Stadion w Raciborzu ma wyjątkowego pecha. Zaczęto go budować, kiedy Unia zagrała w I lidze. Skończono gdy spadła do III. Teraz miasto wyłożyło 400 tys. zł, by przygotować obiekt do UEFA Women's Champions League, w którym unitki zagrały raptem dwa mecze. Czy kasa znów poszła w błoto, o przepraszam, w murawę?
Ze stadionu, w chwili jego otwarcia w 1971 r., dumny był cały Racibórz. 30-tysięcznik, wzniesiony w czynie społecznym, imponował, w przeciwieństwie do Unii, która akurat całowała klamkę III ligi. Obiekt gościł potem pokazy rodeo, zagrał tu Górnik Zabrze z Pucharze Intertoto, w tym roku żeńska reprezentacja piłkarska z Czeszkami i niedawno unitki z Austriaczkami, z powodu których miasto musiało wyłożyć 400 tys. zł na dostosowanie obiektu do wymogów UEFA. Inaczej klub Trawińskiego szukałby murawy w innym mieście.
Dziś już wiemy, że dziewczyny pana Remka dalsze rozgrywki UEFA Women's Champions League śledzić będą w mediach, a stadion OSiR-u został jedynie areną ich potyczek ligowych. Miejmy nadzieję, że w tym sezonie znów sięgną po krajowym championat i jesienią 2010 r. zobaczymy na Ostrogu zagraniczny zespół, może nawet jakiś z wyższej półki, np. babski Real Madryt. W końcu miasto wywaliło grubą kasę na ligę mistrzów, nie licząc drobnych na bilety dla dzieci i młodzieży szkolnej - najpewniejsze zaplecze frekwencyjne na wszystkie imprezy.
Każdy tak poważny wydatek musi mieć uzasadnienie w kontekście czasu i przestrzeni, a mam wrażenie, że w tym przypadku górę wzięły dobre chęci, bez przemyśleń w dłuższej perspektywie. Jeśli bowiem unitki skończą ten sezon na drugim miejscu, wówczas - poza nimi - po murawie spełniającej wymogi UEFA znów biegać będą tylko pracownicy pana Jurka ze szlauchami i kosiarkami. O obiekcie będzie tylko tyle wiadomo, że go mamy.
Ktoś może wtedy zapytać, po co było wywalać tak duże pieniądze na jeden, dosłownie, jeden mecz? Cóż. Nie ja wydawałem te pieniądze, więc nie ja będę odpowiadał. Mogę za to dodać dwa kolejne. Pierwsze: dlaczego IV-ligowa Unia gra na Srebrnej, skoro mogłaby również na Zamkowej? Drugie: dlaczego prezydent poważnie zastanawia się nad dotacją dla KP Unia na utrzymanie obiektu na Płoni (chodzi o około 100 tys. zł), skoro o niebo lepsze warunki treningowe dają dziś Orliki przy szkołach, a takie same boczna murawa OSiR? Pieniądze ładowane w obiekt na Płoni klub mógłby przeznaczyć choćby na wzmocnienia kadrowe.
- Przecież na bocznej murawie OSiR-u ma stanąć kryta pływalnia - odpowiedziałby prezydent. - Dobrze, ale czy ten aquapark musi stać akurat tu - drążyłbym dalej. Dlaczego? Bo uważam, że czas kryzysu jest dobry na powtórne przemyślenie - nazwijmy - to dyslokacji raciborskich obiektów sportowych. Nie upieram się przy tym, co dalej napiszę, ale przypomnę, że powiat i miasto prężyły muskuły na dwie kryte pływalnie. Starostwo chciało gruntownie przebudować stary obiekt przy Śląskiej, magistrat wybrał OSiR, zapowiadając także budowę nowej płyty bocznej za kortami.
Dziś wiemy, że obydwa samorządy na razie nie stać na te inwestycje, choć może bylibyśmy sto lat przed Murzynami, gdyby starosta z prezydentem podali sobie ze trzy lata temu ręce i wspólnie zbudowali nową pływalnię przy SMS-ie i zaplecze lekkoatletyczne na stadionie OSiR. Pewnie starczyłoby też zaoszczędzonej w ten sposób kasy na zadaszenie lodowiska i modernizację obecnej bocznej murawy (nie byłoby potrzeby budowania nowej za kortami), gdzie z powodzeniem mogłyby trenować dziewczyny Trawińskiego i chłopcy Starzyńskiego. Stadion na Srebrnej byłby zbędny. Nikt nie musiałby się martwić, za co go utrzymać.
