Reklama

Najnowsze wiadomości

Styl życia10 lipca 202210:15

Powojenne losy rodziny von Banck, panów na Wojnowicach

Reklama
Krzanowice:

Zacna rodzina von Banck, zamieszkująca przez siedemdziesiąt lat wojnowicki pałac i gospodarująca tu na ponad tysiąchektarowych włościach, "zniknęła" z tego miejsca – jak się okazało na zawsze – wiosną 1945 roku - pisze Zbigniew Woźniak.

Wcześniej, jak to w niemieckich rodzinach bywało, na czterech członków familii, którzy zmarli, dwóch zginęło na wojnach. Założyciel wojnowickiej linii rodu von Banck, Heinrich Friedrich August, zmarł18 sierpnia 1911 roku w swoim łóżku w Wojnowicach, zaledwie w wieku 65 lat. Co prawda swoją karierę wojskową zakończył przeniesieniem do rezerwy, zaraz po promowaniu go 9 marca 1869 r. na podporucznika w 7 pułku kirasjerów w Seydlitz, ale raczej niemożliwym się wydaje (choć nie ma żadnych dokumentów), by nie uczestniczył w wojnie francusko-pruskiej 1870-1871 r. Tym bardziej, że mówiło się, iż zmarł tak stosunkowo młodo, gdyż przez niemal całe życie cierpiał z powodu jakichś ran, odniesionych na wojnie. W każdym razie, jak wynika ze sporządzonego już po I wojnie światowej (czyli po jego śmierci) dokumentu „Notatki personalne o wszystkich oficerach rezerwy„ (Personal-Notizen über sämtliche Reserve-Offiziere”), w roku 1879 otrzymał stopień porucznika rezerwy, 1886 przeniesiony do kawalerii Landwehry w Raciborzu (pospolite ruszenie, na wypadek wojny), 1888 rotmistrz (odpowiednik kapitana) Landwehry, (przy zwolnieniu zezwolono na zabranie munduru), ordynat (czyli właściciel niepodzielnego majątku), pan na Wojnowicach”.

Rodzina nie miała grobowca na terenie swej posiadłości, więc zmarły został pochowany na cmentarzu ewangelickim w Raciborzu, przy Troppauerstrasse (dzisiejszej Opawskiej), tuż obok starego szpitala (obecnie Park Roth). Potwierdza to wpis w rejestrze zmarłych parafii ewangelickiej (fot. 1).

Zgodnie z wolą zmarłego ojca, w 1912 roku wojnowicki majorat przejął starszy syn, Eduard Carl Christian Eugen von Banck. Głową rodziny został w wieku zaledwie 30 lat, zaś jego młodszy brat, zgodnie ze zwyczajami pruskiej szlachty (jako nieposiadający majątku), przeznaczony został do kariery wojskowej. Werner Luis Paul Heinrich August, urodzony również w Wojnowicach w 1887 roku, poległ 25 marca 1918 r. jako rotmistrz (kapitan), dowódca batalionu strzelców w czasie szturmu na zachodnią stronę twierdzy Betancourt w północnej Francji. Pewnie jego szczątki spoczęły na którymś z wojskowych cmentarzy we Francji. Nie wiemy natomiast, czy Eduard – jako właściciel majoratu - czynnie uczestniczył w działaniach wojennych w I wojny światowej. W każdym razie, na zachowanej tablicy pamiątkowej w formie tableau na ścianę (można takie spotkać we wszystkich okolicznych miejscowościach), upamiętniającej mieszkańców Wojnowic którzy walczyli lub zginęli na wojnie, na honorowym miejscu widnieje nie tylko poległy Werner Luis, ale i Eduard. Nawet, jeśli umieszczono go tam przez grzeczność (lub dla dodania prestiżu), to zapewne w jakiś (być może nawet sformalizowany) sposób służył machinie wojennej, zapewniając produkcję tak niezbędnej żywności.

