Pięć godzin napięcia. W Radzie Powiatu Raciborskiego coś pękło

Relacje pomiędzy rządzącą w powiecie większością a opozycją od początku kadencji nie należały do najłatwiejszych. „Jesteśmy przeciwnikami, ale nie bądźmy wrogami” – apelował dziś radny KO Piotr Olender. Wypowiedziane słowa od razu zabrzmiały proroczo, bo w połowie kadencji w powiecie wykopano topór wojenny, który prawdopodobnie pozostanie tam aż do wyborów – najpierw parlamentarnych, a potem samorządowych.
Rada Powiatu Raciborskiego, na tle zwykle awanturniczej Rady Miasta, uchodziła dotąd za oazę spokoju. Układ sił jest jasny: po jednej stronie najliczniej reprezentowane „Razem dla Ziemi Raciborskiej” oraz „Koalicja 13 Października” (łącznie 14 głosów), a po drugiej – opozycyjne Prawo i Sprawiedliwość oraz trzyosobowy „Lepszy Powiat” (7 głosów). Spory zdarzały się regularnie, ale mieściły się w granicach standardowej różnicy zdań. Samorządowa codzienność, chciałoby się rzec.
Dziś, 23 czerwca, debata osiągnęła jednak zupełnie inny wymiar, jeśli nie powiedzieć – punkt zwrotny. Sesja, która przy odrobinie dobrej woli mogłaby zakończyć się w 60 minut, przeciągnęła się od 15:00 do godziny 20:00.
Na sesjach absolutoryjnych zarząd powiatu zwykle chwali się sukcesami, opozycja występuje z krytyką, a wszystko wieńczy głosowanie o z góry przewidzianym wyniku, po którym rozpoczyna się walka o zasięgi dla swoich racji w mediach społecznościowych.
Rozsądny scenariusz zastąpiła dziś seria słownych przepychanek. „Moja prawda jest prawdziwsza” – to esencja tego spektaklu, w którym polityka odgrywała główną rolę, a dwie strony sporu ścierały się w coraz ostrzejszej retoryce.
Opozycja grzmiała, że rządzący blokują przestrzeń do debaty, krępują radnych i kopiują rozwiązania, jak w przypadku apelu do resortu zdrowia i NFZ w sprawie zapłaty za nadwykonania. Rządzący odpowiadali równie ostro, argumentując, że sukcesy minionego roku – dobry stan finansów, niskie zadłużenie, rekordowe inwestycje, znaczny wzrost majątku powiatu i liczne działania społeczne – sprawiają, iż opozycja stała się jedynie czepialska, szukając na siłę okazji do krytyki. W kontrze wskazywano na porażki: dewastację dorobku Młodzieżowego Domu Kultury, kontrowersje wokół kopalni żwiru na Płoni, pogarszającą się kondycję finansów szpitala czy brak remontu mostu na Piaskowej. Padły słowa o żenadzie i śmieszności. Można to obejrzeć lub posłuchać jadąc samochodem.
Nagranie jest dostępne na stronie powiatu - KLIKNIJ W LINK
„Ta sesja to koniec pewnej epoki” – ocenił w rozmowie z nami jeden z radnych. „To brak szacunku dla tych, którzy musieli tego słuchać i siedzieć na sali do wieczora” – skomentował drugi, mając na myśli mniej zaangażowanych emocjonalnie rajców oraz urzędników i szefów jednostek powiatowych, którzy trwali na sali aż do końca obrad.
Takie widowiska nie tylko rozkładają sympatie widzów i utrwalają poglądy zwolenników każdej z opcji, ale potrafią też na długo zmienić polityczną rzeczywistość. Rządzący będą zapewne dalej apelować o unikanie „politycznych ustawek”, ale opozycja już zapowiedziała wyjaśnianie spraw krok po kroku – na pierwszy ogień pójdzie kontrowersyjna eksploatacja złóż żwiru na Płoni. Radni dysponują sporymi uprawnieniami kontrolnymi, a możliwość dołożenia kontroli poselskiej raczej rozbudzi kontrolny zapał niż ostudzi emocje, zagęszczając atmosferę po dzisiejszej sesji.
Wybory samorządowe odbędą się co prawda wiosną 2029 r., ale sejmowe już w 2027 roku. Forum Rady Powiatu to silny magnes dla posłów, którzy chętnie wykorzystują samorządowe sale obrad jako poligon wyborczy, tym chętniej, im bardziej te sale są spolaryzowane. Koszula bliższa ciału - sprawy lokalne skupiają sporo uwagi. Kolejne przypadki obecności na sesji posłanki Gabrieli Lenartowicz (KO), Michała Wosia (PiS) czy kontroli – tak jak ostatnia posła Pawła Jabłońskiego (PiS) przy pl. Okrzei – zdają się realnym scenariuszem na kolejne miesiące.
Rozbudzanie politycznych emocji zwykle wzmacnia aktywność. Sygnały z ław opozycji, która czuje się spychana na margines, były dziś jednoznaczne: teraz będzie inaczej. Jak to przełoży się na realne działania? Czas pokaże.
Pewne jest jednak, że trwające godzinami kłótnie zawężają pole do szukania rozwiązań na gorsze czasy. A te nadchodzą – widać to wyraźnie w wyzwaniach takich jak depopulacja, racjonalizacja sieci szkół (na razie dotknęła gminy), przyszłość powiatowego szpitalnictwa czy zasięg spodziewanej reformy samorządowej, która zapewne ograniczy liczbę kurczących się gmin, a być może nawet wymaże z mapy Polski powiaty, cedując ich zadania na duże miasta.
Jak czytamy w najnowszym raporcie Banku Gospodarstwa Krajowego „Demografia a przyszłość finansów samorządów lokalnych w Polsce”, demografia to proces, który zmienia nie tylko skalę wyzwań, ale i ich geografię. Inaczej układa się rozmieszczenie mieszkańców, inaczej potencjał pracy, a w konsekwencji – zdolność samorządów do finansowania usług publicznych. Trzeba patrzeć na problem całościowo, łącząc prognozy ludności z analizą dochodów i sztywnych kosztów, które nie dostosowują się automatycznie do spadku liczby mieszkańców.
Stoimy więc u progu zmian wymagających szerokiego konsensusu społecznego i dobrej jakościowo, merytorycznej debaty. W Radzie Powiatu przestrzeń dla takiego konsensusu została zawężona. Debata szybko może zamienić się w spór. Pozostał też niesmak po sesji absolutoryjnej, momentami całkowicie pozbawionej politycznej kindersztuby.


















































Komentarze (0)
Dodaj komentarz