Reklama

Najnowsze wiadomości

Aktualności20 marca 201112:50

Kuchenne rewolucje, czyli kup pan lokal

Kuchenne rewolucje, czyli kup pan lokal - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
Reklama
Racibórz:

Branża gastronomiczno-rozrywkowa w Raciborzu odczuwa kryzys. Mając spory zastrzyk gotówki można dziś przejąć dyskotekę, pub lub renomowane restauracje. Problem tylko w tym jak na nich zarobić, czyli odzyskać włożony kapitał. W Raciborzu brakuje klimatu dla takich inwestycji, ale i świeżych pomysłów.

Malejąca liczba ludności, coraz większe koszty życia, migracje zakupowe lepiej zarabiających do Rybnika czy Gliwic a także wysokie czynsze w naszym mieście - to powody, które wpędziły raciborską branżę gastronomiczno-rozrywkową w kłopoty. A to dopiero początek.

- Jak już Antek nie dał rady, to chyba nie jest najlepiej - komentowali w zeszłym roku ludzie z branży rezygnację raciborzanina włoskiego pochodzenia z prowadzenia Shiro. Coś w tym było, bo Antonio był uważany za eksperta i człowieka sukcesu. Rozwinął włoską przy Opawskiej (pod rządami nowego właściciela padła), a potem próbował szczęścia z lokalem przy Rynku. Tym razem jednak szczęście nie dopisało. - Antek nie miał nosa - komentowano. Nosa może jednak miał, ale klienci nie strawili wysokich cen i Antkowi przyszło oglądać częściej zapełnione ogródki konkurencji niż własny. W końcu znalazł nabywcę na wyposażenie lokalu. Ten, kiedy niedawno z nim rozmawialiśmy, nie narzeka.

Narzekają jednak inni, no może z wyjątkiem pizzerii. Już wkrótce z raciborskiego krajobrazu może zniknąć kilka lokali. Ich właściele szukają intensywnie następców. Tych jednak nie widać. Oferty złożone w biurach pośrednictwa i zawieszone w internecie przez długie miesiące pozostają bez odpowiedzi. Oferenci zachwalają, zapewniają o zyskach, ale kto ma gotówkę i wiedzę o branży, ten wie, że Racibórz nie jest ciekawym rynkiem. - Skoro jest tak fajnie, to dlaczego chcą się tego pozbyć? - zapyta każdy, kto o tym sektorze rynku nie ma nawet bladego pojęcia.

I tak za 200 tys. zł kupić można "klub muzyczny". Oferent nie zdradza nazwy, ale wiadomo, że chodzi o Ozon przy Reymonta, który nie tak dawno przecież zmienił właściciela. Obecny najprawdopodobniej zwątpił w powodzenie swojej inwestycji, ale w ofercie nadmienił: "dobrze prosperujący lokal o charakterze klubu muzycznego, dyskoteki do sprzedania wraz z całym wyposażeniem począwszy od boksów a skończywszy na sprzęcie dla DJ Barmanów oraz wszystkim co się znajduje w środku".

Jedyne 50 tys. zł to koszt odstępnego dla chętnego do prowadzenia Vinylu przy Klasztornej. To połowa mniej niż jeszcze kilka miesięcy temu, ale chętnego wciąż nie widać. - Sprzedam z powodu rozpadu spółki dobrze prosperujący i bardzo popularny Pub - Klub Muzyczny w centrum Raciborza - tak tłumaczy swoją decyzję właściciel. Potem wzmiankuje, że Vinyl musi zarobić przede wszystkim na czynsz - 4000 zł miesięcznie. Na razie nikt w to nie uwierzył.

Kłopoty pubów spowodował Brooklyn. Liczba chętnych na taką rozrywkę jest ograniczona, a lokal przy Browanej duży. Zgarnął więc z rynku znaczną część klientów.

1,5 mln zł żąda z kolei właściciel mało znanego lokalu Empire na Ostrogu. To dawny budynek mieszkalny przedwojennej kaflarni, otoczony auto-komisem, zaadaptowany w mało wyszukany sposób na hotel, pub i restaurację.

Chęć pozbycia się lokalu, ale tylko "dla sprawdzenia", zgłaszali niedawno właściciele Cinamon Cafe. Lokal znany jest dzięki programowi Kuchenne rewolucje Magdy Gessler. Trzeba przyznać, że jest jednym z częściej odwiedzanych przez raciborzan. Jeśli ktokolwiek czuje się na siłach do jego prowadzenia, ten musi wysupłać 320 tys. zł za wyposażenie. Potem może już podpisać umowę najmu z właścicielem lokalu, serwować placki i - daj Boże - zarabiać. Właściciele zachęcacją: - Lokal prosperujący, zyskał już duże uznanie wśród klientów nie tylko z Raciborza, ale i odleglejszych miast. Bardzo dobra lokalizacja, łatwy dojazd, duże natężenie ruchu.

