Jedna noc zamieniła Racibórz w zgliszcza. Wielki pożar sprzed 389 lat

10 września 1637 roku Racibórz dotknęła jedna z największych katastrof pożarowych w jego dziejach. W ciągu kilku godzin ogień strawił znaczną część miasta w obrębie murów, a tego samego dnia pożar wywołany przez piorun dopełnił zniszczenia na Przedmieściu Odrzańskim, Ostrogu i w rejonie zamku. Skala tragedii była tak wielka, że znaczna część mieszkańców opuściła zrujnowane miasto.
Była noc z 9 na 10 września 1637 roku. Piętnaście minut po północy w gospodzie Głuszyna wybuchł pożar, który w ciągu kilku godzin przerodził się w katastrofę na ogromną skalę. Ogień szalał aż do piątej nad ranem.
Płomienie objęły znaczną część Raciborza. Spłonęła połowa Rynku – od strony dzisiejszych ulic Chopina, Długiej i Nowej. Ogień strawił także całe ulice Panieńską, czyli dzisiejszą Chopina, Rzeźniczą i Długą oraz połowę ulicy Nowej.
Na tym jednak nie skończyło się nieszczęście. W południe tego samego dnia piorun uderzył w narożny budynek przy obecnej ulicy Odrzańskiej. Wywołany przez wyładowanie pożar doprowadził do kolejnych ogromnych zniszczeń.
Spłonęła zabudowa tej części miasta, ogień objął Przedmieście Odrzańskie, a także most na Odrze. Zniszczenia dotknęły również zamek oraz kościół na Ostrogu.
W ciągu zaledwie kilkunastu godzin Racibórz został więc dotknięty dwoma wielkimi pożarami. Miasto, które jeszcze dzień wcześniej tętniło życiem, w wielu miejscach zamieniło się w pogorzelisko.
Skala zniszczeń musiała być dla mieszkańców szczególnie dotkliwa. Pożar oznaczał nie tylko utratę domów i dobytku, ale również warsztatów, kramów, zapasów żywności i wszystkiego, co przez lata pozwalało funkcjonować rodzinom. W realiach XVII wieku odbudowa spalonych domów była ogromnym wyzwaniem.
Nic więc dziwnego, że część pogorzelców zdecydowała się opuścić Racibórz. Katastrofa pożarowa przyczyniła się do wyludnienia znacznej części miasta znajdującego się w obrębie murów miejskich. Dla tych, którzy pozostali, rozpoczął się trudny okres odbudowy.
Pożary były w dawnym Raciborzu szczególnie groźne. Gęsta, drewniana zabudowa, łatwopalne materiały i ograniczone możliwości gaszenia sprawiały, że ogień bardzo szybko przenosił się z jednego budynku na kolejny. Wystarczyła iskra, by lokalny pożar stał się katastrofą obejmującą całe kwartały miasta.
Rocznica wydarzeń z 10 września 1637 roku przypomina więc o jednym z najtragiczniejszych dni w historii Raciborza. W ciągu kilku godzin ogień zniszczył znaczną część miasta, a drugi pożar, wywołany przez piorun, jeszcze tego samego dnia rozszerzył skalę katastrofy poza miejskie mury.
Na zdjęciu makieta Raciborza z 1810 r., koloryzacja i wizualizacja płomieni wykonana z użyciem AI






![Las Huberta z Rud zakończył inwestycję za 8 mln zł. 70 proc. produkcji trafia na eksport [FOTO i WIDEO] Las Huberta z Rud zakończył inwestycję za 8 mln zł. 70 proc. produkcji trafia na eksport [FOTO i WIDEO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1789135592img-8506-.jpg)











































Komentarze (0)
Dodaj komentarz