Karp to często tylko dodatek

Zmieniają się gusta raciborzan. Na wigilijnych stołach nie zabrakło co prawda karpii, ale tylko dla zachowania tradycji. Coraz bardziej smakują nam bowiem inne gatunki. Sum, tilapia, filety z miruny, pangi czy soli - to najczęściej wybierane przez raciborzan ryby na wigilijną kolację.
– Codziennie sprzedajemy po 100 do 150 kg żywych ryb. W latach wcześniejszych sprzedawało się tego więcej. Myślę, że to przez markety, które robią nam dużą konkurencję – stwierdza kobieta sprzedające żywe ryby na raciborskim targowisku. O tym, że w tym roku ludzie częściej sięgają po świeże już wypatroszone ryby, bądź mrożone przekonuje także Krzysztof Osiński. – W tym roku najlepiej sprzedają się oczywiście karpie. Zaraz po nich filety z miruny, tilapii, pangi, soli czy mintaja – wylicza Krzysztof Osiński, właściciel sklepu i smażalni Krewetka. Natomiast kobieta sprzedająca żywe ryby na targowisku twierdzi, że u niej najszybciej schodzą sumy, liny, amury i oczywiście karpie. – Ludzie przychodzą po rybki już na Barbórkę. Ale prawdziwe oblężenie przeżywaliśmy w tym tygodniu. Przed straganem ustawiały się kolejki z wiaderkami po rybki – relacjonuje kobieta.
W Krewetce ruch po świąteczne rybki był już od ubiegłego piątku. – Kupujemy filety dla dzieci i mojej mamy, bo ona nie lubi karpia. A dla nas oczywiście 10 kg karpia. Jemy go przez całe święta, a czasem zostaje i na Sylwestra. Zawsze kupowaliśmy żywe i mroziliśmy. W tym roku nie mieliśmy czasu na patroszenie i kupiliśmy już gotowe – mówi pani Aniela z panem Andrzejem, małżeństwo z Raciborza.
– Nie wyobrażamy sobie świąt bez karpia, ale wiemy, że nie każdy w rodzinie go lubi. W tym roku będzie nas dużo na Wigilii, więcej dokupiliśmy jeszcze trzy amury, oczywiście żywe – zapewniają Dawid i Elżbieta Potoccy. Na kupno żywych ryb zdecydowała się również Anna Wasilewska. – Mamy małe dzieci, one lubią obserwować pływające w wannie rybki. Dopiero dzień przed Wigilią, wieczorem, gdy dzieci zasną mąż je zabija – opowiada pani Anna.
Sprzedawcy przyznają - karp musi być, ale dla tradycji, bo w rybach można wybierać jak w ulęgałkach, więc każdy kupuje, co mu smakuje.
Kolejek w sklepach czy na targowisku za rybami unika Edward Skonieczny. Już od kilku miesięcy łowił na raciborskiej żwirowni ryby, które wczoraj wspólnie z rodziną zjadł podczas wigilijnej kolacji. – W tym roku złowiłem liny, karpie i trochę mniejszych rybek. Jest ich tyle, że nie musimy kupować. Z resztą co roku, od chyba już 20 lat nie kupujemy ryb, tylko jadamy to, co złowię – zapewnia pan Edward.
(k)

![Miłość na medal. Jubileusz 50-lecia małżeństw w Raciborzu [FOTO i WIDEO] Miłość na medal. Jubileusz 50-lecia małżeństw w Raciborzu [FOTO i WIDEO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1776775138gre05977-.jpg)
![Czarny tydzień – szpital w Raciborzu przyłączył się do ogólnopolskiego protestu [WIDEO] Czarny tydzień – szpital w Raciborzu przyłączył się do ogólnopolskiego protestu [WIDEO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1776772991img-9316-.jpg)















































Komentarze (0)
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany