Dożynki u szałociorzy. Stara Wieś dziękuje za plony

Dzielnica starsza od samego Raciborza w minioną niedzielę dziękowała za plony. Mieszkańców Starej Wsi nazywano dawniej szałociorzami. Od wielu pokoleń miejscowi żyli z uprawy warzyw, żywiąc nie tylko mieszkańców regionu, ale także Berlińczyków.
4 października w kościele pw. św. Mikołaja odprawiono mszę św. dziękczynną. Warto przy tej okazji przypomnieć sobie czasy, w których warzywa i owoce z ziemi raciborskiej trafiały na śląskie, a nawet berlińskie stoły.
W XIX wieku do mieszkańców podraciborskich wsi, szczególnie ze Starej Wsi, Proszowca i Miedoni, przylgnęło miano szałociorze. W tymże stuleciu rozpoczął się bowiem triumfalny pochód miejscowych warzyw na śląskie stoły. Co więcej, raciborskie „gemizy”, jak nazywano warzywa, wożono nawet do Berlina. Co bardziej przedsiębiorczy gospodarze wsiadali w jadący przez Racibórz i Wrocław „sznelcug”, czyli ekspres z Wiednia do Berlina, i handlowali swoimi towarami w stolicy Niemiec.
Najczęściej towar trafiał do: Królewskiej Huty, czyli Chorzowa, Bytomia, Zabrza, Katowic czy Rybnika. 12 kwietnia 1891 roku „Nowiny Raciborskie” opublikowały list anonimowego mieszkańca Starej Wsi, który skarżył się, że w czasie jego podróży po Śląsku rzadko spotyka urzędy, gdzie mówi się po polsku. W treści znajduje się ciekawa wzmianka o zasięgu raciborskiego eksportu warzyw: „Gdy byłem pewnego razu z jarzyną w Królewskiej Hucie, a było tam bardzo dużo naszych wozów, do których przyłączyły się wózki handlarzy tamtejszych”. Gospodarz wzmiankuje również wyjazdy do Wrocławia po nasiona. 17 czerwca 1891 roku gazeta podała, że rolnicy ze Studziennej wywożą sałatę na targi do Ostrawy. Rok później poświadczony jest eksport raciborskich warzyw do Austrii.
Raciborskiemu warzywnictwu poświęcone są liczne wzmianki w ówczesnych „Nowinach Raciborskich”. „Racibórz. Na targ dzisiejszy przywieziono 200 wozów kapusty, którą rozkupiono jeszcze przed godziną 10-tą. Za kopę płacono do 8 marek” – to treść notki z 2 listopada 1889 roku. 8 lutego 1890 roku poinformowano, że w sali Fraenkla odbył się targ nasion. Wystawiono ponoć mnóstwo towaru. Przybyło wielu kupców. Niejaki Gąsior z Rudyszwałdu wystawił rzadkie nasiona czerwonej i żółtej koniczyny. Łamy gazet zapełniały reklamy dostawców. W 1891 roku dominowały dwa składy: jeden Kachla przy ulicy Długiej, drugi Nietscha. Oferowały nasiona: „koniczyny, lucerny, tymotki, rajgrasu, seradeli, sargum sacch, gorczycy białej i czerwonej, marchwii oraz ćwikły”. Ciekawostką jest deklarowana odpowiedzialność sprzedawcy „za kiełkowanie”.
W październiku 1892 roku doniesiono, że Ludwik Klima z Nędzy wyhodował pięć bani, czyli dyń, z których każda miała po cetnarze, a więc około pięćdziesięciu kilogramów. Gazeta dziwiła się, że urosły „na piaskach nędznych”.
W 1893 roku odbyła się w Raciborzu wielka wystawa płodów ogrodniczych. Nie brak informacji komicznych. Oto 23 lipca 1892 roku redaktorzy „Nowin Raciborskich” uznali za stosowne poinformować o pewnej kradzieży na Płoni. „Właścicielowi p. Raczkowi skradziono z ogrodu znaczną ilość wczesnych ogórków. Ogórki te znaleziono przy rewizyi między kartoflami robotnika Tanciny już zakiszone”.
W 1914 roku z Raciborza ekspediowano tygodniowo aż pięćdziesiąt wagonów warzyw. Po 1921 roku, czyli po podziale Śląska między Polskę a Niemcy, eksport znacznie się skurczył. Raciborzanie stracili chłonne dotąd rynki zbytu w górniczo-hutniczej aglomeracji górnośląskiej. Dotąd żywili większość „hajerów” i hutników. Po plebiscycie tygodniowo doliczano się już tylko dwudziestu wagonów towaru.
W pierwszej dekadzie po I wojnie światowej produkcja warzywnicza w Raciborzu i okolicach sięgała przeciętnie stu pięćdziesięciu kwintali z morga. Skupiona była w rękach ponad czterystu właścicieli gospodarstw i działek o łącznej powierzchni ponad tysiąca morgów. Ponad połowę produkcji kierowano do uprzemysłowionych miast Górnego Śląska. Raciborskie dostawy zaspokajały blisko czterdzieści procent potrzeb. W 1925 roku w Raciborzu powstało Górnośląskie Towarzystwo Ogrodników, które skupiło ponad dwustu dwudziestu producentów i trzydziestu czterech handlarzy. Stawiało sobie za cel ułatwienia w transporcie warzyw do Polski. W tym czasie były to już bowiem dostawy na obcy obszar celny. Polacy zaczęli wymagać świadectw pochodzenia. Władze województwa śląskiego nieprzychylnie patrzyły na raciborskie warzywa. Twierdziły, że skoro w plebiscycie raciborzanie w większości opowiedzieli się za Niemcami, to określili w ten sposób swoje rynki zbytu.
W 1928 roku zawiązała się w Raciborzu Spółdzielnia Ogrodnik. Przystąpiła do Związku Spółdzielni Śląskich, filialnej organizacji Związku Polaków w Niemczech. Jej członkowie liczyli, że dzięki temu zyskają przychylność na polskim Górnym Śląsku. Ogrodnik zasłynął zresztą z wyręczania eksporterów w załatwianiu skomplikowanych formalności celnych. Już w momencie powstania zarząd awizował spółdzielnię przy polskim konsulacie w Bytomiu, za pośrednictwem którego nawiązano kontakt z Wydziałem Przemysłu i Handlu Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach oraz Dyrekcją Ceł w Mysłowicach. Współpraca układała się znakomicie. W 1933 roku Polacy zażądali jednak świadectw fitopatologicznych z uprawnionej stacji badania roślin. Pojawiające się kolejne komplikacje sprawiły, że w tymże roku import warzyw ze Śląska Opolskiego, w tym z Raciborszczyzny, do II RP zmniejszył się w stosunku do 1930 roku o połowę. Rozwijały się konkurencyjne dla raciborzan uprawy warzyw w okolicach Pszczyny i Gierałtowic. Skutkowało to słabymi rezultatami finansowymi Ogrodnika. W 1936 roku balansująca na krawędzi upadku spółdzielnia ostatecznie zaprzestała swojej działalności. Bezpośrednim powodem była blokada eksportu warzyw na teren województwa śląskiego.
Polskie oblicze Ogrodnika nie spotkało się z przychylnym przyjęciem ze strony władz niemieckich. Miał też konkurenta – raciborską filię spółdzielni ogrodniczej w Opolu, wchodzącą w skład tamtejszego Związku Górnośląskich Spółdzielni. W 1929 roku na miejsce filii utworzono w Raciborzu spółkę Górnośląskie Warzywnictwo. Udziały objął magistrat, Górnośląskie Towarzystwo Ziemskie oraz opolska Izba Rolnicza. Firma zajęła się organizowaniem zbytu raciborskich warzyw i owoców na terenach Niemiec, korzystając z pomocy władz państwowych.
Mieszkańcy podraciborskich wsi żyją z upraw warzyw do dziś.




















