reklama

Pleśna - list do redakcji
Racibórz | 30-07-2010 09:22 | WAW .
fota

Pamiętamy jeszcze jak z przyspieszonym biciem serca podążaliśmy w stronę przystanku PKS. Kiedy przydzielono nas do grup, z uśmiechem na twarzy wyruszyliśmy w daleką podróż do Pleśnej. W czasie jazdy zapoznaliśmy się z obowiązującym nas regulaminem - piszą uczestnicy. Zobacz zdjęcia.

Gdy dotarliśmy na miejsce, każdy z nas dostał swój cudowny namiot, po czym braliśmy udział  pierwszym apelu. W ten sam dzień został rozpoczęty, jakże lubiany przez każdego konkurs czystości. Po południu przywitaliśmy się z morzem, a następnie usiedliśmy przy ognisku śpiewając szanty.

Kolejnego dnia pierwszy raz wykąpaliśmy się w morzu i leżeliśmy w słoneczku na pięknej plaży. Po obiadku mogliśmy pozwiedzać okoliczne miejscowości lub pobudzić swoją wyobraźnię w konkursie na najlepszy totem grupowy. Wieczorem wszyscy mogli pofikać troszeczkę na obozowej dyskotece.
We wtorek, jak co dzień obudziła nas pobudka, która nie wszystkim przypadła do gustu. Po wyśmienitym śniadaniu znów pobiegliśmy na plażę, gdzie mogliśmy zagrać w siatkówkę czy ringo. Gdy skończyliśmy jeść obiad wszyscy z niezwykłym zapałem ruszyli do zabawy w podchody. Ku zdziwieniu najstarszych wygrały najmłodsze dziewczynki. Tradycyjnie wieczór zakończyliśmy ogniskiem z kiełbaskami.

Środa była najbardziej oczekiwanym dniem zarówno przez małych jak i dużych uczestników, ponieważ mogliśmy przemierzać morze na … dmuchanym bananie. Rozegrały się także mecze piłki siatkowej, a wieczorem w obozowym kinie oglądaliśmy filmy.

Jednak przełomowym dniem okazał się czwartek z powodu Neptunaliów organizowanych przez najstarsze grupy. Każdy biszkopt musiał przejść tor przeszkód, aby dotrzeć do Neptuna, gdzie stawał się pełnoprawnym uczestnikiem obozu. W czasie przygotowań grupy mogły wyjść na piesze lub rowerowe wycieczki. Dzień zakończyliśmy śpiewem przy ognisku.

Kolejnego dnia zaraz po śniadaniu mogliśmy pójść pieszo do Gąsek lub jechać na wycieczkę rowerową do Sarbinowa. Jednakże ci, którzy zostali w obozie również bawili się nieźle grając w szachy, rozwiązując sudoku albo po prostu wzięli udział w pozostałych konkursach (Happy Cube, Tangram). Wieczorem odbył się konkurs na najlepsze przebranie i szantę, czyli tzw. „wieczór piracki”. Grupy mogły wykazać się wymyślając własną szantę czy przebranie. Najlepsi zostali nagrodzeni.

Minął tydzień obozu. Zaskoczyła nas ogromna ulewa, przez którą mogliśmy się poczuć jak na prawdziwym harcerskim obozie, z powodu braku światła i ciepłej wody. Lecz nie powstrzymało nas to przed dobrą zabawą. Chętni mogli namalować rysunek na temat swojego najlepszego wspomnienia z tego obozu. Z powodu deszczu śpiewaliśmy szanty na świetlicy...

Przed nami ostatnie dni... 1 sierpnia wracamy.

 

Galeria: Pleśna - list do redakcji
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazek
obrazek   
fota
fota
fota
fota
fota
fota
fota
fotkafotkafotkafotka
wiadomosci rtk
gazeta dożynkowa
dzialki budowlaneksięgarnia raciborska
Czy dostałeś w tym roku podwyżkę wynagrodzenia?
 TAK
 NIE
ulotkarnia

button lewy button prawy
Tomasz Kaczor
fota

55 cm długości i 3280 g wagi - oto wymiary Tomasza Kaczora z chwili narodzin.

Morgi pod oczyszczarnię

Miasto zamierza nabyć u ujścia Psiny do Odry 21½ morgi gruntu pod oczyszczarnię i kanalizacyę. Grunt ten jest własnością kilku właścicieli, którzy zażądali od miasta 225 000 marek, na co miasto się jednak nie zgodziło, gdyż grunt ten jest w takiem położeniu, gdzie w każdym roku w czasie powodzi jest zalanym... - pisała 11 IX 1915 r. raciborska prasa.