Reklama

Najnowsze wiadomości

Aktualności18 listopada 201319:47

Państwo Przybyła świętowali diamentowe gody

Państwo Przybyła świętowali diamentowe gody - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
Reklama
Racibórz: Poznali sie w latach 50. W tym roku świętują diamentowe gody. Wciąż są pełni werwy i chęci do życia, a siłę dają im pasje i zgrana rodzina. - Ile ma pani czasu? - pytają, gdy wchodzę. - Hmmm.... około godziny - uśmiecham się. - I pani chce, żebyśmy w godzinę opowiedzieli 60 lat życia? - odpowiadają.  - Mam nadzieję, że dowiem się tego, co najważniejsze...

Państwo Irena i Ryszard Przybyła pochodzą z Nowego Bytomia. To dzisiejsza Ruda Śląska. Ślub wzięli w 1953 roku. Pierwszy ich syn urodził się 2 lata później. Do Raciborza przenieśli się za chlebem i mieszkaniem w 1956 roku. - Był anons, że potrzebują projektantów do urządzeń energetycznych w Rafako, więc z kolegą przyjechaliśmy na zwiady i nas serdecznie przyjęli - mówi pan Ryszard. Tak się zaczęło.

Już od 23 lat mieszkają na Mariańskiej. - Zawsze żartuję, że stąd mamy bliżej na Jeruzalem - śmieje się pani Irena. W rzeczywistości jednak, żadne z małżonków nie planuje w najbliższym czasie przeprowadzki na stałe w tamte rejony miasta. Mają swoje pasje, kochającą się rodzinę i ogromną chęć działania i tworzenia. - No ale wie pani jak to jest: lekarz daje lekarstwa, Bóg zdrowie - mówi ona.

Czas wiosny i lata spędzają na balkonie. - To moja letnia pracownia - mówi pan Ryszard. Jego pasją jest malarstwo i rzeźba oraz muzyka. Od wielu lat gra na akordeonie. - Grał w zespole, wszystkie święta, wesela, więc ja dwa razy w życiu może byłam na Sylwestrze z prawdziwego zdarzenia - mówi pani Irena. Jej mąż skończył szkołę muzyczną w klasie akordeonu. - Mam dyplom. W tej chwili już nie gram, ale jeszcze rok temu występowałem w chórze w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa. Kiedy organizowali święto Cecylii, przez 4 godziny grałem bez przerwy - dodaje z dumą.

Jego pasją jest sztuka, a w Rafako przepracował 36 lat jako... starszy projektant w sekcji rurociągów. - To była bardzo odpowiedzialna praca, wszystko elementy wysokociśnieniowe, trzeba było zachowywać bezpieczeństwo w każdej fazie projektowania - mówi. Kiedy przeszedł na emeryturę, zajął się tym, czym chciał od zawsze: rzeźbą, malarstwem i rękodziełem. Jego celem zasadniczym jednak zawsze była muzyka. - Zawsze chciałem iść do przodu w tym kierunku, akordeon ma duże możliwości manualne i na nim można wszystko wygrać - mówi.

Jego żona przez 20 lat nie pracowała. Przez lata była skarbnikiem Komitetu Rodzicielskiego w SP 13. - Nawet gdy dzieci nie chodziły do szkoły, pełniłam tę funkcję - mówi. Później pracowała jako sekretarka. - W sumie miałam 7 dyrektorów - śmieje się. - Ale doczekałam sie emerytury. W domu bym tego nie wypracowała - dodaje.

Ale co jest dla nich najważniejsze? - Mamy trójkę dzieci. Starszy syn i córka mieszkają w Niemczech. On jest instalatorem sanitarnym, a córka po studiach została w Poznaniu. Ona zawodowo zrealizowała pasję swojego taty: jest uznaną w świecie malarką i rzeźbiarką. - Ona objeździła cały świat, często podróżowała po  Ameryce, gdzie miała swoje wystawy - mówi dumna mama.

Najmłodszy syn mieszka w Raciborzu. Obecnie państwo Przybyła oczekują prawnuczki. - O wnuki postarał się tylko nasz najstarszy syn - śmieją się. Ma czworo dzieci, a na przełomie grudnia i stycznia na świat ma przyjść nasza pierwsza prawnuczka Wiktoria - mówią małżonkowie.
Receptą na udane życie jest dla nich zgoda i twórcze, wspólne spędzanie czasu. - Człowiek, żeby żyć, musi coś robić. Jak któryś z moich znajomych przechodzi na emeryturę i mówi, że będzie siedział w domu, to mu natychmiast odpowiadam: biegnij czym prędzej do tego szefa twojego i proś, żeby cię zatrudnił na nowo, nawet za półdarmo! Jak człowiek nie ma pasji, zajęcia, to szybciej umrze - mówi z przekonaniem pan Ryszard.

Małżeństwo na brak zajęć narzekać nie może: ona zarządza domem i finansami, szyła, robiła na drutach, on oddaje się swoim artystycznym pasjom. - Prosiłam go, żeby przejął ode mnie te sprawy finansowe, ale on mówi, że nie ma żyłki do tego - śmieje się pani Irena.

Pragną zdrowia i spokoju w rodzinie. - My jesteśmy rodziną naprawdę zgraną. Kiedy byłam małą dziewczynką, to moi rodzice urządzali przyjęcia, spotkania, na które zapraszali przyjaciół rodzinę. To jest dla mnie tradycja. To naprawdę ważne - mówi pani Irena. - Mamy nawet specjalne miejsce spotkań, na siedmiu jeziorach w okolicach Leszna i Wschowy. Tam jest wyspa, na której nasz syn kupił grunt i wybudował domek rekreacyjny. Tam się spotykamy przynajmniej 3 razy do roku: na Wielkanoc, Boże Narodzenie, a jesienią na grzyby i ryby. Jest bardzo wesoło, są organy, akordeon po moim pierwszym wnuku, taki dla dzieci - oktawa i 1 tercja, 10 klawiszy. Na tych dziesięciu klawiszach zagrałem kiedyś 35 kolęd podczas świątecznego wieczoru. A za granicą ostatni raz byliśmy w tym roku u syna.  Rodzina jest najważniejsza, a spotkania dają nam naprawdę dużo siły - uśmiechają się małżonkowie.

KB

Bądź na bieżąco z nowymi wiadomościami. Obserwuj portal naszraciborz.pl w Google News.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Tagi:
Zobacz film z RTK

Komentarze (0)

Komentarze pod tym artykułem zostały zablokowane.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Partnerzy portalu

Materiały RTK
Regionalny Informator Ekologiczny
Dentica 24
ostrog.net
Spółdzielnia Mieszkaniowa
Szpital Rejonowy w Raciborzu
Ochrona Partner Security
Powiatowy Informator Seniora
PWSZ w Raciborzu
Zajazd Biskupi
Kampka
Fototapeta.shop sklep z tapetami i fototapetami na zamówienie
Reklama
Reklama

Najnowsze wydania gazety

Nasz Racibórz 06.02.2026
5 lutego 202621:01

Nasz Racibórz 06.02.2026

Nasz Racibórz 30.01.2026
29 stycznia 202621:33

Nasz Racibórz 30.01.2026

Nasz Racibórz 23.01.2026
22 stycznia 202619:18

Nasz Racibórz 23.01.2026

Nasz Racibórz 16.01.2026
15 stycznia 202616:52

Nasz Racibórz 16.01.2026

Zobacz wszystkie
© 2026 Studio Margomedia Sp. z o.o.