Ich oferta okupuje portale allegro i otodom już długi czas. Najprawdopodobniej nie chodzi więc o "sprawdzenie" czy ktokolwiek chce kupić Cinamon Cafe, ale wprost o wycofanie się z biznesu.

- W naszym katalogu bardzo ekskluzywna oferta wynajmu lokalu gastronomicznego z odsprzedażą nakładów inwestycyjnych poniesionych w czasie remontu. Powierzchnia lokalu to 217 metrów kwadratowych. Lokal pięknie urządzony nie wymaga wkładu finansowego. Lokalizacja bardzo dogodna- ciągła rotacja ludzi. Lokal posiada zaplecze kuchenne na piętrze, gdzie znajduje się sala konsumencka. Oprócz tego w podpiwniczeniu znajduje się pomieszczenie dla personelu, magazyn, biuro oraz pomieszczenie przygotowawcze (obróbka wstępna). Genialne miejsce na własną działalność. Gorąco polecam i serdecznie zapraszam na prezentację - to kolejna z ofert dotycząca Raciborza. Nie wiadomo o jaki lokal chodzi. Wiadoma jest cena - 250 tys. zł.

Chęć przekazania lokalu sygnalizuje także właściciel Veny przy ul. Nowej. Odda restaruację za 10 tys. zł miesięcznie. Chętny musiałby jeszcze opłacić ludzi, zakupy towarów i inne koszty, a to co zostanie, byłoby jego zyskiem.

Restaruacja jest też dodatkiem do stacji paliw przy Rybnickiej w Brzeziu, przy drodze dojazdowej do Kornowaca. Tu trzeba jednak wysupłać 4,8 mln zł. Można potem zarabiać na paliwie, sklepiku i gastronomii.

CCC - mówi większość klientów, czyli cena czyni cuda. Do przystępnej ceny musi jeszcze dojść dobry pomysł, smaczne jedzenie i ciekawy klimat lokalu. I choć siła nabywcza raciborzan z pewnością nie rozpieszcza restauratorów, to jednak branża wciąż daje spore pole do popisu.

Problem jednak w tym, że w ostatnich latach, poza Shiro czy Cinamon Cafe, żadnych popisów restauratorskich w Raciborzu nie mieliśmy. Shiro w pierwotnej wersji nie wypaliło, a Cinamon został "zliftingowany" przez Magdę Gessler. Oglądając program Kuchenne rewolucje widzimy też, że sprawa wcale nie jest taka łatwa. Droga do sukcesu jest długa i wyboista. To dlatego łatwiej pozbyć się lokalu a przy tym i kłopotu jak na nim zarabiać, niż główkować nad nowym pomysłem i biznesplanem.

Kłopotów zaś będzie przybywać. Kończy się dobry czas dla właścicieli domów weselnych. Imprez okolicznościwoych jest coraz mniej, a wolnych terminów coraz więcej. Nie wszyscy więc zostaną na rynku. Najwytrwalsi będą szukać nowej formuły na funkcjonowanie, zapewne związanej z tradycyjnym restauratorstwem.

Mimo to szykują się przynajmniej dwa debiuty - przy Londzina (zajazd biskupi) i Ludwika (dawne przychodnie). Powstają tu hotele połączone z restauracjami.

Na koniec ciekawostka. Przed wojną, w tak samo licznym Raciborzu, dobrych, renomowanych lokali było znacznie więcej niż teraz i wszystkie funkcjonowały.

(waw)

Bądź na bieżąco z nowymi wiadomościami. Obserwuj portal naszraciborz.pl w Google News.

Reklama
Reklama
Tagi:

Komentarze (0)

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Partnerzy portalu

Materiały RTK
Regionalny Informator Ekologiczny
Dentica 24
ostrog.net
Szpital Rejonowy w Raciborzu
Ochrona Partner Security
Powiatowy Informator Seniora
PWSZ w Raciborzu
Zajazd Biskupi
Kampka
Fototapeta.shop sklep z tapetami i fototapetami na zamówienie
Reklama
Reklama

Najnowsze wydania gazety

Nasz Racibórz 17.07.2026
17 lipca 202610:19

Nasz Racibórz 17.07.2026

Nasz Racibórz 10.07.2026
10 lipca 202619:50

Nasz Racibórz 10.07.2026

Nasz Racibórz 03.07.2026
2 lipca 202619:22

Nasz Racibórz 03.07.2026

Nasz Racibórz 26.06.2026
25 czerwca 202620:19

Nasz Racibórz 26.06.2026

Zobacz wszystkie
© 2026 Studio Margomedia Sp. z o.o.