![Piknik Św. Huberta w Łańcach. Piękna pogoda na jubileuszową edycję [FOTO] Piknik Św. Huberta w Łańcach. Piękna pogoda na jubileuszową edycję [FOTO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1791029076-dsc7303-.jpg)

![Rekordowe zakończenie sezonu motoryzacyjnego w Zabełkowie [FOTO i WIDEO] Rekordowe zakończenie sezonu motoryzacyjnego w Zabełkowie [FOTO i WIDEO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1791028922-dsc7120-.jpg)
![Święto Dyni w Ogródku Jordanowskim. Jesienny dzień pełen atrakcji dla rodzin [FOTO i WIDEO] Święto Dyni w Ogródku Jordanowskim. Jesienny dzień pełen atrakcji dla rodzin [FOTO i WIDEO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1791010978dsc-0584-.jpg)


![Jarmark Rozmaitości w Sławikowie! Piękna pogoda, wyjątkowa lokalizacja i mnóstwo atrakcji [FOTO] Jarmark Rozmaitości w Sławikowie! Piękna pogoda, wyjątkowa lokalizacja i mnóstwo atrakcji [FOTO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1791028957-dsc7197-.jpg)


![Słupek nie wystarczył. Markowice skuteczniejsze w kluczowych momentach [FOTO] Słupek nie wystarczył. Markowice skuteczniejsze w kluczowych momentach [FOTO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1791112684photo-37-z-47-.jpg)
![Muzyka z filmów o agencie 007 w starej lokomotywowni i nocny przejazd Pumpkin Expressem [FOTO i WIDEO] Muzyka z filmów o agencie 007 w starej lokomotywowni i nocny przejazd Pumpkin Expressem [FOTO i WIDEO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1791093627dsc-9641-.jpg)



























Komentarze (0)
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany