Autostrada obietnic. Wielkie projekty drogowe dla Raciborza to na razie pobożne życzenia

Otwarcie wartego ponad 300 mln zł mostu Grzegorzowice–Ciechowice może być ostatnią wielką inwestycją infrastrukturalną, jaką zobaczymy na ziemi raciborskiej w najbliższych latach. Na kluczowe projekty nie ma dziś zabezpieczonego finansowania, a część z nich pozostaje na etapie dokumentacji, deklaracji i oczekiwania na decyzje dotyczące pieniędzy. Te zapadają daleko poza Raciborzem.
To chociażby szacowana na 1,08 mld zł modernizacja linii kolejowej Kędzierzyn-Koźle–Chałupki, która w Krajowym Programie Kolejowym znalazła się na liście rezerwowej. Opracowana została już dokumentacja projektowa, ale wciąż brakuje pieniędzy na realizację inwestycji.
Dla Raciborza to zła wiadomość, ponieważ w ślad za modernizacją linii miała iść nie tylko przebudowa stacji Racibórz – nie należy jej mylić z nowym dworcem – ale także przebudowa kolejowych wiaduktów przy ulicach Bosackiej i Rybnickiej, Eichendorffa oraz Kolejowej i Piaskowej. Infrastruktura pamięta jeszcze czasy niemieckie i najwidoczniej długo pozostanie w krajobrazie miasta w obecnym kształcie, dostarczając przy okazji roboty wodociągom podczas nawałnic.
Będą dwie drogi, czy zostanie jedna?
Regionalna Droga Racibórz–Pszczyna, postrzegana jako kręgosłup komunikacyjny subregionu zachodniego, na razie funkcjonuje na obszarze Rybnika. Dalej ma prowadzić w stronę Rydułtów, a następnie Raciborza, gdzie zakończy się na rondzie Piaskowa–Rybnicka. Po drodze ma powstać nowy most na Uldze.
Liderem prac projektowych jest miasto Racibórz. Ogłoszono już przetarg na wyłonienie wykonawcy aktualizacji dokumentacji. PKP PLK ma – wedle deklaracji – zgodzić się na likwidację linii kolejowej Markowice–Olza na wysokości Dębicza. Województwo śląskie zagwarantowało współfinansowanie prac, ale pytania o finansowanie samego zadania pozostają otwarte. Koszty będą liczone w setki milionów.
Droga to żelazny punkt obietnic włodarzy i kandydatów, a nawet sporów o to, kto komu zakosił przedwyborcze wizualizacje. Tyle że to nie miasto będzie finansować jej budowę. Montaż finansowy leży przede wszystkim po stronie województwa śląskiego.
A to właśnie województwo podpisało umowę na modernizację odcinka starego śladu DW 935 Racibórz–Rybnik, od Rzuchowa do Rydułtów. Szacowane na 95 mln zł prace na odcinku 6,5 km mają potrwać do maja 2029 roku.
Trudno przypuszczać, by w tym czasie województwo zdecydowało się na finansowanie budowy nowej drogi Racibórz–Rydułtowy, skoro istniejąca trasa będzie na całej długości gruntownie zmodernizowana, a stolica naszego powiatu się wyludnia. To oddala wizję budowy nowego mostu na Uldze, a przy okazji także obwodnicy w kierunku Sudoła, która ma biec na zapleczu Sudoła i Studziennej.
To drugie ambitne zadanie jest obecnie na etapie wykonywania studium wykonalności i dyskusji nad rozwiązaniem kwestii kompetencyjnych. Obwodnica bowiem ma łączyć drogę wojewódzką i krajową. To dwóch zarządców, dwa budżety, dwa ośrodki decyzyjne, dla których Racibórz jest punktem na południowej mapie kraju, a nie ważnym ośrodkiem.
Głosy, że optykę patrzenia na Racibórz zmieni produkcja wojskowych Jelczy w halach po Rafako, to daleko idący optymizm. Produkcja zbrojeniowa w Raciborzu to dziś raczej kolejne listy intencyjne niż fakty.
Co ważniejsze – Pszczyna czy Eko-Okna?
Droga do Pszczyny to nie jedyny projekt drogowy, o który zabiegają raciborskie samorządy. Na etapie studium korytarzowego jest tzw. obwodnica Eko-Okien z włączeniem do DW 935 na wysokości Rudnika. Droga o długości 4,5 km została wpisana w 2021 roku przez premiera Morawieckiego na listę 51 obwodnic w ramach Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg.
Od tamtego czasu stała się tematem głośnych przedwyborczych sporów o to, komu należy zawdzięczać pomysł i projekt, a dziś także zakulisowych sporów lokalnych samorządowców o to, która droga jest ważniejsza – ta do Pszczyny i Rybnika czy od Eko-Okien do Rudnika. Pieniądze będzie musiało wyłożyć znów województwo śląskie. Trudno przypuszczać, że odłoży na bok pomysły innych regionów, od Bielska-Białej po Częstochowę, i zaspokoi ambicje naszych lokalnych włodarzy.
Gliwice i A4 – drugie okno na świat
Jeśli nie znajdą się pieniądze na modernizację linii Kędzierzyn-Koźle–Chałupki, na długie lata pozostaniemy z obecnym przejazdem w Markowicach i zatłoczoną ulicą Gliwicką.
Kierunek na Gliwice i autostradę A4 to niemniej ważne okno na świat Raciborza. Kierowcom ulżyłaby obwodnica Markowic i wiadukt nad linią kolejową. Taka infrastruktura nie ma jednak nawet odzwierciedlenia w planie przestrzennym, a jej realizacja wymagałaby uzgodnień z województwem, które znów musiałoby ponieść koszt budowy nowej drogi wojewódzkiej.
Na razie trudno nawet mówić o konkretnym projekcie, który miałby rozwiązać problem komunikacyjnego wąskiego gardła na Gliwickiej. Wiadomo tylko, że wiadukt nad przejazdem w Markowicach nie wchodzi w grę, bo się tu nie zmieści.
Most za ponad 300 mln zł
Miesiące dzielą nas od oddania do użytku nowego mostu Grzegorzowice–Ciechowice, wartego ponad 300 mln zł. To jedna z największych inwestycji infrastrukturalnych ostatnich lat w tej części regionu. Przeprawa – co ciekawe – została przystosowana również do transportu ciężkiego sprzętu wojskowego.
Niewielu potrafi dziś jednak odpowiedzieć na pytanie, komu ta infrastruktura będzie służyć w szerszym wymiarze, poza mieszkańcami gmin Nędza i Rudnik, którzy do tej pory są skazani na przeprawę promową.
Obietnice zamiast wstęg
Ambicje i pomysły to jedno, warunki finansowe to drugie. Te pierwsze łatwo wpisuje się na listę obietnic, te drugie z trudem wykuwa w zaciszu gabinetów. Przed zbliżającymi się wyborami do Sejmu (2027) i samorządów (2029) do przecięcia będzie najprawdopodobniej jedna wstęga – ta na moście Grzegorzowice–Ciechowice.
Kluczowe inwestycje drogowe znów wypełnią wyborcze programy.




Komentarze (6)
Dodaj komentarz