Mateusz Kłosek, twórca Eko-Okien: Na szczycie potęgi i krawędzi ryzyka

W historii gospodarczej ziemi raciborskiej i całego Śląska zapisało się wielu wizjonerów, ale to, czego dokonał 50-letni Mateusz Kłosek, wymyka się dotychczasowym ramom interpretacyjnym.
Raciborzanin, który od 1998 roku budował Eko-Okna, zaczynając od skromnego zakładu w Raciborzu, nie tylko stworzył rynkowego giganta, ale ustanowił standardy skali, jakich ten region nie widział przez setki lat swojej industrialnej historii. Kłosek połączył wizję, odwagę i ambicje, które były głównym źródłem jego spektakularnego sukcesu, ale stały się też zarzewiem obecnych kłopotów. W historii gospodarczej nie brakuje bowiem podobnych przykładów, kiedy na fali imponujących wzrostów ich autorzy formułują zbyt duże oczekiwania wobec rynku, który z różnych powodów, na przykład recesji, brutalnie weryfikuje ich plany, wiodąc ich od szczytu na sam skraj przepaści.
Nawet jeśli dzisiejsze realia – wysokie zadłużenie, spadająca rentowność i trudna sytuacja na światowych rynkach – zmuszają go do rozmów z globalnymi inwestorami, takimi jak - według rynkowych spekulacji - duński Velux, to fundament, który po sobie pozostawia, jest fundamentem o znaczeniu historycznym.
Pierwszy zakład firmy o powierzchni 200 m² został otwarty w 1998 roku i znajdował się w Raciborzu przy ul. Kościuszki. W 2000 roku spółka przeniosła się do dzielnicy Studziennej, a następnie na ul. Łąkową, gdzie pozostała przez osiem następnych lat. W lutym 2009 roku nastąpiło oficjalne otwarcie nowego zakładu produkcyjnego w Kornicach, składającego się z hali produkcyjnej, budynku biurowego oraz dwóch parkingów. Firma przekształciła się ze spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w spółkę akcyjną 13 listopada 2015 roku.
Aby w pełni zrozumieć fenomen sukcesu z Kornic, należy zestawić go z danymi z przeszłości, które dotąd uchodziły za szczytowe osiągnięcia tutejszego przemysłu. Przedwojenny Racibórz, choć był prężnym ośrodkiem, funkcjonował w zupełnie innej skali. W 1924 roku w całym raciborskim przemyśle pracowało niespełna szesnaście tysięcy osób, z czego niemal jedna trzecia była związana z branżą tytoniową. Ówcześni liderzy rynku, tacy jak Joseph Doms czy firma Reiners, zatrudniali w 1913 roku zaledwie po około osiemset osób. Nawet słynna dynastia Sobtzicków, która w 1910 roku w rękach braci Franciszka i Hermana prowadziła wielkie przedsiębiorstwo czekoladowe, zatrudniała 1261 pracowników. Pozostali znaczący gracze tamtej epoki, jak fabryki czekolady Wedekindt czy Goldsiegel, operowali zespołami liczącymi zaledwie po dwieście osób. Na tym tle wynik Eko-Okien, które w połowie 2025 roku zatrudniają 14 533 pracowników, jawi się jako osiągnięcie bez precedensu.
Nawet ciężki przemysł maszynowy i odlewniczy, uznawany za kręgosłup dawnego Śląska, nie zbliżył się do wyników Kłoska. Ganz & Sp. Danubius w 1914 roku zatrudniał 1600 ludzi, a zakłady Hegenscheidta u progu wielkiego kryzysu osiągnęły poziom 1400 pracowników.
Także powojenna, socjalistyczna gospodarka oparta na wielkich państwowych zakładach nie zdołała wygenerować tak potężnego skupienia siły roboczej w jednym podmiocie. Legendarna Pollena w 1971 roku dawała pracę 2800 osobom, a w 1976 roku flagowe Rafako zatrudniało 2500 ludzi, podczas gdy ZEW 2412 osób. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę cały raciborski przemysł z 1975 roku, zatrudniający łącznie 13,8 tysiąca osób, to okazuje się, że jedna firma Mateusza Kłoska w 2025 roku przewyższa liczebnością cały potencjał produkcyjny miasta z czasów jego największego rozkwitu w epoce Gierka.
Dziś takie giganty jak Jastrzębska Spółka Węglowa z kopalniami zatrudniającymi 22 tysiące osób czy Polska Grupa Górnicza z załogą liczącą blisko 38 tysięcy pracowników, mogą konkurować skalą, jednak są to podmioty o zupełnie innej strukturze własnościowej i finansowej. Eko-Okna zresztą stały się miejscem zatrudnienia dla typowo górniczych dotąd populacji dawnego ROW-u.
Siła oddziaływania Eko-Okien na region była tak duża, że zmieniła strukturę społeczną i powstrzymała fale emigracji zarobkowej. Od Żor, przez Rybnik, Wodzisław Śląski, aż po Głubczyce i Kędzierzyn-Koźle, tysiące rodzin oparło swój byt na pracy w Kornicach. Firma stała się punktem odniesienia dla płac na całym lokalnym rynku, zmuszając mniejszych przedsiębiorców do podwyżek, by zatrzymać kadrę. Wielu pracodawców nie kryje, że ekspansywny gigant z Kornic utrudnił im rozwój biznesu.
Finansowy wpływ spółki na gospodarkę regionu najlepiej obrazują twarde dane z ostatnich lat. Jeszcze w 2021 roku Eko-Okna wypłacały 618 milionów złotych wynagrodzeń, a w 2024 roku suma ta wzrosła do poziomu 1,34 miliarda złotych. Dla porównania dochody całego województwa śląskiego oscylowały w granicach 3,8 miliarda złotych. Skala składek odprowadzanych do systemu ubezpieczeń społecznych również pokazuje potęgę firmy – w 2024 roku same składki emerytalne wyniosły ponad 132 miliony złotych, przy całkowitych kosztach ubezpieczeń rzędu 277 milionów złotych.
Mateusz Kłosek, który w 2022 roku znajdował się na 12. miejscu listy najbogatszych Polaków z majątkiem 3,76 miliarda złotych, zapłacił wysoką cenę za tak dynamiczne skalowanie biznesu. Spadek wartości jego majątku do 1,75 miliarda złotych w 2024 roku to rynkowy koszt budowania imperium o przeszacowanej skali w czasach drastycznych, zmian kosztów energii i kapitału. Spółka, która w 2024 roku osiągnęła sprzedaż na poziomie 4,9 miliarda złotych, a w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku niemal 4 miliardy, staje teraz zdaje się przed koniecznością znalezienia bezpiecznej przystani w ramach globalnego koncernu, najprawdopodobniej pod naciskiem wierzycieli.
Jednak niezależnie od tego, jak potoczy się proces finalizacji rozmów z inwestorami zaplanowany na połowę roku, postać Mateusza Kłoska pozostanie w historii jako symbol gospodarczego skoku, który na ziemi raciborskiej nie miał i najprawdopodobniej długo nie będzie miał sobie równych.




Komentarze (39)