Reklama

Najnowsze wiadomości

Aktualności28 czerwca 202212:42

Czy wynik wyborów w Nowoczesnej przełoży się na zmianę władzy w Raciborzu?

Reklama
Racibórz:

Sukces Tadeusza Wojnara może wpędzić jego zwolenników w nadmierny optymizm, tak samo jak bagatelizowanie wyniku elekcji w Nowoczesnej może zaprowadzić Dariusza Polowego na margines lokalnej polityki. Walne w spółdzielni dodało lokalnej polityce kolorytu, ale nie było głosowaniem nad wyborem władz miasta.

Stawka wyborów w Nowoczesnej była bardzo duża. Z jednej strony Tadeusz Wojnar i jego zaufani ludzie, z drugiej grupa Krzysztofa Żychskiego, naczelnika miejskiej oświaty i aktywnego przedsiębiorcy. Magistracki urzędnik nie dość, że nie okazał się koniem pociągowym, to wśród swoich ludzi miał najmniejsze poparcie. Na Wileńskiej nie mają zresztą wątpliwości, że Żychski nie był frontmanem tej grupy. Całość opozycji skleił były przewodniczący pietrowickiej Rady Gminy, a siłę przebicia miał zapewnić prezydent Dariusz Polowy. Raciborskie środowiska prawicowe wpisały się w grę o Nowoczesną, bo Wojnar to dla nich odwieczne zagrożenie. Jeśli jest okazja, by go obalić, to czemu nie skorzystać.

Rządzący Nowoczesną już od grudnia mieli informacje, że coś się szykuje. Kampania opozycji ruszyła 1 kwietnia. Broszura, facebook, doniesienia medialne od razu przekonały zarząd spółdzielni, że to poważna sprawa a nie prima aprilis. – Przeciwnika nie można bagatelizować – przekonywał na korytarzach prezes. Do każdej walki trzeba się jednak przygotować, więc sięgnięto do przepisów o epidemii, a te dały podstawę do przesunięcia terminu.

Zarząd zyskał czas i go wykorzystał, chodząc za głosami od mieszkania do mieszkania, dzwoniąc do kogo się da. Metoda nienowa, ale skuteczna, tym bardziej w takich miastach Racibórz, gdzie niemal każdy z każdym się zna, o kimś coś słyszał albo komuś winien jest wdzięczność. Patrząc na skalę porażki w głosowaniach, opozycji pozostaje na otarcie łez pocieszenie, że prezes potraktował ją bardzo poważnie, sięgając – jakby to powiedzieli strażacy - po wszelkie dostępne siły i środki.

Opozycjoniści, niesieni falą społecznej dyskusji jaką wzniecili, stracili czujność i dynamikę – wzbudzone zainteresowanie po dwóch broszurach gdzieś się rozmyło, przyszła co prawda trzecia, połączona z falą antywojnarowskich komentarzy na lokalnych portalach, ale wynik pokazał, że zamiast drukować i klepać w klawiaturę, należało zdobywać głos po głosie, tym bardziej, że sprawność organizacyjna Tadeusza Wojnara była wszystkim doskonale znana.

Najwyraźniej uwierzono w miękki PR, opierając go na błędnych przesłankach. Wypominanie wieku można uznać za zwykłą arogancję - sztubackie zachowanie, które odwraca uwagę od meritum. To jeden z klasycznych błędów, taki sam jak niewybredne atakowanie kobiet. Uśmiechnięty naczelnik Żychski był zbyt łagodny na starcie z prezesem, bez sukcesów, które autoryzowałyby jego obietnice.

- Wojnarowi można wiele zarzucić, ale nie to, że nie dba o Nowoczesną – to najczęściej słyszana opinia o prezesie spółdzielni. Od lat słychać co prawda narzekania na jego wysoką pensję i twardą rękę do rządzenia, ale najwyraźniej spółdzielcom nie chodzi o to, by szef zarządu zarabiał mniej, czynsze były niższe, w co przy fali podwyżek było dla wielu mało wiarygodne, albo by dzielić spółdzielcze pieniądze w ramach budżetu obywatelskiego. Ludzie chcieli takich efektów zarządzania jak dotąd. – Po co ryzykować zmianę, skoro jest dobrze – mówiono, a w tle pojawiała się opinia, że Polowy szuka miejsca do miękkiego lądowania po wyborach samorządowych. Na pięciu częściach walnego z Wojnarem nikt z prezesem merytorycznie nie dyskutował. Powyborcze komentarze na lokalnych portalach, że głosujący za Wojnarem spółdzielcy cierpią na syndrom sztokholmski, oddają raczej skalę frustracji ludzi, którzy szykowali kampanię naczelnika i jego grupy oraz dowodzą niezrozumienia przez nich reguł, jakie rządziły wyborami w spółdzielni.