W jednym zakątku miasta, przy Parku Zamkowym, mielibyśmy piękne zaplecze sportowe z prawdziwego zdarzenia - pływackie, lekkoatletyczne, piłkarskie i łyżwiarskie, być może łatwiejsze - na zasadzie porozumienia samorządów - do utrzymania jako całość. Mamy natomiast stadion spełniający wymogi UEFA i wykorzystany na jeden mecz, projekt aquaparku, na który gmina nie ma kasy i błagania powiatu do marszałka, by przejął SMS, gdzie trzeba włożyć milion, powtarzam, miliony. O przepraszam, zapomniałbym o budowanym skateparku, choć to raczej obiekt osiedlowy, ale niech będzie. Trudno. Z czegoś trzeba być zadowolonym.
Wielu pamięta z pewnością falę krytyki, z jaką spotkał się prezydent po likwidacji basenów przy Bema. Do tej historii nie ma już co wracać, bo rozpoczęto tu wnoszenie osiedla domów. Można jednak zastanowić się, czy kamping pod Oborą to najszczęśliwsze miejsce na drugi basen i to 50-metrowy? Czy taki obiekt, bądź przynajmniej drugi basen 25-metrowy, nie przydałby się bliżej centrum, np. za kortami OSiR-u? Po co ganiać dzieci i młodzież na skraj miasta, wzdłuż ruchliwej drogi.
Przyszły rok budżetowy, ale i wyborczy upłynie samorządom w niedostatku. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Może to dobry czasy, by pokończyć roboty na drogach i spokojnie zastanowić się nad zapleczem sportowym.
Jest szansa na większy odzew internautów, bo poruszył Pan temat wydatków na sport w mieście (podpowiem, że jeszcze większy byłby, gdyby napisał pań coś o wspólnocie Pana Miki-ostatnio licznie pojawili się w Archiwum:).Wracając do meritum: 1.Komasowanie funkcji sportowych w jednym miejscu (OSiR) może finansowo dałoby jakiś skutek, natomiast organizacyjnie -zwłaszcza za "rządów" Pana Kwaśnego- to będzie totalna dezorganizacja pracy klubów i sekcji. 2.Dwa boiska na Zamkowej, to liczba ledwo wystarczająca dla drużyn dziewcząt. A chłopaków jest z pięć lub sześć zespołów w różnych kategoriach wiekowych, którzy 3-4 razy w tygodniu trenują i jeszcze grają mecze. Tak więc sądzę, że Srebrna jest niezbędna dla utrzymania tej liczby zawodników.3.Przy 400 tys.zł nakładów zabrakło na mały nawet daszek na Zamkowej, a piłka nożna to sport rozgrywany przede wszystkim wiosną i jesienią. 4.Miasto może przeznaczyć środki na utrzymanie obiektu (jak w przypadku zapaśników), ale raczej nie można ich wydać "na wzmocnienie kadrowe"-to nie jest zadanie gminy. 5. Zgadzam się, że w polityce Urzędu Miasta nie widać długofalowego planowania; doraźne, naprędce realizowane działania tylko potęgują wrażenie chaosu. Mam nadzieję na rzeczową i merytoryczną dyskusję.
ale się uśmiałem 12-10-2009 09:32:22
Szanowny Panie, felietony to może Michnik pisać a nie autor największej ilości plagiatów z zaściankowego Raciborza. Wracając do meritum, zanim wysmaruje Pan kolejne wypociny w tym stylu, proponuje spytać kogoś z otoczenia. Pytać to nie grzech...
remik 12-10-2009 09:45:09
Trawiński to ty?
Paranoik 12-10-2009 10:14:17
z ramienia Rady Miasta w komisji chyba sportu zasiada radny Ryszard W - co on zrobił przez czas swojej kadencji dla sportu innego niż zapasy w naszym mieście?
zajęty 12-10-2009 10:48:54
Jak to co? Pojechał z delegacją do Francji pojeść sobie żabich udek i ślimaków.
widzold 13-10-2009 21:57:02
Temat ważny, ale rzucenie kilku haseł przez WAWa niczego nie załatwi.Zwłaszcza, że pomysł ożywienia trupa na Zamkowej jest nierealny. Kluby, które miały podobne stadiony, robią wszystko by je dostosować do współczesności (np ŁKS, Zagłębie Lubin). Ten stadion nigdy nie będzie piłkarskim, na lekką atletykę nie ma zapotrzebowania (po za tym, gdzie ten tartan). Pozostają imprezy typu memoriał, dni miasta, jakiś koncert. Czy ktoś planując basen na Zamkowej pomyślał jak tam dojechać (lewoskręt z mostu!), gdzie będą parkingi, itp.
RACIBÓRZ. Magistrat tutejszy także poczyna się krzątać około zabezpieczenia miasta przed cholerą. W tych dniach rozdano właścicielom domów czerwone plakaty z przepisami co do desinfekcji itd. Przepisy te drukowane są niestety tylko w niemieckim języku - pisała w 1893 r. raciborska prasa.