Następne dwadzieścia lat było szczęśliwym czasem dla rodziny. Mając 42 lata, a więc już w dość męskim wieku, 3 marca 1924 roku Eduard von Banck poślubił 27-letnią córkę właściciela dóbr rycerskich w Kornicach i Ciężkowicach, Marię Adelheid von Dittrich. Co prawda we wrześniu 1925 roku zmarła "starsza pani", czyli matka Eduarda, ale dożyła 71 lat, zaś parę miesięcy wcześniej doczekała narodzin upragnionej wnuczki. Spoczęła obok męża, na raciborskim cmentarzu (fot. 2, wpis w rejestrze zmarłych parafii ewangelickiej).

Małżeństwo Eduarda, mimo piętnastoletniej różnicy wieku, okazało się być szczęśliwym i „młodzi” von Banckowie zdążyli jeszcze dochować się całej czwórki dzieci. Ostatni syn urodził się, gdy Eduard miał już czterdzieści osiem lat.

Najstarsza, Gisela Anna Elisabeth urodziła się 1 marca 1925 r. we Wrocławiu; Heinrich Georg Werner (nazywany Heino) urodził się 22 lipca 1926 r. w Wojnowicach; Henrieta Maria Adelheid (Henny) urodzona 27 października 1927 r. Wojnowicach; Wolfram Christian Ginther (znany jako Hazi) urodzony 7 lipca 1930 r. w Wojnowicach.

Druga wojna światowa okazała się dla rodziny prawdziwą katastrofą. Po pierwsze, praca w folwarku stała się cięższa, gdyż większość mężczyzn została zmobilizowana i walczyła na frontach. Co prawda do dyspozycji byli robotnicy przymusowi ze Wschodu, ale nie dość, że wymagali ciągłego pilnowania, to jeszcze wcale nie byli zainteresowani zbyt wydajną pracą. Po drugie, w ostatnich niemal tygodniach wojny został zmobilizowany starszy, zaledwie dziewiętnastoletni syn Heinrich i wkrótce zginął śmiercią żołnierską (fot. 3- Heinrich w wieku 18 lat). Po trzecie zaś, w marcu 1945 roku rodzina musiała spakować najpotrzebniejsze rzeczy i tuż przed nadejściem wojsk sowieckich opuścić swój majątek, udając się na poniewierkę w głąb Rzeszy. Okazało się, że na zawsze.

Niewiele wiemy, jak potoczyły się powojenne losy członków rodziny. Zapewne lekko nie mieli, gdyż stracili dach nad głową, status społeczny, źródło dużych dochodów, no i musieli zmienić przyzwyczajenia, np. do posiadania licznej służby. Co prawda właściciele ziemscy otrzymywali od rządu Republiki Federalnej Niemiec pewne odszkodowania za dobra utracone na Wschodzie, ale był to zaledwie ułamek tego, co stracili i w dodatku dopiero po długich latach. Dwie rzeczy wiemy na pewno. Eduard, jego żona, poległy syn, teściowa i siostra (oraz prawdopodobnie siostrzeniec), są pochowani na Cmentarzu Zachodnim (Westfriedhof) w Monachium (co do syna, to nie wiadomo na pewno, czy nie jest to jedynie symboliczny pochówek, ale wszystko możliwe).

Jadąc w maju przez Niemcy specjalnie nadłożyłem dwieście kilometrów, by odwiedzić ten piękny cmentarz i zapalić świeczkę na grobowcu rodziny, która zamieszkiwała niegdyś pałac, należący od dziewiętnastu lat do mnie. Monument stoi przy południowym (głównym) murze cmentarza i otoczony jest zielenią, co daje wrażenie jakby był pomnikiem w parku. Nie sprawia wrażenia opuszczonego. Z wykutych napisów wynika, że teściowa, Elisabeth von Dittrich (z domu Jony – Jamnik), mieszkająca do końca wojny w kornickim majątku, zmarła w 1955 roku, dożywając sędziwego wieku 85 lat. Eduard von Banck zmarł w 1962 roku, przeżywszy lat 80, zaś jego małżonka – Marie-Adelheid (z domu von Dittrich), odeszła w 1984 roku, w wieku 87 lat. Młodsza córka, Henrieta, zmarła w 1999 roku, w wieku 72 lat. Drugi syn Eduarda, Wolfram, żył (wraz ze swoim synem Ottonem) w Madrycie, gdzie zmarł w 2014 roku. W 2009 roku Wolfram i Otton von Banck, na skutek zabiegów pochodzącego w Wojnowic kleryka, dokonali darowizny na remont wieży kościelnej miejscowego kościoła, ale przyjechać nie chcieli. Ciekawostką jest, że nastąpiło to prawie sto lat po tym (dokładnie 98), jak świeżo owdowiała po założycielu wojnowickiej linii von Bancków, Anna, również dokonała darowizny na miejscowy kościół (mimo iż była ewangeliczką). Córka Gisela (prawdopodobnie) zmarła na Korsyce.

Okazały granitowy obelisk, zwieńczony jest pokrytą patyną, bardzo starannie wykonaną postacią Maryi z dzieciątkiem, stojącej gołą stopą na półksiężycu, zaś obok znajdują się cztery główki dziecięce o nieco zmazanych rysach twarzy. Symbol półksiężyca często występuje w chrześcijaństwie zachodnim w połączeniu z postacią Maryi, stojącą na półksiężycu o skierowanych ku górze rogach. Jest to nawiązanie do tekstu Apokalipsy św. Jana, który mówi o zwycięstwie Chrystusa nad szatanem, o ostatecznym zniszczeniu zła, stworzeniu nowej ziemi, nowego nieba, nowego Jeruzalem, w których nie będzie panowało już żadne zło, śmierć ani choroba. Natomiast cztery główki dzieci mogą mieć związek z faktem, że von Banckowie mieli akurat czwórkę dzieci i zapewne one, podobnie jak rodzice i dziadkowie, dostąpią łaski dołączenia do królestwa niebieskiego.

Wygląda na to, że wszyscy członkowie tej zacnej rodziny zmarli na „obczyźnie” (czyli poza swoim Heimatem). Nie ma również żadnych informacji, by którekolwiek z nich odwiedziło po wojnie pałac.

Fot. 3 Heinrich von Banck
Fot. 4 Eduard von Banck
Fot. 5 Marie Adelheid von Banck
Fot. 6 grobowiec rodziny von Banck
Fot. 7 detale grobowca
Fot. 8 detale grobowca
Fot. 9 napisy na grobowcu

Autor: Zbigniew Woźniak, redakcja@naszraciborz.pl

Bądź na bieżąco z nowymi wiadomościami. Obserwuj portal naszraciborz.pl w Google News.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Komentarze (0)

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Aktualności2 lutego 202315:32

Domowa tężnia i hybrydowe magazynowanie energii. Przegląd projektów w raciborskiej ANS

Domowa tężnia i hybrydowe magazynowanie energii. Przegląd projektów w raciborskiej ANS - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
Racibórz:

Już siódmy razy studenci IV roku kierunku automatyka i robotyka Instytutu Techniki Akademii Nauk Stosowanych w Raciborzu (wcześniej PWSZ) prezentują publicznie swoje projekty inżynierskie. W tym roku dołączyli do nich studenci kierunku zarządzanie i inżynieria produkcji.

(waw)
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Partnerzy portalu

Dentica 24
ostrog.net
Szpital Rejonowy w Raciborzu
Spółdzielnia Mieszkaniowa
Ochrona Partner Security
PWSZ w Raciborzu
Zajazd Biskupi
Kampka
Nasz Racibórz - Nasza ekologia
Materiały RTK
Fototapeta.shop sklep z tapetami i fototapetami na zamówienie
Reklama
Reklama

Najnowsze wydania gazety

Nasz Racibórz 27.01.2023
30 stycznia 202318:51

Nasz Racibórz 27.01.2023

Nasz Racibórz 20.01.2023
23 stycznia 202309:54

Nasz Racibórz 20.01.2023

Nasz Racibórz 13.01.2023
18 stycznia 202322:57

Nasz Racibórz 13.01.2023

Nasz Racibórz 06.01.2023
8 stycznia 202316:08

Nasz Racibórz 06.01.2023

Zobacz wszystkie
© 2023 Studio Margomedia Sp. z o.o.