Opozycja miała dużo do zyskania. Po pierwsze chciała zadeptać mit niepokonanego Tadeusza Wojnara, samorządowego capo di tutti capi, zamknąć ostatecznie erę wojnaryzmu, co miałoby swój wydźwięk w mieście. Po drugie zdobyć władzę w Nowoczesnej, za którą idą etaty, jakże przydatne na wypadek porażki w wyborach samorządowych. Po trzecie, siedzący godzinami na każdej części walnego Dariusz Polowy nie jest dzieckiem PiS, lecz przystawek do partii Jarosława Kaczyńskiego, najpierw Jarosława Gowina, a teraz OdNowy Marcina Ociepy. Korzysta z poparcia Zjednoczonej Prawicy, ale nie jest ono dane na zawsze. Na PiS robi wrażenie siła. Wygrana na Wileńskiej bez wątpienia wzmacniałaby pozycję prezydenta i jego zaplecza w rozmowach z Nowogrodzką oraz dawałaby punkt wyjścia do tworzenia ugrupowania do wyborów miejskich jesienią 2023 albo wiosną 2024 r. Prezydent dobrze pamięta rok 2018 r., kiedy z trudem zapełnił swoje listy Komitetu Wyborczego Wyborców Dariusz Polowy Racibórz może być wielki, oddając nawet miejsca kandydatom M. Fity, z którym trwał w krótkiej koalicji. Któż w nowych wyborach dawałby większą gwarancję sukcesu jak pogromca Wojnara?

Tadeusz Wojnar odebrał ataki osobiście. Nigdy wcześniej nikt nie celował prosto w jego twarz jako prezesa. Jako były pięściarz, miłośnik sztuk walki, podjął rękawicę, bronić swojego status quo oraz całej rzeszy lokalnego antypisu, które nie znalazło oparcia ani w Mirosławie Lenku ani poseł Gabrieli Lenartowicz. Wyszedł na ring przy pełnej publiczności, bo wynik wyborów w spółdzielni jak mało co ostatnimi czasy wzbudzało takie zainteresowanie w mieście. Dla prezesa to był powrót do starych czasów. Znów skupił uwagę, oczekiwania i nadzieje, wyszedł zza biurka przy Wileńskiej, gdzie spędzał spokojnie ostatnie lata, dzieląc czas pomiędzy zarządzaniem a ulubioną grą w polo. – Im większa krytyka, tym bardziej prezes się mobilizuje – mówią w jego otoczeniu.

Dla antypisu, czyli ludzi PO, lewicy i niezdeklarowanych politycznie, ale krytycznych wobec partii Jarosława Kaczyńskiego, wygrana prezesa oznacza powrót nadziei na sukces samorządowy. Oto znów potwierdziło się porzekadło, że Tadeusza nic nie rusza, na dodatek chce ponownie walczyć o miasto, co powinno ich zdaniem przynieść upragniony sukces. Na przyklejoną do warszawskich salonów, facebooka i TV poseł Lenartowicz czy hamletyzującego nieustannie Mirosława Lenka mało kto w tym gronie liczył. Teraz znów ma ono wyczekiwanego, sprawdzonego w bojach lidera lokalnego ugrupowania, dla którego PO będzie tylko przystawką potrzebną do utrzymania władzy w powiecie.

Jakie więc mogą być konsekwencje polityczne wyborów w Nowoczesnej? Po pierwsze Tadeusz Wojnar wzmocni spoiwa Razem dla Ziemi Raciborskiej, co oznacza, że PiS-wi trudniej będzie odbić powiat, czego był już blisko w 2018 r. Po drugie, współrządzące w Radzie Miasta Razem dla Raciborza ma znów swój sztab na Wileńskiej, stąd będą płynąć precyzyjne dyspozycje, a wkrótce dowiemy się, kogo prezes widzi w fotelu prezydenta.

