim Rynku [FOTO i WIDEO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
1
Racibórz:

Raciborski Rynek po raz kolejny stał się miejscem symbolicznego pożegnania starego roku i powitania nowego. Choć miasto od lat nie organizuje oficjalnej imprezy sylwestrowej z koncertami i pokazami, w centrum Raciborza nie zabrakło mieszkańców, którzy postanowili spędzić ostatnie chwile 2025 roku właśnie tutaj.

(greh)
Reklama
Reklama
Reklama

Partnerzy portalu

Materiały RTK
Regionalny Informator Ekologiczny
Dentica 24
ostrog.net
Spółdzielnia Mieszkaniowa
Szpital Rejonowy w Raciborzu
Ochrona Partner Security
Powiatowy Informator Seniora
PWSZ w Raciborzu
Zajazd Biskupi
Kampka
Fototapeta.shop sklep z tapetami i fototapetami na zamówienie
Reklama
Reklama

Najnowsze wydania gazety

Nasz Racibórz 19.12.2025
18 grudnia 202521:43

Nasz Racibórz 19.12.2025

Nasz Racibórz 12.12.2025
11 grudnia 202519:49

Nasz Racibórz 12.12.2025

Nasz Racibórz 05.12.2025
8 grudnia 202511:20

Nasz Racibórz 05.12.2025

Nasz Racibórz 28.11.2025
27 listopada 202522:31

Nasz Racibórz 28.11.2025

Zobacz wszystkie
© 2026 Studio Margomedia Sp. z o.o.