Tragedia na Starym Roszkowie

54-latek z Koniakowa utonął dziś przed 15.00 w wyrobisku na tzw. Starym Roszkowie. Kierowana przez niego koparka zjechała do zbiornika. Mężczyzna nie zdołał uciec z kabiny. Dopiero o 20.20 nurkom udało się wydobyć ciało. Mężczyzna był przygnieciony przez urządzenia sterujące.
Jak powiedział nam st. kpt. Jan Krolik, zastępca komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Raciborzu, mężczyzna jechał koparką przez wąskie nabrzeże pomiędzy wyrobiskami pożwirowymi. Najprawdopodobniej zjechał nieco w lewo, wjeżdżając w zarośla. W pewnym momencie nie zauważył, że pod kołami nie ma gruntu. Pojazd stoczył się ze skarpy i przekoziołkował.
- Spoczywa na głębokości około 5-6 metrów. Kabina jest praktycznie pod koparką. Nurkowie mają ogromny kłopot z akcją, bo z powodu zamulenia praktycznie nic nie widać - relacjonował nam o 19.00 st. kpt. Krolik.
Pierwsze na miejscu akcji około 15.00 pojawiło się pogotowie z Krzyżanowic, potem policja i straż zawodowa z Raciborza. Łodzią penetrowano zbiornik na wypadek, gdyby ciało gdzieś wypłynęło. Kolegi szukali też koledzy z firmy - dwóch operatorów spychaczy.
Przed 17.00 sprowadzono ekipę nurków z Rybnika. Ci natrafili na koparkę, ale ich działania z powodu zamulenia były co chwila przerywane. - Na chwilę obecną dotarli do kabiny, gdzie natrafili na nogę zmarłego. Na głębokości, gdzie znajduje się ciało praktycznie nic nie widać - dodał w rozmowie z nami przed godz. 19.00 st. kpt. Krolik.
W kolejnym etapie akcji rozbito szyby kabiny i sprowadzono dodatkowe oświetlenie. Ciało udało się wydobyć około 20.20. Było przygniecione urządzeniami sterującymi oraz lusterkiem. Pozycja świadczyła, że ofiara próbowała się wydostać z pułapki.
- To była bardzo trudna akcja - podsumowuje st. kpt. Jan Krolik. O 20.32 lekarz stwierdził zgon. Na miejscu pojawił się prokurator. Ciało zabezpieczono do sekcji.
54-latek z Koniakowa pracował w Roszkowie przy umacnianiu wału. Codziennie dojeżdżał do pracy z Beskidu. Tydzień temu, jak opowiadał osobom, z którymi spotykał się w pracy w Roszkowie, wyprawił córce wesele. Ciągnęło go do domu. - Mówił, że do żony, bo jak córka się wyprowadziła, to żona sama siedzi w chałupie - powiedziała nam kobieta, która przebywa na żwirowniach z wędkarzami. - Jeszcze rano graliśmy chwilę w karty - dodała.
O tragedii poinformowali służby ratunkowe wędkarze. Usłyszeli najpierw huk, potem plusk wody i zobaczyli dużą falę na zbiorniku. Wyrobisko na Starym Roszkowie ma w najgłębszym miejscu 20 metrów.
Próba wydobycia koparki zostanie podjęta w czwartek.
(w)
Tekst aktualizowany. Informujemy, że artykuły dotyczące zdarzeń z ofiarami śmiertelnymi nie mają możliwości dodawania komentarzy. W razie ewentualnych sprostowań bądź dodatkowych informacji prosimy o kontakt na [email protected]


























![Zbiórka sprzętu elektronicznego. Dzień bez PSZOKA [KOMUNIKAT] Zbiórka sprzętu elektronicznego. Dzień bez PSZOKA [KOMUNIKAT] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1569052969img_0182-.jpg)



![Pojazd na sprzedaż: PORSCHE MACAN SUV [OGŁOSZENIE] Pojazd na sprzedaż: PORSCHE MACAN SUV [OGŁOSZENIE] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1777015188porsche-macan2-.jpg)








































Komentarze (0)
Komentarze pod tym artykułem zostały zablokowane.