Na razie słychać o Tomasze Cofale, radnym powiatowym, ale nie można wykluczyć, że kolejny raz do polityki wróci Robert Myśliwy, niegdyś pierwszy krytyk ery wojnaryzmu, dziś szef Powiatowego Centrum Sportu, w Nowoczesnej po stronie prezesa. Ambicje ma Michał Kuliga. Być może pojawi się ktoś nowy. Polowy pobudził Wojnara do strategicznych działań i najpewniej prezes będzie chciał zaimponować świeżością i sprytem, być może zaskoczyć tak jak skalą triumfu w wyborach w Sokole.

Ciekawie będzie na prawicy. Elekcja w Nowoczesnej odbyła się co prawda przy pięciokrotnie większej frekwencji niż dotychczas, ale to i tak wciąż za mało, by kusić się na proste przełożenie na wynik wyborów w mieście i skazywanie PiS-u na porażkę. Do tych wyborów idzie 17-19 tys. mieszkańców, większość nie jest spółdzielcami i będzie głosować w oparciu o inne kryteria, biorąc miarę dorobku Polowego, kierowanych wobec niego zarzutów, programów, jakie zgłoszą kontrkandydaci, rozgrywek w lokalnej prawicy, a także układu sił w Sejmie po wyborach jesienią 2023 r.

To ostatnie będzie miało zdaje się kluczowe znaczenie. Jeśli PiS straci władzę w Polsce, obalenie Polowego będzie łatwiejsze. Jest dziś jednym z pięciu prezydentów w Polsce popieranych przez partię Jarosława Kaczyńskiego. Trudno sądzić, że byłby mile widziany na salonach np. PO. Utrata władzy przez prawicę to koniec „kontaktów nie do przecenienia”, którymi tak obnosi się prezydent. Te kontakty to przede wszystkim ścieżka dotarcia do premiera, jaką otworzył Polowemu drugi z raciborskich wiceministrów, oraz m.in. bliskie relacje z senator Ewą Gawędą, żona posła Adama Gawędy.

Jeśli jednak wybory do Sejmu znów wygra PiS, to nie jest powiedziane, że Polowy będzie frontmanem raciborskiej prawicy. Tu bowiem ma równie trudnego jak Wojnar przeciwnika – wiceministra Michała Wosia i stojącą za nim grupę Radnych Niezależnych Michała Fity, która co prawda współrządzi w Radzie Miasta z grupą M. Lenka, ale raczej bez większej chemii i perspektyw na udany, długoletni związek.

Wystarczy się cofnąć do 2018 r., by zrozumieć o co chodzi. Słabe lokalne struktury PiS nie miały wówczas kandydata na prezydenta. Wielkiej ochoty na walkę, pomny porażki z Anną Ronin w 2014 r., nie miał Dawid Wacławczyk z NaM, protegowany europosłanki Izabeli Kloc. O głosy tego środowiska zaczęli rywalizować Dariusz Polowy oraz Michał Fita. Ten pierwszy dostał oficjalne poparcie PiS, ale Fita – już wtedy popierany przez M. Wosia – osiągnął przyzwoity wynik wyborczy. Jego poparcie pomogło Polowemu pokonać Mirosława Lenka. Zrodzona koalicja nie przetrwała jednak długo. Fita nie krył własnych ambicji, ale też pojawiły się bieżące problemy, np. proponowana przez Polowego likwidacja SP 15, na co ludzie byłego wiceprezydenta nie chcieli się zgodzić. Po tamtej koalicji pozostały trudne do zaleczenia rany. 

Przed prawicą stanie więc wybór – w czyje ręce włożyć przedwyborcze lejce do pociągania za cugle? Na stole znajdą się różne argumenty i animozje. Będzie licytacja, kto zrobił więcej dla Raciborza, kto zgarnął do budżetu więcej pieniędzy.

Na liście Wosia będzie gmach sądu przy Wojska Polskiego, odnowiona droga Racibórz-Rybnik z rondem przy Mechaniku, uruchomienie budowy wschodniej obwodnicy, modernizacja sali gimnastycznej PWSZ, miliony na drogi od Lasów Państwowych, wsparcie dla strażaków i dobre relacje z burmistrzami oraz wójtami. - Michał wchodzi z buta. Jest wyrobiony w dyskusjach w TV i byłby dla Wojnara trudnym przeciwnikiem - mówią ludzie z jego otoczenia, podkreślając, że choć startu samego wiceministra nie można całkowicie wykluczyć, to trzeba też brać pod uwagę, iż będzie chciał wskazać swojego kandydata. Opcja kogoś nowego, jednoczącego, byłaby, jak słyszymy, dość atrakcyjna wyborczo.

