Co nagle, to po diable. Wicestarosta niezadowolony z ŚDS-u

- Na początku było około 200 chętnych osób, baliśmy się, że oferta będzie niewystarczająca – analizowali radni podczas poniedziałkowego spotkania. Tymczasem w praktyce okazało się, że ośrodek powstał, a zainteresowanie jest nikłe. – To był ruch nieprzemyślany. Jeśli chodzi o potrzeby, trzeba było trzymać się pierwotnego pomysłu i stworzyć najpierw świetlicę, a z upływem czasu stopniowo przekształcać ją w SDŚ – analizował wicestarosta. Obecnie z placówki korzysta 12 osób, które są bardzo zadowolone – podkreślał Chroboczek.
- Dlaczego zainteresowanych jest tak mało? Pojawiły się problemy typu jak dowieźć i odwieźć podopiecznych, poza tym jest to kwestia mentalności ludzkiej – wymieniał starosta. Radny Adam Wajda dodał, że w gminach powiatu działają podobne świetlice, tam kumulują się osoby niepełnosprawne. - Są przyzwyczajeni, zżyci, trudno ich wyłuskać i przenieść gdzie indziej. Poza tym działają warsztaty terapii zajęciowej, które spełniają też częściowo funkcję, jaką przypisuje się ŚDS-owi – tłumaczy Wajda. - Placówka jest potrzebna, ale powinna inaczej funkcjonować – podsumował wicestarosta.
A przypomnijmy, ŚDS ma charakter typowo terapeutyczny i samopomocowy. To tu osoby niepełnosprawne mogą wziąć udział w terapii zajęciowej, skorzystać z rehabilitacji, poradnictwa socjalnego i psychologicznego. Zajęcia prowadzone są w placówce w formie treningów, a wśród nich możemy znaleźć m.in. trening umiejętności praktycznych, kulinarny, higieny, gospodarowania własnym budżetem itd. To właśnie te zajęcia pozwalają na naukę umiejętności, które są niezbędne do samodzielnego życia w środowisku rodzinnym i społecznym.
W galerii zdjęcia z majowego posiedzenia komisji zdrowia, które odbyło się w ŚDS.
Komentarze (0)
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany