Szpital w Raciborzu na finansowej krawędzi. Rosną koszty, maleją wpływy i wraca pytanie: kto za to odpowiada?

Coraz wyższe koszty funkcjonowania, rosnące wydatki na wynagrodzenia, brak zapłaty za wykonane świadczenia i malejący poziom finansowania ze strony NFZ – sytuacja Szpitala Rejonowego w Raciborzu staje się coraz trudniejsza. Jednocześnie trwa polityczny spór o odpowiedzialność za kryzys, a samorząd powiatowy stoi przed pytaniem, czy dalsze inwestowanie w rozwój lecznicy ma dziś ekonomiczne uzasadnienie.
Sytuacja finansowa Szpitala Rejonowego w Raciborzu staje się coraz bardziej napięta. Podczas dyskusji na sesji Rady Powiatu (26.05.) dotyczącej kondycji lecznicy wskazywano, że problem nie dotyczy wyłącznie lokalnego szpitala, lecz wpisuje się w znacznie szerszy kryzys obejmujący wiele placówek powiatowych w kraju. Coraz więcej z nich funkcjonuje na granicy finansowej wydolności, walcząc o utrzymanie płynności i bieżące regulowanie zobowiązań.
Największym problemem pozostaje rosnąca dysproporcja pomiędzy kosztami działalności a przychodami. Szpital zakończył ubiegły rok stratą przekraczającą 9 mln zł i będzie musiał opracować program naprawczy. Tymczasem sytuacja nadal się pogarsza.
Narodowy Fundusz Zdrowia nie zapłacił za tzw. nadwykonania za 2025 rok w wysokości około 9,5 mln zł. Po pierwszym kwartale bieżącego roku wartość kolejnych niezapłaconych świadczeń wyniosła już około 5 mln zł. Łącznie od 2022 roku do szpitala nie wpłynęło od płatnika około 20 mln zł.
Problem polega na tym, że lecznica wykonuje świadczenia medyczne dla pacjentów, ale nie otrzymuje za nie pełnej zapłaty. Dyrektor szpitala Ryszard Rudnik wskazywał, że placówka ma możliwości wykonywania większej liczby świadczeń, jednak nie idzie za tym odpowiednie finansowanie. Są moce, nie ma paliwa w postaci finansowania.
– Ekonomii dawno już nie ma, nie powinno to działać – mówił dyrektor. Jak podkreślał, obecna sytuacja bardziej sprowadza się do administrowania systemem niż do ekonomicznego zarządzania. Zwracał również uwagę na nieekonomiczne wykorzystanie zasobów i sposób funkcjonowania całego systemu ochrony zdrowia.
Dodatkowe obawy budzi zmniejszający się kontrakt. Oznacza to mniej pieniędzy między innymi na wykonywanie gastroskopii i kolonoskopii. Jednocześnie od lipca wejdą w życie kolejne podwyżki wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia. To oznacza dalszy wzrost kosztów funkcjonowania placówki.
Nie wiadomo przy tym, czy NFZ zrekompensuje lecznicom skutki ustawowych podwyżek. Według przedstawianych informacji środki mają wpłynąć z opóźnieniem, a ich poziom może być niższy od oczekiwań ze względu na mniejszą liczbę procedur objętych finansowaniem.
– Ludzie więcej zarabiają, ale mniej pracują. Koszty rosną, przychody nie – to smutne podsumowanie tego, co się dzieje wokół lecznicy przy Gamowskiej i innych w Polsce.
Od 3 czerwca z powodu braku lekarzy na 2 miesiące zawieszona zostanie działalność głubczyckiej porodówki. Mieszkanki tego powiatu będą mogły rodzić w Raciborzu.
Oprócz przygotowania programu naprawczego szpital będzie musiał szukać oszczędności. Pojawiają się pytania, czego mogą one dotyczyć. Wcześniej mówiło się już o zagrożeniu dla funkcjonowania oddziału położniczego. Teraz pojawiają się obawy, czy kolejnym krokiem nie będzie redukcja zatrudnienia.
– Kto za to odpowiada? – pytał radny Szymon Bolik podczas obrad.
Dyskusja szybko zeszła również na poziom polityczny. W powiecie trwa spór dotyczący tego, która ekipa rządząca ponosi większą odpowiedzialność za obecną sytuację – rządy PiS czy obecna koalicja z udziałem PO.
Starosta Grzegorz Swoboda zwracał jednak uwagę, że problem ma charakter wieloletni i nie powstał w ostatnich miesiącach.
– Każda ekipa rządząca unikała reformy służby zdrowia – mówił.
Przypomniał również, że Powiat Raciborski przeznaczył na rozwój lecznicy około 15 mln zł. Pojawia się jednak coraz bardziej zasadnicze pytanie: czy dalsze inwestowanie w rozwój szpitala będzie miało sens, jeśli system finansowania ochrony zdrowia nie ulegnie zmianie.
Dziś wiele szpitali powiatowych znajduje się w sytuacji, w której zwiększanie liczby wykonywanych świadczeń nie oznacza wzrostu przychodów. Tymczasem koszty – szczególnie wynagrodzeń – stale rosną. Bez systemowych zmian coraz więcej placówek może znaleźć się na granicy finansowej przepaści.




Komentarze (14)
Dodaj komentarz