Polowy będzie wyliczał żłobek, strefę odkrywania wyobraźni i aktywności SOWA w SP 18, kilka miejskich dróg (m.in. Bema, Cecylii), rozliczne za sprawą Wacławczyka festyny i eventy oraz szykowane na razie – w ramach Polskiego Ładu – remont Bosackiej od Jana i Rybnickiej, rozbudowę H2Ostróg o basen zewnętrzy, a także wciąż czekające na etap realizacji – w ramach wsparcia z RFIL - lodowisko. Prezydent nie ma dobrych relacji z podraciborskimi samorządami, a jego największą wadą – co przyznają nawet ludzie z otoczenia – jest skłonność do polaryzowania środowisk i generowania konfliktów. – Ma ewidentny problem z czymś takim jak kompromis – słyszymy. Jest jednak urzędującym prezydentem, a to ułatwia kampanię i pozwala zająć lepszą pozycję w walce o drugą kadencję.

Jakkolwiek PiS – wzorem Nowoczesnej i PO – może postawić w wyborach do rad na listę partyjną i zorientowane na prawicę lokalne ugrupowanie, ale już w wyborach prezydenckich przydałby się mocny kontrkandydat dla obozu T. Wojnara. To pozwalałoby realnie myśleć o sukcesie nawet w sytuacja przegrania przez PiS wyborów do Sejmu. Polowy przecież to dziś jeden z raptem pięciu popieranych przez partię rządzącą prezydentów polskich miast.

Lokalną raciborską politykę czekają więc dwa ciekawe procesy – z jednej strony konsolidacja środowisk PO, lewicy i antypis wokół Wileńskiej, z drugiej ferment wewnątrz prawicy, która w uwzględnieniem porażki Polowego w starciu o Nowoczesną będzie musiała określić kształt formacji przed wyborami samorządowymi.

Autor: Grzegorz Wawoczny, redakcja@naszraciborz.pl

Bądź na bieżąco z nowymi wiadomościami. Obserwuj portal naszraciborz.pl w Google News.

Reklama
Reklama

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Autor: Gość (Aby podpisać komentarz swoim nickiem musisz się zalogować)
Portal naszraciborz.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom,
niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.
Pozostało (1000) znaków do wykorzystania
Aby potwierdzić, że jesteś człowiekiem kliknij: czajnik
Reklama
Reklama

Najczęściej czytane artykuły

Reklama
Aktualności3 grudnia 202218:54

Zmarł były proboszcz w Raciborzu-Brzeziu

Zmarł były proboszcz w Raciborzu-Brzeziu - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
red., fot. stanislaw-zory.pl
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Sport3 grudnia 202215:58

Unia – Górnik. Remis na pożegnanie boiska [FOTO]

Unia – Górnik. Remis na pożegnanie boiska [FOTO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
Racibórz:

Po wielu latach starań boisko Unii Racibórz przy ulicy Srebrnej przejdzie gruntowny remont. Dziś, 3 grudnia 2022, rozegrano spotkanie pożegnalne. Zmierzyły się zespoły młodzików Unii i Górnika.

opr. (greh), fot. Piotr Bednarz
Reklama

Partnerzy portalu

Dentica 24
ostrog.net
Szpital Rejonowy w Raciborzu
Spółdzielnia Mieszkaniowa
Ochrona Partner Security
PWSZ w Raciborzu
Zajazd Biskupi
Kampka
Nasz Racibórz - Nasza ekologia
Materiały RTK
Nieruchomości powiatu raciborskiego
Nasze Nieruchomości
Fototapeta.shop sklep z tapetami i fototapetami na zamówienie
Reklama
Reklama

Najnowsze wydania gazety

Nasz Racibórz 25.11.2022
25 listopada 202209:38

Nasz Racibórz 25.11.2022

Nasz Racibórz 18.11.2022
23 listopada 202216:14

Nasz Racibórz 18.11.2022

Nasz Racibórz 11.11.2022
16 listopada 202221:26

Nasz Racibórz 11.11.2022

Nasz Racibórz 04.11.2022
8 listopada 202219:20

Nasz Racibórz 04.11.2022

Zobacz wszystkie
© 2022 Studio Margomedia Sp. z o.o.